Bzdurki

12 grudnia 2018

Zamiast szykować się do corocznego panikowania, postanowiłam zrobić coś, co lubię najbadziej, czyli naprawić coś starego, coś zniszczonego i tym razem nawet coś niebieskiego. Uwielbiam przywracać starym przedmiotom urodę, choć tu oczywiście możnaby się spierać o gusta. Jak wiecie, wraz ze starym domem stałam się posiadaczką tysiąca różnych przedmiotów, z których połowa nadaje się do oddania, a druga połowa do umieszczenia w kufrze na strychu. Wśród tej drugiej (większej) połowy (bo wiadomo, że połowy mogą być większe i mniejsze) znalazłam stare, metalowe puszki różnych kształtów i rodzajów. Na razie wybrałam dwie i troszeczkę je poprawiłam i teraz mogę w nich trzymać różne rzeczy.

Ta pod spodem wygladała mniej więcej tak:

Old metal box

Puszka była kiedyś domem dla duńskich ciasteczek maślanych (uwielbiam). Teraz wygląda tak:

Renovated old metal box

Zdjęcie jest fatalne (nie miałam czasu, przepraszam), ale oddaje ducha starej – nowej rzeczy. Kolejna puszka była w lepszym stanie, ale była pomalowana ohydnym, brązowym lakierem i nie mogłam jej znieść. Teraz wygląda tak:

Renovated metal box

Nie są to arcydzieła, nie są to nawet dzieła, ale myślę, że puszkom jest przyjemniej w nowych ubrankach. 

No communicado

20 luty 2018

Kilka dni bez internetu uczyniło ze mnie rozczochraną mieszkankę europejskiego pustkowia ze schyłku średniowiecza. Co robić, kiedy nie ma dostępu do informacji, a ty właśnie zapomniałaś jaki jest czas połowicznego rozadu cezu? Jak wypełnić czas, kiedy z przerażeniem myślisz, że świat o tobie zapomniał? Jak żyć, kiedy nie możesz obejrzeć kolejnego odcinka serialu Netflix?

Utopiłam się w tym nadmiarze wolnego czasu i udało mi się zrobić kilka zdjęć róznych małych przedmiotów, które zostały zrobione jeszcze w październiku:

Lavender tray / box

Lawendowa tacka / pudełko z wierszykiem. Taki wesolutki akcent na przykład w łazience. Białej.

Peonies tray / box

Piwonii nie trzeba przedstawiać, choć kwitną wiosną tak krótko. Nie wiem do czego pasuje to pudełko / taca, ale może do noszenia kubków z kawą? Kubki powinny być białe, albo niebieskie, albo… nie, zielone nie.

Poza tym wykończyłam nareszcie Cerutti 1881. Po 18 latach. Co dalej? Mam tego trochę z dawnych czasów. Napiszę, kiedy wybiorę.

Zaginione obrączki i wędzony pies

1 luty 2018

Codziennie chodzimy z Panem Psem na spacery. Jasne, że chodzimy dla zdrowia, kondycji i przyjemności. Pan Pies uwielbia węszyć wszędzie, nawet tam, gdzie nie powinien, ja muszę uważać, żeby nie zwichnąć nogi na leśnych wertepach, więc współpraca układa się dobrze. Pan Pies czasem wypłoszy zająca, za którym nie chce mu się gonić, czasem mija stado Białych Tyłków ukrytych w wysokich trawach i nawet ich nie zauważa. Ptaki śpiewają, lasy i łąki są tylko nasze… Tylko dlaczego ja wracam zawsze z piekącymi oczami i bolącym gardłem, a psia sierść śmierdzi, jakby wytarzał się w spalonych śmieciach? Otóż dlatego, że moi dalecy sąsiedzi palą w piecach czym popadnie. Dymy z kominów snują się po całej okolicy, odmieniając prześliczny krajobraz w krainę z koszmaru. Gratulacje, Rodacy moi! Nie sposób was lubić.

Quattro the Dog - Black Russian Terrier

Chciałam wam pokazać obrączki na serwetki w wiktoriańskim stylu, to znaczy róże są stylowe i tyle. Obrączki, wraz z różami mieszkały w pudełku, zdolnym pomieścić 6 sztuk obrączek:

Box for napkin rings - roses

Pudełko troche postarzone, z kropkami, które uwielbiam, wygląda trochę jak z pchlego targu, ale nie można mu odmówić wiktoriańskiego smrodku. 

Niespodzianka miała się kryć w środku – sześć różanych obrączek, pierwotnie pomalowanych na biało, niewinnych i słodkich, ślicznie i uspokajająco grzechocących przy każdym poruszeniu pudełkiem. Miała być niespodzianka, a jest:

Box for napkin rings - roses

Nie ma. Nie wiem, gdzie się podziały. Myślałam, że to halucynacja i włożyłam łape do środka. Ale im bardziej zaglądałam do środka, tym bardziej tam obrączek nie było.

Na skarby

29 grudnia 2017

Ale dzień! Najpierw na cito do progenitury. Potem zgubiłam portmonetkę na zakupach, ale wróciłam po swoich śladach i była! Na podłodze wyświniona, ale nikt jej nawet nie zauważył. Następnie stłukłam mój ulubiony kubek do kawy, aż w końcu ufarbowałam włosy i teraz wyglądam jak Barbarella, ale tylko trochę. W końcu zrzuciłam na podłogę bukiet suszonych hortensji, w to wszystko wlazł Pan Pies i straciłam 15 minut na ogarnięcie bałaganu.

Poza tym bez zmian, choć ponoć jakiś rok ma być nowy czy coś. Mnie tam wszystko jedno – piątek czy niedziela, dla mnie to poniedziałek, jak mawiali dadaiści. Ale nie o tym chciałam. Chciałam o skarbach w rodzaju srebrnych kolczyków często bez pary, koronkowej wstążki na szyję, starych klipsów z perłą, metalowego pierścionka, który podarował nam chłopak 42 lata temu, skarabeuszu, który wypadł z egipskiej bransoletki i sześciu zepsutych srebrnych łańcuszkach. 

Decoupage wooden box

Idealne na skarby.

Decoupage wooden box

Dla większych gabarytów, na przykład diademów, kolii szmaragdowych, naszyjników z rubinów lub górskich kryształów, grubych bransolet nabijanych klejnotami jak czapraki arabskich koni – coś… o większych gabarytach:

Golden antique wooden box decoupage

W środku na razie jest lawenda. Bardzo cenna i pachnąca schyłkiem lata. I złocenia na krawędziach. 

Golden antique wooden box decoupage

Gdybyście chciały zakopać swoje skarby pod krzakiem azalii, pamiętajcie szczelnie owinąć w coś nieprzemakalnego. Jeśli tego nie zrobicie, to wasze prawnuki znajdą tylko resztki drewna, bo klejnoty zabierze kret. Albo pies.

Dom dla herbaty

22 listopada 2017

Och, tytuł taki mało poetycki, a przecież co jak co, ale herbata zasługuje na poetyckość jak mało co na świecie. Po latach picia kaw przeróżnych, o nazwach jak z filmów włoskich, albo z Rodziny Soprano, przestawiłam sie na picie herbaty i to akurat wtedy, kiedy ludzkość dowiedziała się, że kawa jest lekiem na wszystko, od kataru aż po Alzheimera i tym razem to już żadna ściema i nie chodzi wcale o wzrost popytu = wzrost cen.

Ale miało być o herbacie, która też zasługuje na szacunek i odpowiednie opakowanie. Po latach prób zdecydowanie najbardziej lubię Earl Grey z bergamotką. Zaraz potem english breakfast i yunnan, lekko wędzony.

Pierwszy dom dla herbaty:

Decoupage tea box

Herbaciarka zrobiona jest ze starego drewna i pomalowałam ją niezbyt grubo, żeby widać było słoje. Dodałam filiżanki, bo cóż innego?

Decoupage tea box with cup

Filiżanka z drugiej strony pudełeczka. I wreszcie wnętrze herbaciarki ze ślicznie i równo poustawianymi filiżankami:

Decoupage tea box with cups inside

Oczywiście torebki z herbatą zakryją filiżanki, ale kiedy pudełko zostanie opróżnione, to ukażą się fiiżanki i będzie NIESPODZIANKA! Ale o tym pewnie wiecie.

Drugi dom dla herbaty ozdobiony niebieskimi różami ma taki sam przód, jak ten z filiżankami.

Decoupage tea box with blue roses

Miały być niebieskie róże:

Decoupage tea box with blue roses

O właśnie takie. Nie za wiele, żeby nie przysłoniły tego, co w środku. 

Po jednym kwiatku

5 września 2017

Moje ulubione hortensje nie czują się dobrze. Jak co roku było za mało deszczu i za gorąco. Niektóre umarły, niektóre miały po jednym malutkim, składającym się z kilku płatków kwiatuszku w nieokreślonym kolorze.

Decoupage hydrangea box

Takich jak te nie spodziewam się u siebie. Moje biedulki muszą rosnąć w prawie piaszczystym gruncie, w klimacie, który im nie odpowiada. Jasne – powiecie – trzeba dbać, podlewać, pielęgnować, nawozić, a nie czekać aż umrą.

Dbam, podlewam, pielęgnuję, nawożę. Nawet głaszczę i przemawiam czule. Nawet dostały pierzynkę z kory. Ale one nie chcą rosnąć, badylki malutkie. I tak od lat.

Decoupage hydrangea box

Szkatułka jest drewniana, na dole bejcowana na teak, polakierowana. Góra pomalowana na biało farbą akrylową. Niech chociaż takie hortensje u mnie kwitną. 

Decoupage hydrangea box

Wiktoria na jarmarku

21 luty 2017

Pudło przyjechało z Prowansji, kupione na jarmarku za 1 euro. Przyjechało i leżało przez dwa lata, a ja starałam się omijać je wzrokiem. Było niebieskie, w jakieś niemowlęce wzory i nie miałam pojęcia co z nim zrobić. Więc najpierw pomalowałam je na biało, mając nadzieję, że kiedy stanie się neutralne, to coś mi wreszcie przyjdzie do głowy. 

Przyszły mi czarne paski i różowe paski. Kiedy już zaczęłam paprać i nie mogłam już tego odwrócić, uznałam, że wszystko stracone i poszłam na całość: róże i więcej róż, a wszystko w wiktoriańskim, słodkim stylu, w sam raz dla panien z dobrego domu.

Victorian box, decoupage

Nadmiar światła obnaża starość i złe traktowanie pudła. Najlepiej wygląda w półmroku, albo schowane w ciemnym kącie. Ale kiedy zdejmiemy pokrywę i zajrzymy do środka:

decoupage Victorian box

Ojej, co za niespodzianka! Jeszcze więcej róż! 

Możemy jeszcze zajrzeć pod pokrywę:

decoupage Victorian box

No dobra, wystarczy, bo prawie czuję mdły zapach suszonych kwiatów, zwietrzały i pełen kurzu. Zamykam wieko. 

decoupage Victorian box

Wierzch jest podmalowany odrobiną niebieskiej, żółtej i różowej farby, która popękała oczywiście ze starości. Fakt, użyłam dość starego medium i powierzchnia jest szorstka i nierówna. Tak musi być, jarmarki nie są najlepszym miejscem do eksponowania tekturowych pudeł.

decoupage Victorian box

No i jeszcze boczek różany, popękany i miejscami różowy. Udało mi się sprawić, że pudło wygląda na swoje czasy, cokolwiek to znaczy.

… i kuferek do nich

31 lipca 2015

12 obrączek ze skrzyneczką/kuferkiem/opakowaniem. Faaajnie wyszło… Samozadowolenie to wprawdzie pierwszy krok do klęski, ale mnie się podoba. Motyw wewnątrz skrzyneczki jest taki sam jak na obrączkach, ale chyba nie ma się wrażenia, że jest go za dużo (motywu). 

Box for lavender napkin rings
Box with lavender napkin rings
Box for lavender napkin rings decopage

Chciałam, żeby wieczko było … bo ja wiem … bajkowe. Słodkie. Ciekawe. Takie coś, co kiedyś sobie wyobrażaliśmy, albo widzieliśmy na obrazku z wyobrażenia Prowansji, albo innych dalekich krain, myśląc sobie, że fajnie byłoby się w takim miejscu zestarzeć.

Poziomki raz!

5 luty 2015

Namówiono mnie na popełnienie kuferka / szkatułki / skrzyneczki w ożywczych, wesołych kolorkach i żeby wzorek był wesoły też. Dobra, nie ma sprawy. Kuferek / szkatułka itd niezbyt był wydarzony, pokryty bruzdami, zapewne zgodnie z wolą artysty – cieśli (stolarza?), który małymi, chińskimi łapkami porobił owe niepotrzebne bruzdy na szlachetnym, sosnowym drewnie. 

Pomalowałam na biało, papierem ściernym zdarłam zadziory i jakoś się tak wzorek ułożył, że pasuje do wąskich przestrzeni między wąwozami bruzd. I tak się nawet zdaje, że te poziomki ręce grzeją w mroźne przedpołudnie.

wildberry on the wooden box

Zaglądamy do środka… a tu szalone tło na ścianie.

wildberry wooden box decoupage

Drugie życie w fiolecie

Potrzebowałam czegoś prostego. Co może się zniszczyć i nie będzie szkoda. Co przy okazji pozwoli uporządkować wstążeczki, koroneczki, stare sznurówki, które na pewno się przydadzą do podwiązywania mieczyków, ramiączka od nieistniejących już staników, od których odpinało się ramiączka, a może nawet poukładać w jakimś kąciku guziki i nici. Pozostawała jeszcze kwestia batystowych chusteczek haftowanych przez Babcię Stefanię, kilku jedwabnych i szyfonowych apaszek, nieużywanych od lat 80-tych, pasków z różnych epok, które naprawdę-żal-jest-wyrzucić i dwóch par majtek, z których jedne raz wystąpiły na randce, a drugie mają metkę „Christian Dior” i nie miałam ich nigdy na sobie. Trzecia rzecz, to niewątpliwy problem z kilkoma parami pończoch ze szwem, dwóch przedwojennych, dwóch z lat 60-tych, oraz wielu par niewymownych, które kosztowały więcej niż 2,50, a jakoś zawsze wolałam założyć te tańsze – takie jest życie skąpiradła. 

Przeszukałam biuro Zbiga i znalazłam pudełka po jakiś prospektach. Trzy. Prawie nie zniszczone. Szaro-brązowe. Smutne. Tchnęłam w nie fioletowe życie. Może zbyt fioletowe, ale pudełkom chyba jest wszystko jedno.

Second life of old boxes - pansies and hydrangeas

Tak, stanowczo trochę zbyt fioletowe. Ale teraz to już nie ma znaczenia. Zostały wypatrzone przez koleżankę mojej zdradzieckiej córki, która to koleżanka uwielbia fiolet. Trudno. To jakby trzecie życie brązowych brzydactw. 

New life of old boxes - decoupage

A ja w zamian zrobiłam sobie to (z małymi tagami):

decoupage box with roses

Majtuszki znalazły inne miejsce.