Do Krainy Deszczowców!

14 kwietnia 2018

Jutro wyjeżdżamy raniutko, może nie skoro świt, ale najpóźniej o ósmej, zapakowani pod sufit, pewnie niewyspani i zestresowani, ale dzielni. Pan Pies pewnie nie będzie chciał wskoczyć do tyłu samochodu, bo odkąd się postarzał, sprawia mu to trudność. Ale poniewać uwielbia jeździć, więc kilka „hop”-ów powinno wystarczyć na zachętę. Potem będziemy jechać i jechać i jechać przez 1050 kilometrów, ciągle na północny-zachód, choć bardziej na zachód niż północny. Będziemy pewnie często stawać, bo najpierw ja siusiu i Pan Pies siusiu i jedzonko i kawcia, a potem bo Pan i Władca będzie już padnięty. Ale w końcu dojedziemy do malutkiej wioseczki obok wielkiej rzeki i niedaleko ogromnego morza, które jest częścią średniej wielkości oceanu. 

Kiedy już w końcu dojedziemy, zaparkujemy pod naszą drewnianą wiatą i będziemy najpierw wnosić bagaże, a potem napijemy się herbaty z cytryną, nakarmimy psa, ale nie wiem, czy przed nocą zdążymy. A, jeszcze musimy odkręcić wodę po zimie. Potem rozłożymy psu legowisko pod schodami i pójdziemy spać na górę. Zapewne będzie padać, bo tam pada zawsze, odwrotnie niż tutaj.

Wstaniemy rano, pójdę z Panem Psem na spacer, potem zjemy śniadanko przygotowane przez Pana i Władcę, a potem zaczniemy się rozpakowywać… Pewnie wpadną sąsiedzi, żeby się przywitać i będzie jak w domu, ale nie w tym tutaj. Tutaj nikt nie przychodzi się witać, a czesto nawet nie mówią „dzień dobry”. A resztę będę opowiadać tak często, jak to będzie możliwe.

Żeby tradycji stało się zadość, to pokażę jeszcze jedną z moich ostatnich prac, a potem idę szykować kanapki.

Decoupage tray with latin roses

Pa!

Na tacę…

25 marca 2018

Nie, to nie to, co myślicie. Nie o takie „na tacę” chodzi, bo nigdy w życiu nie dałam i nie dam ani grosza, ani pensa, ani centa, ani mongoma nawet. Moja prababcia, która miała dwóch synów w USA, w czasach, kiedy za dziesięć dolców można było żyć przez miesiąc, do kościoła zanosiła co niedzielę właśnie owe dolców 10, co dawało 40 baksów miesięcznie, za co jego wielebność, czy jakoś, mógł sobie kupić wypasionego mirafiori po kilku miesiącach, a ona żyła za jakąś rencinę i przymierała głodem. Dobra, nie o tym chciałam… 

Moje tace służą wyższym celom – do podawania pachnącej kawy i herbaty, niekoniecznie w filiżankach. Do zbierania naczyć ze stołu i niesienia ich prosto do zlewu, albo zmywarki. Do kruszenia na nie, kiedy je się śniadanie w łóżku w piękny poranek, niekoniecznie w niedzielę.

Decoupage art-nouveau tray

Ta taca mogłaby powstać w epoce art-nouveau. Zachowałam wszelkie cechy epoki, łącznie ze stylem reklamy firmy, która sprzedaje kakao i to w płatkach / listkach. Czyż nie były to piękne czasy?

Roses tray decoupage

Tło dla róż to listy, zapewne miłosne, pisane dawno, dawno temu. Brzegi tacy mają złote refleksy, choć na zdjęciu (jak zwykle) tego nie widać. Widać natomiast wiktoriańskie róże, słodkie i śliczne.

Tray with blue roses, tea pot and cups decoupage

Nie wiem, co mi się bardziej podoba: filiżanki, czajnik, czy róże? Chyba filiżanki, które czekają na herbatę zaparzoną w czajniczku. Wierzcie mi, to w CZYM pije się ten napar naprawdę ma znaczenie.

Fields flowers tray, decoupage

Taca na zimowe śniadania, kiedy na dworze jeszcze mroczno, wieje północno-wschodni wiatr i wszystkiego się odechciewa. Rabatka pełna wesołych, polnych kwiatków działa jak… nie, właściwie nie działa.

Tyle o tacach na każdą okoliczność przyrody. Teraz powinnam się zabierać za jaja, ale nie chce mi się. Może w przyszłym roku

No communicado

20 luty 2018

Kilka dni bez internetu uczyniło ze mnie rozczochraną mieszkankę europejskiego pustkowia ze schyłku średniowiecza. Co robić, kiedy nie ma dostępu do informacji, a ty właśnie zapomniałaś jaki jest czas połowicznego rozadu cezu? Jak wypełnić czas, kiedy z przerażeniem myślisz, że świat o tobie zapomniał? Jak żyć, kiedy nie możesz obejrzeć kolejnego odcinka serialu Netflix?

Utopiłam się w tym nadmiarze wolnego czasu i udało mi się zrobić kilka zdjęć róznych małych przedmiotów, które zostały zrobione jeszcze w październiku:

Lavender tray / box

Lawendowa tacka / pudełko z wierszykiem. Taki wesolutki akcent na przykład w łazience. Białej.

Peonies tray / box

Piwonii nie trzeba przedstawiać, choć kwitną wiosną tak krótko. Nie wiem do czego pasuje to pudełko / taca, ale może do noszenia kubków z kawą? Kubki powinny być białe, albo niebieskie, albo… nie, zielone nie.

Poza tym wykończyłam nareszcie Cerutti 1881. Po 18 latach. Co dalej? Mam tego trochę z dawnych czasów. Napiszę, kiedy wybiorę.

Lato odeszło?

24 października 2017

Jasne, że tak, nie ma co do tego wątpliwości i to nie tylko ze względu na temperatury. Wszyscy narzekają, że mało słońca, że dni krótkie, że „addio pomidory” i że wino ma podrożeć, a może i jaja, bo owoce już droższe być nie mogą, a pies leży na zimnej ziemi i może przeziębić sobie pęcherz. To wszystko prawda, ale przecież dopiero teraz w domu jest naprawdę przytulnie i nikt ci nie będzie miał za złe, jeśli zwiniesz się po południu pod kocykiem z korytkiem w zasięgu ręki i telewizorkiem / książką w zasięgu wzroku i spoookój. No i na pocieszenie można robić jakieś ogórki w słoikach, albo upiec pachnące ciasto z jabłkami i cynamonem…

Nie umiem robić ogórków, a już tym bardziej ciasta, ale robię coś, co może przypomni trochę lata:

Decoupage hydrangea tray

Tak, tak, mam fioła na punkcie hortensji. Ale są takie najpiękniejsze.

Tacka jest drewniana, zmieszczą się na niej najwyżej 2 kubki z gorącą herbatą na poprawę nastroju. Oczywiście to wcale nie musi być herbata, a zapewne znacie mnóstwo rozgrzewających, pachnących, różnokolorowych substancji, które mogą poprawiać nastrój jesienią, więc nie będę o tym pisać, bo sami wiecie najlepiej czego użyć w jesienne wieczory.

Decoupage hydrangea tray

Żeby oprócz 2 kubków zmieściło się jeszcze ciasto, potrzeba jeszcze drugiej tacki. 

Decoupage sunflower wooden tray

Ach te kropeczki. Takie śliczne i tak łatwo je zrobić. Wiem, miało być o tackach.

Decoupage sunflower wooden tray
Decoupage sunflower wooden tray

Och, nie mogę się oprzeć i dodam jeszcze jedno zdjęcie. To dla tych kropeczek. Skoro nie ma słońca i owoców, to ja będę się cieszyć z kropeczek, choć niektórym się to może nie podobać. 

Decoupage sunflower wooden tray

Następnym razem zrobię jeszcze więcej. Kropeczek, a może i tacek. A na razie idę „pod kocyk”  (w „Ojcu Chrzestnym szli „na materace”) i pożrę trochę pierniczków. Opatulcie się!

Niegdysiejsze bluszcze

26 luty 2017

Oj, kiedy to było. Pewnie w 2013 i pewnie jesienią. Popełniałam moje pierwsze „poważne” prace, popełniając dziesiątki blędów, niszcząc tuziny różnych przedmiotów i kilogramy serwetek, papierów wszelakich, lakierów i klejów. Każdy od tego zaczyna, od błędów znaczy, ale z czasem dochodzi do biegłości, albo zmienia zawód…

Ze wszystkich moich błędów te są najładniejsze:

Ivy tray decoupage
Ivy tray decoupage

Piękne bluszcze. Takie… niezaciapane. Nie to, co teraz.

In blue, czyli kwiatuszki i kropeczki

7 czerwca 2016

Zwykle moja procesy myślowe trwają i trwają, zanim coś wymyślę. Z jednej strony to zanikająca kreatywność, a z drugiej niemożność dokonania wyboru wśród dziesiątek barw, wzorków, motywów i klimatów. Tym razem było łatwo, jakoś tak … bez wysiłku umysłowego.

Blue tray with dots, decoupage

Potem było ciężko, ale dałam radę. I nawet nie trwało to zbyt długo. Nie piłam, nie jadłam, póki nie skończyłam. 

Decoupage blue tray with dots

A jak skończyłam, to trochę mi się ta taca przestała podobać, bo niebieska farbka gdzieniegdzie jest blada, a tu i ówdzie słoje drewna są lekko brązowe. No i w rożkach jakoś tak ciemniej.

Decoupage blue tray with dots

Ale wzorek jest ładny. Taki niebieski.

Taca pod spodem

10 luty 2014

Ciąg dalszy tacy z tulipanami i innym wiosennym kwieciem (wpis z 23.01). Zbig w podróży, nie muszę gotować, Pan Q., zajęty sprawami w ogrodzie też dał trochę czasu, więc skończyłam definitywnie, uff. Druga strona tacy owocowo-motylowa, choć nie wiem po co to piszę, bo przecież widać:

Strawberry tray

I szczególik jeszcze, żeby nie było, że coś ukrywam:

Strawberry tray - detail

A truskawki i motylki mam nadzieję już niedługo