Milion kolorowych buteleczek

Nie mogłam uwierzyć – przed punktem szczepień kłębił się tłum, wszyscy stali w zwartych szeregach, dysząc sobie w karki. Na szczęście wszyscy byli w maseczkach, choć niektórzy tylko do połowy – odsłonięte noski i zadowolenie na buziach nieskażonych myślą. Pomyślałam, że warto zapamiętać tę chwilę, w której ludzkość tak dzielnie walczy o przetrwanie i przestrzega zaleceń niejakiego Darwina – egoizm nade wszystko.

W każdym razie dostałam szczepionkę i spodziewając się lekkich hmm… niedogodności, poszłam wcześniej spać, stawiając obok łóżka paracetamol i wodę. W nocy padał snieg, było cicho i przytulnie, a ja dygotałam z zimna pod wielką pierzyną, nie mogąc sie ruszyć, a ból mięśni był coraz większy. Nie wiem jak dużą miałam gorączkę, ale chyba niezłą, bo mój mózg wygenerował… kolorowe buteleczki.

Kiedy mam wielką gorączkę, ponad 39 stopni, wtedy pojawia się w umyśle mym taki interesujący film, w którym układam na niekończących się półkach zielone, różowe i niebieskie buteleczki, układam je równiutko i jedną za drugą, jedna za drugą, buteleczki pojawiają się nie wiadomo skąd, a ja cierpliwie, bez złości czy zniecierpliwienia kładę je na półkach całymi godzinami, stawiam i układam równiutko w wielkim skupieniu.

Kolejny dzień i kolejna noc były trochę lepsze, i choć bolało, to byłam już w stanie zażyć paracetamol. A dziś juz luzik. A, muszę jeszcze nadmienić, że kiedy mam jeszcze większą gorączkę, mam jeszcze inne rzeczy do zrobienia, ale to już inna historia. A żeby było jeszcze weselej, to po raz pierwszy od ponad roku zrobiłam obrazek, taki sobie, ale mój:

Wszystkiego najlepszego!

Obrazki deseczkowe

15 października 2017

Uwielbiam ozdabiać proste przedmioty, ale myślę sobie, że to może być psucie natury. Bo deseczka jest drewniana, a skąd mogę wiedzieć, czy to drewno nie jest z Puszczy? Zresztą każde drzewo, skądkolwiek  pochodzi ładniejsze jest żywe, a nie przerobione na cokolwiek, choćby śliczne deseczki. Ale cóż, stało się. 

wooden board with pansies / decoupage

Pocieszam się, że deseczka może służyć jako obrazek, a po odwróceniu… jako deseczka. I może jeszcze pochodzi ze zwalonego ze starości drzewa i nie przyłożyłam ręki do zagłady zielonego cudu natury. Bo muszę przyznać, że zrobiłam to znowu:

Prawie jak te namalowane przez pewnego biednego Holendra.

Ale kropeczki ja namalowałam, choć nie widać ich za dobrze. Wiem, powinno być odwrotnie – ja namaluję słoneczniki, a pan Vincent kropeczki.

Obrazeczki

13 sierpnia 2015

Obrazeczki fajnie się robi, naprawdę. W te upały nie jestem za bardzo kreatywna, właściwie to nawet zakupów nie potrafię zrobić jak trzeba, a co dopiero jakaś sztuka, choćby niskiego sortu… Ale są sprawy trudne i mniej trudne, więc od tych drugich zaczęłam żegnanie się z upałowym terrorem.

Little pictures decoupage

W założeniu mają to być podkładki pod napoje chłodzące, typu piwo, ale jeśli ktoś nie lubi, to mogą być obrazeczki do kibelka za stodołą, prawda?

Obrazeczki

23 stycznia 2015

Minęło 2 lata odkąd mieszkamy na odludziu. Dom urządzony, oprócz mojego pokoju/pracowni, wypełnionej meblowymi odrzutami i Wiecznie Odnawianym angielskim stołem.

Wymyśliłam, że w kuchni i w jadalni powieszę coś słodkiego, radosnego i kolorowego. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Cztery obrazki wiszą obok starego kredensiku, surowego w wyglądzie i raczej niezbyt urodziwego:

Pictures for dining room

A te trzy poniżej zrobiłam do kuchni. Ramki są z Ikei, postarzone i pomalowane przeze mnie. Wiszą na wąskim kawałku ściany między oknem a szafką kuchenną z szybkami, o właśnie tak:

A obrazeczki? Piękne jak nie wiem: