Łychy i łopaty

14 grudnia 2017

Od wczoraj wiem, że lepszy sort dostanie kałachy i prawdpodobnie nie zawaha się ich użyć w imię obrony ojczyzny. To przerażające, ale może jakoś uda się przeżyć te barbarzyńskie czasy.

Ale nie o tym chciałam. Zaczyna się mój Annual Christmas Panic Week. Czyli szczęśliwy czas okropnego stresu, komplsywnego jedzenia, paniki i wk…nia się na wszystkich. Próbuję oderwać myśli (i ciało) od tego co nieuniknione, czyli: robienia listy zakupów, robienia zakupów, obróbki warzyw i biednego mięsa (nie, nie kupuję karpi, a zwłaszcza żywych, bo karpie też ludzie), krojenia, siekania, gotowania, pieczenia, mycia stosów garów, udawania szczęścia z okazji rodzinnych wizyt i tej wszechoganiającej bezradności wynikającej z faktu, że będę musiała robić to do końca życia z coraz większą niechęcia a może i nienawiścią, tylko dlatego, że mój facet tak bardzo lubi tradycyjne święta. 

Kiedyś się wyrwę, kiedyś zdobędę się na odwagę, żeby uciec i nie przejmować się smutną i zawiedzioną miną mojego tradycjonalisty. Od lat wie, jak bardzo nienawidzę tego cyrku, ale nie odpuszcza. Nie ma litości. 

Próbuję oderwać duszę (i ciało) od tego poddaństwa i z tej racji przedstawiam kolekcję łych i łopat. Łychy są po to, żebym mogła się walić po głowie z rozpaczy, a łopaty po to, żebym mogła sobie wykopać dołek na zdechnięcie.

Decoupage Autumn spoon
Decoupage lavender spoon
Decoupage lavender spoon
Decoupage blue rose spoon
Decoupage blue rose spoon

I łopata. Jedna:

Decoupage utensils roses

I jeszcze wałek. Jeszcze lepszy do walenia się po głowie:

Decoupage rolling pin with roses

Walec piwoniasty

10 maja 2016

Ojej, cały kwiecień przeminął, a ja sie nie zorientowałam! Niedługo połowa maja, a ja nie wiem, co się stało z poprzednim miesiącem! Gdybym miała iść dalej tym tropem, to co się stało z ostatnim dziesięcioleciem? Nie wiem, czy temat dzisiejszego wpisu może mieć coś wspólnego z niezauważalnym, choć błyskawicznym upływem czasu? Ja odnajduję analogie, ale nie mogę was zanudzać, za to obiecuję, że będzie dużo zdjęć. I w dodatku będą długie.

Walec do ciasta. Kiedyś nieodzowny w kuchniach całego świata robiony był z różnych materiałów: najczęściej z drewna, ale też z porcelany, marmuru lub… butelki. Niezależnie od tego z czego jest wykonany, zawsze ma formę walca, często z dwoma rączkami, obracającymi się swobodnie w wydrążonych otworkach.

Rolling pin with roses

Ten mój jest trochę postarzony na krawędziach i trochę w innych miejscach. Tak wygląda z bliska jedna z ćwiartek:

Decoupage rolling pin with pivonias

Druga strona walca (wiem, że to WAŁEK, ale walec brzmi bardziej poważnie), trochę krzywo sfotografowana…

Decoupage rolling pin with pivonias

i kolejna ćwiartka, nie wiedzieć czemu taka wielka:  

Decoupage rolling pin with pivonias

Został tylko widok WALCA od strony rączki/uchwytu, bo choć można wałkować bez rączek, to się tak człowiek nie ubrudzi. A co dopiero kobieta.

Decoupage rolling pin with pivonias

I tego się trzymajmy.