Dom dla herbaty

22 listopada 2017

Och, tytuł taki mało poetycki, a przecież co jak co, ale herbata zasługuje na poetyckość jak mało co na świecie. Po latach picia kaw przeróżnych, o nazwach jak z filmów włoskich, albo z Rodziny Soprano, przestawiłam sie na picie herbaty i to akurat wtedy, kiedy ludzkość dowiedziała się, że kawa jest lekiem na wszystko, od kataru aż po Alzheimera i tym razem to już żadna ściema i nie chodzi wcale o wzrost popytu = wzrost cen.

Ale miało być o herbacie, która też zasługuje na szacunek i odpowiednie opakowanie. Po latach prób zdecydowanie najbardziej lubię Earl Grey z bergamotką. Zaraz potem english breakfast i yunnan, lekko wędzony.

Pierwszy dom dla herbaty:

Decoupage tea box

Herbaciarka zrobiona jest ze starego drewna i pomalowałam ją niezbyt grubo, żeby widać było słoje. Dodałam filiżanki, bo cóż innego?

Decoupage tea box with cup

Filiżanka z drugiej strony pudełeczka. I wreszcie wnętrze herbaciarki ze ślicznie i równo poustawianymi filiżankami:

Decoupage tea box with cups inside

Oczywiście torebki z herbatą zakryją filiżanki, ale kiedy pudełko zostanie opróżnione, to ukażą się fiiżanki i będzie NIESPODZIANKA! Ale o tym pewnie wiecie.

Drugi dom dla herbaty ozdobiony niebieskimi różami ma taki sam przód, jak ten z filiżankami.

Decoupage tea box with blue roses

Miały być niebieskie róże:

Decoupage tea box with blue roses

O właśnie takie. Nie za wiele, żeby nie przysłoniły tego, co w środku. 

Po jednym kwiatku

5 września 2017

Moje ulubione hortensje nie czują się dobrze. Jak co roku było za mało deszczu i za gorąco. Niektóre umarły, niektóre miały po jednym malutkim, składającym się z kilku płatków kwiatuszku w nieokreślonym kolorze.

Decoupage hydrangea box

Takich jak te nie spodziewam się u siebie. Moje biedulki muszą rosnąć w prawie piaszczystym gruncie, w klimacie, który im nie odpowiada. Jasne – powiecie – trzeba dbać, podlewać, pielęgnować, nawozić, a nie czekać aż umrą.

Dbam, podlewam, pielęgnuję, nawożę. Nawet głaszczę i przemawiam czule. Nawet dostały pierzynkę z kory. Ale one nie chcą rosnąć, badylki malutkie. I tak od lat.

Decoupage hydrangea box

Szkatułka jest drewniana, na dole bejcowana na teak, polakierowana. Góra pomalowana na biało farbą akrylową. Niech chociaż takie hortensje u mnie kwitną. 

Decoupage hydrangea box

Tea box, czyli jak ukoić nerwy

3 stycznia 2014

W noc przedsylwestrową okradli nas. Przyszli około 20-stej i nas okradli z płotu. Był płot i nie ma. Są puste przestrzenie między słupkami. Widać wszystko wyraźniej, to prawda, ale nie było takich planów, że pewnej nocy kilku facetów zapragnie denaturatu bardziej niż wszystkiego innego na świecie i wybiorą się w długą podróż przez pola i chaszcze, żeby wyciąć 10 przęseł z naszego płotu. Przy takiej determinacji i pracowitości, mogliby zarobić uczciwie o wiele więcej niż na naszym płocie. Cóż, mam nadzieję, że marskość wątroby rychle zakończy ich karierę.

W każdym razie Sylwestra spędziliśmy w towarzystwie pań i panów policjantów oraz ślicznego, długowłosego i czterołapego stworzenia, które też pracuje w policji i jako jedyne z towarzystwa miało z tego radochę.

A potem już z wiadomych względów, nie miałam siły i ochoty życzyć ludzkości „Happy New Year”, bo mnie owa ludzkość w swoim niewielkim fragmencie zniesmaczyła. 

Żeby nie było tak pesymistycznie i w dodatku bez obrazka, to chociaż pokażę pudełko na herbaty różne, w którym trzymam różne herbaty:

Tea box