Tydzień i troszeczkę

Dziękuję za troskę, dziękuję. Tęskniłam za wami, ale nie miałam siły pisać, choć nazbierało się trochę rzeczy do napisania. Ale z drugiej strony musiałabym znowu dzielić się z wami kłopotami i smuteczkami, a ponieważ wiem, że macie masę własnych kłopotów, więc pomyślałam, że przemilczę. I przemilczałam, ale teraz muszę się wytłumaczyć.

Siedzę na kanapie, wygodnie, mam herbatkę z cytryną w zasięgu ręki, w boku boli tylko trochę, zresztą mogę wziąć tabletkę. Za oknem prószy białe, pies śpi, chrapiąc jak tylko on potrafi i jest dobrze. Tak, mogę powiedzieć, że jest dobrze, bo oddałam moją Matkę do domu seniora. Jakkolwiek to brzmi, to właśnie tak jest: oddałam moją Matkę do domu seniora.

Pod koniec stycznia odebrałam ją z zakładu opiekuńczo-leczniczego, w którym była przez trzy miesiące. Mieli ją nauczyć życia po amputacji – przenoszenia się z wózka na łóżko i odwrotnie, zajmowania sie sobą w obrębie łóżka i innych, potrzebnych rzeczy. Mama nie chciała ćwiczyć. Walczyła z rehabilitantami do utraty tchu – dziś nie może, bo źle spała, nie, bo się spóźnili, nie, bo ją boli… Wersja dla mnie brzmiała: „nie mam tu żadnej rehabilitacji, przychodzą i sadzają mnie na wózek i każą siedzieć godzinami”. W grudniu zachorowała na Covid i wtedy już jakakolwiek aktywność fizyczna się skończyła.

Po trwających przez trzy miesiące awanturach, dyskusjach i tłumaczeniach (wszystko przez telefon) dotyczących jej powrotu do domu (ja chcę do domu, dam sobie radę, tylko do domu, żebyś nie próbowała mnie zabierać gdzie indziej. Mamo, przecież nie będzie tam nikogo, kto by ci pomógł, kto ci da jeść, kto zrobi zakupy… Na pewno się ktoś znajdzie, jakoś sobie radziłam do tej pory… Miałaś dwie opiekunki, przez kilka godzin dziennie, a ja już nie mogę i nie chcę za to płacić… To ja zadzwonię do mojego lekarza ((tego samego, który doprowadził do amputacji, bo nie chciało mu się ruszyć dupy i zbadać jej osobiście)) i on na pewno kogoś znajdzie… Mamo, kogo ci znajdzie, już dawno cię olał, a w pandemii godzina opieki kosztuje majątek… To ja muszę pomyśleć, czy nie zadzwonić na policję… Zadzwoń, jasne, na pewno mnie wsadzą za pozostawienie cię bez opieki i będę miała spokój…Tony emocji. Megatony bezradności.), przywiozłam ją do miejsca, w którym mieszkam, czyli u Pana i Władcy.

Chciałam, żeby trochę odpoczęła po paskudnym zol-u, żeby się wyspała w ciszy i spokoju i żeby jakoś przekonać ją do planu, który z wielkimi moralnymi dylematami opracowałam. Była u nas tydzień i troszeczkę. Fizycznie nie dawaliśmy rady nawet we dwójkę z Panem i Władcą. Nie daliśmy rady przesadzić jej nawet raz z łóżka na wózek, co dwa dni przychodził mąż córki, żeby pomóc. Prawie nam nie pomagała, totalnie bezwładna i bezradna, więc kiedy ją przebierałam i myłam, nadwyrężyłam sobie ręce. Nie chciała ćwiczyć, twierdząc, że nie ma żadnej motywacji do ćwiczeń, po co jej to i takie tam. A ja siedziałam płacząc z bólu i bezsilności, bo nie byłam w stanie nawet jej posadzić na łóżku, żeby choć zjadła na siedząco.

Zgodziła się na dom seniora, być może dotarło do niej, że nie mogę się nią zajmować. Ale już drugiego dnia pobytu zarzucała mi, że się jej pozbyłam, że w ten sposób pozbywam się wyrzutów sumienia, że chce do domu, na pewno da sobie radę z jedną opiekunką. A ja tylko mówię: tak, na pewno wrócisz do domu, tylko musisz ćwiczyć, żebyś była jak najbardziej samodzielna, zobacz, masz tam dobrą opiekę, panie są miłe i jest pyszne jedzenie. I siedzę na kanapie, próbując nie myśleć o bólu w boku, z powodu kręgosłupa, lekko tylko uszkodzonego w czasie, gdy próbowałam ją dźwigać. I jest dobrze. Zapewne poświęcę moje oszczędności, które zbierałam na rehabilitację, na swoja starość, na wszelki wypadek, ale co tam. Jest dobrze.

Święto Świateł

Mam wrażenie, sądząc po treści różnych krajowych informacji, że na świecie są tylko polskie święta wraz z entourage, demonstracje, ***** *** i sam PiS i kwarantanna narodowa, biedne gwiazdy ekranu, które nie mają za co przeżyć grudnia i widoki pustych wyciągów narciarskich. Czasem usłyszę coś o chorym Prezydencie Francji i nowym Prezydencie USA, ale to też za sprawą złożenia życzeń przez „naszego” prezydentusia. A przecież na świecie dzieją się rzeczy okropne i straszliwe, ale też piękne i ciekawe. Zresztą, znacie, to posłuchajcie:

Dzisiaj jest ostatni dzień żydowskiego Święta Świateł, czyli Chanuka. Żydowskie święta dzieją się na radosne i smutne, przy czym ogromna większość to święta smutne, więc Święto Świateł חנוכה jest jednym z niewielu wyjątków. Chanuka jest świętem corocznym i upamiętnia poświęcenie Świątyni Jerozolimskiej po tym, kiedy wstrętny Grek Antioch (czwarty zresztą), chcąc zmusić Żydów do porzucenia ich religii ową Świątynię złupił i zamienił na przybytek Zeusa. Potem było powstanie Machabeuszy, które doprowadziło do odzyskania Świątyni i ośmiodniowego festynu radości. Dlaczego ośmiodniowego? Ponieważ w zrujnowanej Świątyni znaleziono tylko jeden dzban oliwy, który normalnie wystarczał na jeden dzień palenia rytualnego światła, ale tym razem światełko paliło się przez dni osiem! Taki mały cud.

Chanuka, jak wiele judajskich świąt jest świętem ruchomym. W tym roku przypada między więczorem 10 grudnia, a dzisiejszym wieczorem. Światełka zapala się w specjalnym chanukowym dziewięcioramiennym świeczniku, zwanym chanukia. Pierwszego wieczoru – jedno światełko, drugiego – dwa, później po jednym, aż do ósmego dnia. Trzeba je zapalać od lewej do prawej strony, i stawiać na zewnątrz, albo chociaż na oknie. W czasie palenia światełek (co najmniej półtorej godziny dziennie) odmawia się modlitwę, a kobiety (uwaga!) powinny się powstrzymać od pracy.

Chanukia

Wśród żydów aszkenazyjskich (bo jak wiecie naród Żydowski dzieli sie na Aszkenazyjczyków i Safardyjczyków), zwłaszcza tych żyjących w Ameryce jest zwyczaj obdarowywania się prezentami każdego wieczoru Chanuki. Pomyślcie, ile prezentów trzeba kupić, żeby obdarować członków choćby niewielkiej rodziny! Ale też ile prezentów się dostaje – te wszystkie nikomu niepotrzebne drobiazgi, warte często mniej niż jednego dolara! Wiem, bo uczestniczyłam. W Izraelu nie ma tej tradycji, jedynie dzieci dostają więcej słodyczy.

Jak każde święto, również to ma swoje tradycyjne potrawy. Najbardziej popularne są placki ziemniaczane z cebulą, podawane z kwaśną śmietaną, zwane latkes. Smaży się rodzj pączków nadziewanych dżemem owocowym (sufganiyot).

Służę przepisami.

PS. Nie jestem ekspertem w sprawach Żydów i ich zwyczajów, ale przez wiele lat mieszkałam wśród Żydów (w tym Chasydów), miałam wśród nich wielu znajomych i przyjaciół (nie wśród Chasydów, tylko wśród tych normalnych). od dawna interesuję się ich historią i zwyczajami i jestem jedyną znaną mi osobą, która wie mnóstwo na ten temat i dlatego pozwoliłam sobie zamieścić ten post. Lechajim! לְחַיִים!

Pamiętnik Q – Quattruso

Teraz jest śnieg na dworze i fajnie jest go jeść, tym bardziej że woda w misce koło schodów zamarzła, a ta w domu jest za ciepła. Lubię poleżeć na tarasie i poszczekać kiedy ktoś idzie, ale wstawać już mi się nie chce, nawet kiedy idzie jakiś pies. Pan jest w szpitalu, a Ewa nie może chodzić ze mną daleko na spacery i dobrze, bo lepiej jest leżeć koło kominka. Mówią, że biegam we śnie bardzo szybko, choć wcześniej tego nie robiłem, bo biegałem kiedy nie spałem. Właściwie to każdy dzień jest taki sam, choć ostatnio zmienili mi karmę na taką dla czepionów, czy jakoś tak.

Trochę trudno mi wstawać, bo mówią, że mam wielki tyłek, ale kiedyś słyszałem, że jestem biednym staruszkiem i że się o mnie martwią. Ja się nie martwię, bo przecież psy nie powinny się martwić, bo skoro każdy dzień jest taki sam i tylko zmieniają jedzenie na lepsze i głaszczą mnie i przytulają, choć strasznie wali mi z pyska, to nie ma się czym martwić, prawda?

Już wam kiedyś mówiłem, że czasem śpiewam? Mówią, że śpiewam bardzi pięknie i bardzo mnie chwalą, nawet kiedy śpiewam w nocy. Muszę mieć najpierw muzyczkę i dopiero śpiewam.

Quattro the dog is opera singer

Wtedy byłem młody, ale nadal śpiewam, kiedy mam muzyczkę. Taki jestem ulatentowany, czy jakoś tak…

Dodaj tytuł

Pan i Władca miał mieć w poniedziałek operację biodra. Odwołano. Jeszcze chodzi, ale ledwo. Moja mama jest w ZOL i nie mogę się z nią dogadać, bo ma demencję i niczego wiążącego przez telefon nie mogę się od niej dowiedzieć, a już na pewno nie mogę się dowiedzieć, co mam z nią zrobić od 12 stycznia, kiedy ją wypiszą z ZOL, a ja znowu będę mieć biegunkę ze stresu.

Mnie od wielu tygodni boli nerka, boli bardziej i bardziej i właśnie zakończyłam noc zwijania się z bólu. Nie mam się do kogo zwrócić, chyba że za pieniądze, których nie mam na ten cel, więc kupuję sobie leki rozkurczowe, które tylko trochę pomagają.

Moje dziecko pracuje w szpitalu, prywatnym wprawdzie, ale jednak. Nie widziałam jej od dwóch miesięcy i już odwołałyśmy wspólne święta. Muszę zdobyć pracę = kasę, bo nie mam żadnych dochodów, a oszczędności się kończą po wielomiesięcznych opłatach za opiekę nad mamą, która naprawdę już nie czai i ma debet na koncie w wysokości 1500 zł, ale to pewnie jest niewiele w porównaniu z tym, czego doświadczają inni, bo ja przynajmniej mam co jeść i jest mi ciepło w dupę i mogę iść z psem do veta na szczepienia. A artyści, którzy nikogo nie (z)bawią dostają setki tysięcy i to jest piękne i sprawiedliwe, bo jacyż są potrzebni i wspaniali. Pracy nie dostanę, bo nic nie umiem i ogólnie nie ma rekrutacji, oprócz ratowników medycznych i lekarzy. Jestem świetnym lekarzem, ale nikt o tym nie wie, więc z pracy nici.

Wprawdzie nie mam siły rano wstać, bo chyba zaczynam mieć depresję (punkty za składnię) i boli mnie codziennie już nie tylko noga, ale jeszcze i nerka, choć noga jakby mniej, bo nerka teraz rządzi, ale jednak wstaję i przytulam psa i całuję Pana i Władcę i nawet próbuję żartować, ale najchętniej leżałabym i myślała o końcu tych wszystkich okropnych rzeczy, które się dzieją i kiedy mówię o końcu, to myślę o końcu takim, który kończy wszystkie okropne rzeczy i pozwala odpocząć. Już nawet wyjechać mi się nie chce, bo nie mam siły i nie mam co zrobić z moją matką, która kiedyś była miła i fajna, a teraz niszczy mi życie (wyrazy potępienia i niechęci do mnie proszę zamieszczać poniżej w godzinach od 7 – 22, bo potem idę spać).

Cieszę się, że niektórzy z was (nas) mają jeszcze dość poczucia humoru, woli walki, fizycznej siły i dobrego spojrzenia na rzeczywistość i że mogę was odwiedzać zdalnie (co to za słowo do diabła?) i myśleć sobie, że jeszcze jest jakieś normalne życie. Pozdrawiam.

Pod Spodem: Ku pokrzepieniu serc – reklama, ale nie namawiam do zakupu

Mamy nowe CiP – y!

Wiem, wiem, tyle się dzieje arcyważnych rzeczy, tyle bitew do wygrania, tyle słów do wykrzyczenia, plakatów do namalowania, tak wiele pisu do obalenia, kłótni do przeprowadzenia i tak dalej, ale nie mogę przemilczeć spraw bardziej ulotnich, antysmutkowych i czarodziejskich.

Pierwsze CiP wymyśliła Fuscilka (chyba ja wymyśliłam skrót, choć może się on nie podobać konserwatywnej części społeczności). Natychmiast Ciepłe i Puchate zostało przygarniete przez wszystkich potrzebujących i rozproszyło się po świecie jak dobra nowina. Nie można się oprzeć uczuciu przytulności, kiedy dostaje się Ciepłe z Puchatym, nie można się nie uśmiechnąć i nie poczuć się lepiej choć przez chwilę malutką. Ja tak mam i myślę, że nie jestem osamotniona w tym odczuciu.

Ale oto zjawił się Piotr, zwany Skowronem, który nie znając zapewne genezy pierwszego CiP, wymyślił, że ten skrót oznacza Całuski i Przytulaski, co jest jedną z najsłodszych rzeczy, które facet na przestrzeni wieków skompilował (obok poezji lirycznej, pralki i odkurzacza).

Dobra, nie zawracam głowy. Ja tak poza trybem.

Ciepłe i Puchate – przykład

Słowo roku 2020

Oni tak wrzeszczeli do nas przez długi czas po objęciu władzy przez miłościwie nam panujących. My siedzieliśmy cicho, byliśmy grzeczni, kulturalni i cisi. Ale teraz to jest wojna, naprawdę. Dziewczyny Gileadu przekroczyły granicę i nie zamierzają odpuścić. I pokazały swoją siłę. Więc popaprańcy w sukienkach i wy sadyści z Konfederacji i pisiorskie szmaty – wypierdalać.

Bezsenność

Kiedy nie możesz zasnąć, tak jak ja (bo stres, bo strach, bo czekanie, bo boli, bo myśli się kłębią, bo wieje wiatr, bo pełnia księżyca, bo mały głodek, bo obejrzało się straszny film późnym wieczorem, bo gorąco, bo pies chrapie jak była teściowa, bo nie można rozgrzać stóp, bo siusiu, bo co jutro na obiad, bo covid, bo marzenia), to pomyśl o tych, co mogą:

A wy dlaczego nie możecie zasnąć?

Nie czas umierać – No time to die

To powyżej to mój tort urodzinowy in spe (hihihi), czyli Aston Martin DBS59. Nie czas umierać – to moje hasło urodzinowe. Bo mam dziś urodziny, niestety. Wiem, że mi dobrze życzycie i dziękuję bardzo za waszą życzliwość, sympatię, wsparcie, dobre słowa, poczucie humoru, uwagę, serdeczność i za wiele innych rzeczy.

Wasza Ewa

Pod Spodem: korelacja z niejakim Bondem, Jamesem Bondem zamierzona.

Masturbacja zniewolona.

Mam kilka adresów internetowych, każdy w innym kraju i do czego innego przeznaczony, choć wszystkie za darmo. Na te „zagraniczne” jakimś zrządzeniem losu nie dostaję prawie wcale spamu, ani innych głupot, a ten polski jest codziennie śmietnikiem, z którego muszę wywalać dziesiątki durnych wiadomości, np. propozycji spotkania od dziewczyn (?) imion wszelakich, które, jak piszą, mieszkają w mojej okolicy. Cóż, nie mogę się doczekać.

Mam też prawie codziennie mnóstwo propozycji od amerykańskich generałów, którzy stacjonują w jakimś Iraku / Afganistanie, afrykańskich dyplomatów i księżniczek i innych potencjalnych adoratorów, lub wręcz zakochanych we mnie do szaleństwa przedstawicieli zagranicznych VIP-ów płci obojga (może za pomocą Transpiryny mogą sobie płeć zmieniać co dwa tygodnie?). Mmmm, podniecające.

Tego emaila (w różnych, choć niewiele różniących się wersjach) dostałam niedawno po raz trzeci. Pierwszy mnie zniesmaczył, drugi wkurzył, a trzeci rozśmieszył. Zresztą, oceńcie sami:

„Cześć!

Niestety, mam dla Ciebie złe wiadomości.
Parę miesięcy temu zdobyłem dostęp do urządzenia, którego używasz do przeglądania internet.
Od tego czasu monitorowałem Twoją aktywność internetową.

Jako regularny odwiedzający stron dla dorosłych, mogę potwierdzić, że ty jesteś za to odpowiedzialny.
Mówiąc wprost, strony, które odwiedzasz, dały mi dostęp do Twoich danych.

Załadowałem Trojana w bazę Twoich driverów, który uaktualnia swoją sygnaturę parę razy dziennie, co sprawia, że antywirus nie jest w stanie go wykryć.
Na dodatek daje mi on dostęp do Twojej kamery i mikrofonu.
Co więcej, zapisałem wszystkie dane, w tym zdjęcia, media społecznościowe, czaty i kontakty.

Ostatnio wpadłem na zajebisty pomysł stworzenia filmu, gdzie dochodzisz w jednej części ekranu, gdy w drugiej jednocześnie odtwarza się film, który oglądałeś.
To było śmieszne!

Bądź spokojny, że z łatwością mogę wysłać ten film do wszystkich Twoich kontaktów paroma klikami, zakładam, że wolałbyś uniknąć takiego scenariusza.

Mając to na uwadze, taka jest moja propozycja:
Prześlij równowartość 1200 EUR na mój portfel Bitcoin, a zapomnę o całej sprawie. Usunę również wszystkie dane i filmy na zawsze.

Według mnie to dość umiarkowana cena za moją pracę.
Możesz zorientować się, jak kupić Bitcoiny za pomocą wyszukiwarek Google, czy Bing, sam zobaczysz, że nie jest to aż tak trudne.

Mój portfel Bitcoin (BTC): 1EyAadxvFqjvG9swUeexQLFhTvdV6jBTbi

Masz 48 godzin na odpowiedź, powinieneś pamiętać o tym, że:
Nie ma sensu mi odpowiadać — adres został wygenerowany automatycznie.
Nie ma sensu narzekać, ponieważ wiadomość wraz z portfelem Bitcoin nie mogą być namierzone.
Wszystko zostało precyzyjnie zaplanowane.

Jeśli wykryję, że powiedziałeś komuś o tym liście – film natychmiast zostanie udostępniony, a Twoje kontakty otrzymają go jako pierwsze.
Następnie film zostanie opublikowany w sieci!

P.S. Czas odliczania się rozpocznie, gdy otworzysz ten list. (Program ma wbudowany zegar).

Powodzenia i uważaj na siebie! Miałeś pecha, następnym razem bądź ostrożniejszy”.

Czekam i czekam na ten film aż mi ślina cieknie, zwłaszcza w czasie kupowania kryptowalut.

Wasza Ewa.