No communicado

20 luty 2018

Kilka dni bez internetu uczyniło ze mnie rozczochraną mieszkankę europejskiego pustkowia ze schyłku średniowiecza. Co robić, kiedy nie ma dostępu do informacji, a ty właśnie zapomniałaś jaki jest czas połowicznego rozadu cezu? Jak wypełnić czas, kiedy z przerażeniem myślisz, że świat o tobie zapomniał? Jak żyć, kiedy nie możesz obejrzeć kolejnego odcinka serialu Netflix?

Utopiłam się w tym nadmiarze wolnego czasu i udało mi się zrobić kilka zdjęć róznych małych przedmiotów, które zostały zrobione jeszcze w październiku:

Lavender tray / box

Lawendowa tacka / pudełko z wierszykiem. Taki wesolutki akcent na przykład w łazience. Białej.

Peonies tray / box

Piwonii nie trzeba przedstawiać, choć kwitną wiosną tak krótko. Nie wiem do czego pasuje to pudełko / taca, ale może do noszenia kubków z kawą? Kubki powinny być białe, albo niebieskie, albo… nie, zielone nie.

Poza tym wykończyłam nareszcie Cerutti 1881. Po 18 latach. Co dalej? Mam tego trochę z dawnych czasów. Napiszę, kiedy wybiorę.

Zaginione obrączki i wędzony pies

1 luty 2018

Codziennie chodzimy z Panem Psem na spacery. Jasne, że chodzimy dla zdrowia, kondycji i przyjemności. Pan Pies uwielbia węszyć wszędzie, nawet tam, gdzie nie powinien, ja muszę uważać, żeby nie zwichnąć nogi na leśnych wertepach, więc współpraca układa się dobrze. Pan Pies czasem wypłoszy zająca, za którym nie chce mu się gonić, czasem mija stado Białych Tyłków ukrytych w wysokich trawach i nawet ich nie zauważa. Ptaki śpiewają, lasy i łąki są tylko nasze… Tylko dlaczego ja wracam zawsze z piekącymi oczami i bolącym gardłem, a psia sierść śmierdzi, jakby wytarzał się w spalonych śmieciach? Otóż dlatego, że moi dalecy sąsiedzi palą w piecach czym popadnie. Dymy z kominów snują się po całej okolicy, odmieniając prześliczny krajobraz w krainę z koszmaru. Gratulacje, Rodacy moi! Nie sposób was lubić.

Quattro the Dog - Black Russian Terrier

Chciałam wam pokazać obrączki na serwetki w wiktoriańskim stylu, to znaczy róże są stylowe i tyle. Obrączki, wraz z różami mieszkały w pudełku, zdolnym pomieścić 6 sztuk obrączek:

Box for napkin rings - roses

Pudełko troche postarzone, z kropkami, które uwielbiam, wygląda trochę jak z pchlego targu, ale nie można mu odmówić wiktoriańskiego smrodku. 

Niespodzianka miała się kryć w środku – sześć różanych obrączek, pierwotnie pomalowanych na biało, niewinnych i słodkich, ślicznie i uspokajająco grzechocących przy każdym poruszeniu pudełkiem. Miała być niespodzianka, a jest:

Box for napkin rings - roses

Nie ma. Nie wiem, gdzie się podziały. Myślałam, że to halucynacja i włożyłam łape do środka. Ale im bardziej zaglądałam do środka, tym bardziej tam obrączek nie było.

Zegar prosto z Prowansji

20 grudnia 2015

No i nie mogę zapomnieć o jesiennej Prowansji. Siedzi mi w głowie i nie chce wyleźć. I tak mi się kołacze ta lawenda i kamienne domy i dęby przy drogach, zapach ziół i szare skały. Kiedy więc znalazłam stare pudełko na wino (albo inne trunki), takie w powyłamywanymi nogami (w przenośni), to… więc kiedy zobaczyłam to pudło, to od razu wiedziałam co z nim zrobię:

L'horloge Provencial clock

Kolory na zdjęciu są prztłumione, zapewne przez brak światła. 

L'horloge Provencial clock
L'horloge Provencial clock

Krzywe zdjęcie nie pokazuje niestety nieba, które namalowałam kunsztownie i własnoręcznie w dodatku…  Ale mam znów mój kawałek raju, choćby był wymyślony

Eau de lavande

25 luty 2014

Znowu odrobinę w języku, który kiedyś znałam najlepiej. Pomijając ubytek neuronów w mózgu, spowodowany wiekiem i lenistwem umysłowym wrodzonym, to nie rozmawiam, nie czytam, nie oglądam tv i nie słucham radia po francusku już od prawie 20 lat i zapewne dlatego zaczynam powoli zapominać.  Zdarza się, jasne – jakaś podróż, jakieś spotkania na targach, czasem jakiś wierszyk przetłumaczę, ostatnio nawet oglądam Arte tv 3 minuty dziennie… ale i tak zapominam, choć nie na tyle, żeby nie zauważyć kretyńskich błędów, które robią np. producenci słodyczy i z uporem maniaków umieszczają głupawe napisy w pseudo-francuszczyźnie na swoich produktach. Dobra, nie narzekam, zresztą nie o tym miało być.

Miało być o wodzie lawendowej, która ma się znaleźć w tej skrzynce:

eau de lavande - wine case

Woda lavendowa była francuską odpowiedzią na polską wodę brzozową. Ta ostatnia była szalenie popularna wśród mężczyzn w latach, których większość z was nie ma prawa pamiętać. Nie pamiętam, jak pachniała (???), ale wiem, że stała na półce u Dziadziusia, a pojemność butelki, to było ho, ho – może i z 500 ml. Woda, a tyle wspomnień…

Woda lavendowa świetnie działa na nastrój, na nerwy i na tłustą cerę. W odniesieniu do obu wód (tej swojskiej i tej francuskiej), główne zalecenie to: NIE PIĆ.

Tak wygląda z drugiej strony:

Lavender wine case

No i oczywiście bardzo prosty przepis na wodę lawendową, którą można zrobić w domu i będzie pachniała…

50 gram kwiatów lawendy wsypać do 50 ml. alkoholu (może być zwykła wódka). Można też lawendę zalać cieczą, jak komu wygodniej. Zamknąć szczelnie i zostawić na 3 tygodnie w słonecznym miejscu. trzeba potrząsać butelką chociaż raz dziennie.  Potem można przecedzić i trzymać w jakimś ślicznym flakonie, ale jak się nie przecedzi, to co z tego? 

Szatański plan

Udało się, skończyłam. Mam nadzieję, że reńskie dotrze na czas, aby zdążyć na poranne składanie imieninowych życzeń małżonkowi Pani M. Kiedy kończyłam, w czasie kilku ostatnich pociągnięć pędzla z lakierem, w ostatnich sekundach oglądania pod światło powierzchni tego:

winecase - decoupage
decoupage - winecase for friend

do głowy przyszedł mi szatański plan…

A gdyby tak jutro nie sprzątać?…