Obrazki deseczkowe

15 października 2017

Uwielbiam ozdabiać proste przedmioty, ale myślę sobie, że to może być psucie natury. Bo deseczka jest drewniana, a skąd mogę wiedzieć, czy to drewno nie jest z Puszczy? Zresztą każde drzewo, skądkolwiek  pochodzi ładniejsze jest żywe, a nie przerobione na cokolwiek, choćby śliczne deseczki. Ale cóż, stało się. 

Decoupage pansy wooden board

Pocieszam się, że deseczka może służyć jako obrazek, a po odwróceniu… jako deseczka. I może jeszcze pochodzi ze zwalonego ze starości drzewa i nie przyłożyłam ręki do zagłady zielonego cudu natury. Bo muszę przyznać, że zrobiłam to znowu:

Decoupage sunflower wooden board

Prawie jak te namalowane przez pewnego biednego Holendra.

Decoupage sunflower wooden board

Ale kropeczki ja namalowałam, choć nie widać ich za dobrze. Wiem, powinno być odwrotnie – ja namaluję słoneczniki, a pan Vincent kropeczki.

Kurki. I kogutki

24 luty 2016

Kurki są symbolem kurnika, czyli babińca, czyli domu, jeśli ktoś chciałby więcej moich skojarzeń. Bardzo głębokie przemyślenie, zważywszy na to, że jestem kurą domową jeszcze przez jakiś czas. W każdym razie kury są fajne.

Koguty nie są symbolem domu, nawet nie są potrzebne, żeby było jajko. Są za to symbolem głupiej waleczności i nadmiaru testosteronu. I Francji i Walonii. Ale i zwiastują nowy dzień, przeganiając swoim pianiem złe duchy i upiory. Koguty są fajne.

Coq et poulet - decoupage plaque

To dla mojej przyjaciółki z Francji. Ma kuchnię właśnie w stylu tej deseczki. I mówiła, że lubi takie obrazki. Wyślę, najwyżej powiesi w pralni. 

Coq et poulet - decoupage plaque

Przyszedł czas na koniec roku

29 grudnia 2014

Święta minęły, w tym roku nawet bez wielkiego stresu. Nie chciało mi się pisać o pasztecikach i zbyt dużej ilości niedobrych ciast. Nie chciało mi się pisać o tym, że gotowanie to nie jest absolutnie moja pasja i cokolwiek zrobię, to jest nie takie jakie powinno być? Czy o tym, że od lat chciałabym spędzić Święta tak jak ja chcę i pewnie umrę zanim tak się stanie? Czy o tym, że już mi się nic nie chce i niewiele rzeczy sprawia mi radość? Dobra, pewnie wielu ludzi tak ma i żyją.

Co do mojej pasji, to zrobiłam tylko jedną rzecz – deseczkę pod kalendarz, bo rok raczy się kończyć i trzeba mieć nowy kalendarz. Niekoniecznie papierowy, może być ten w komórce albo w smartfonie, ale gdybym miała wybierać…

Fall calendar board

Trochę szczegółów – niestety lakier lekko rozmazał malunek w prawym górnym rogu…

Calendar board - detail

A poniżej lewy górny róg, który się nie rozmazał.

Calendar board - details

Skoro już o kalendarzach, to następnym razem pokażę, jak członek mojej rodziny został kalendarzowym modelem.

Be nice or go home

7 grudnia 2014

Taki napis powinien pojawić się wszędzie – w urzędach, w sklepach, w kawiarniach i innych przybytkach użyteczności publicznej. A już w domu! Powinien zawisnąć w każdym pomieszczeniu, a przy wejściu –  na każdej ścianie. Dla teściowej, dla kuzynki z gromadą hałaśliwych bachorów, dla wujaszka, który uwielbia się kłopotliwie upić, dla żony kumpla, która tak ci zazdrości, że jest dla ciebie złośliwa jak małpa.

Board

„Bądź miły, albo idź do domu”. W wersji dla paskudnych chamów – „Bądź miły, albo spadaj”. A dla niereformowalnych sukinsynów po prostu „Sp…..laj”. Oby nie oszpecić sobie ściany. Ja nie mam takiej rodziny, bo moja rodzina to 5 osób, z których tylko jedną widzę codziennie. I jeszcze psa, ale on jest „nice” zawsze. Ufff. I w dodatku moja mammografia w porządku. 

Kitchen board

I z trochę innego punktu wiszenia. Ważne, żeby było wszystko w porządku.

W deseczkę

13 maja 2014

Są tanie, więc nawet kiedy coś się totalnie nie uda, to zawsze można pociąć na zapałki. Są drewniane, więc ich obróbka jest cudownie prosta. Są w wielu rozmiarach, więc można na nie wrzucać wszystko, co się chce. Są użyteczne, więc można ich używać z obu stron – z jednej obrazek z drugiej krojenie marchewki. Deseczki kuchenne.

apples cutting board decoupage

Udało się zakryć napis „Kuchnia B…..”, bo prywatność, wiadomo, a poza tym nigdy się nie dowiedziałam, czy B. choć trochę się deseczka podobała. I pewnie nigdy się nie dowiem…

Bunch of pansies - cutting board

Motyw bratków jest zawsze uroczy, bo bratki są urocze i pasują wszędzie.

Vine cutting boards

Mała bodega, kilka drewnianych stołów i podłoga zawalona beczkami z winem. I te dwie deseczki przybite na belce pod sufitem. Prawie ich nie widać, z wiekiem pociemnieją, ale pasują, choć nikt ich nie ogląda. Taki los małych deseczek.

W dechę

7 maja 2014

Ogród nie jest na razie śliczny. Coś tam rośnie powoli i niechętnie, coś tam wyłazi z ziemi zasiane niedawno, sucho, pusto i zimno. Trawa przypomina step w Mongolii po wypasie wielbłądów w porze suchej, a jedyne co dotąd zakwitło, to kilka mleczy. Żeby ożywić krajobraz, zanim roślinność się rozbestwi i zajmie wszystkie wolne miejsca, ustawiłam w strategicznych miejscach deseczki takie jak ta:

Flowers on board

Tak więc bierze się starą dechę, trochę wygładza grubym papierem ściernym, maluje białą farbą emulsyjną, która została z malowania ścian, następnie ustawia się na desce różne rzeczy, na koniec maluje się lakierem bezbarwnym, żeby deszcz nie zmył i stawia się na ganku, albo przy stercie drewna do kominka, albo na schodach, albo wiesza na płocie…

Herbs on board

Taką też można. Na płocie, albo w ziołach. I jest w dechę. 

Lawendowe żniwa

Śmierdziel orał dzisiaj pole, a sikorki dostały ADHD i jak oszalałe wyrywają ziarna ze smutnych słoneczników. Pięknych Grubasów nie ma, bo mglisto i zimno, choć miało być ciepło i słonecznie. Czy ktoś mógłby zmusić ludzi z meteo do odpowiedzialności za swoje prognozy? Tu sprawdzają się może w 20 procentach, więc może chociaż jakieś „przepraszam”?. Nie dla mnie, ale Piękne Grubasy inaczej sobie zaplanowały dzień.

Za późno wzięłam się za lawendowe żniwa, ale to pierwszy raz. Oj mam tej lawendy całe pola, wielkie obszary do ścięcia… Żartuję, ale mam do lawendy stosunek bałwochwalczy zgoła, z powodu tęsknoty za prostym życiem i klimatem łagodnym, którym kiedyś nie zdążyłam się wystarczająco nacieszyć, bo trzeba było opuścić kraj młodości i jechać za ocean, do ojczyzny mojej dugiej. Na razie 12 krzaczków malutkich, posadzonych wiosną zaraz po tym, jak się mrozy skończyły. 

Lavender fields - wooden box
lavender farm plaque
lavender fields

W każdym razie kwiaty zdążyły mienić się w wyschnięte, poczerniałe badylki, ale zapach został i trafi do szaf. A przecież właśnie o zapach chodzi, prawda?

A o szafach jeszcze napiszę, bo to moje ulubione meble.