Starość puka puk, puk…, czyli urodziny

Happy birthday Ewa / Bon anniversaire Ewa /  Alles gute zum geburstag / Buon compleanno, Ewa / La multi ani / Feliz cumpleanos / Vseho najlepsi k narozeninam / Gelukkige verjaardag / Gratulerer med dagen / La manuia lou Aso Fanau / Otanjobi omedeto gozaimasu / 

Wczoraj pomalowałam pazury na kolor usteczek Barbie, choć zwykle nie wygłupiam się z takimi kolorami, ale co tam… jestem sama w domu, jak zwykle w urodziny i jestem bardzo z tego zadowolona, jak zwykle kiedy jestem sama w domu. Z. jak zwykle przed moimi urodzinami zmył się na jakieś Bardzo Ważne Targi, co jest wspaniałym zrządzeniem losu, ale i tak podsycam tlące się w nim i zapewne dymiące wyrzuty sumienia. Więc pomalowałam te pazury i uwaliłam się pod kocykiem z zamiarem uchlania się Minervoise, rocznik 2007. Zasnęłam nie dokończywszy pierwszej półszklaneczki. Niestety, w moim wieku nawet zostanie samotną alkoholiczką jest trudne.

Dzisiaj z okazji urodzin umyłam 2 okna, wyplewiłam kawał trawnika, nażarłam się kaszy gryczanej i skutecznie zniszczyłam sobie nieudolny manicure. Nie chciało mi się wychodzić do sklepu po coś słodkiego (najbliższy sklep jest 2 km stąd, bo mieszkam na końcu świata), więc czekam na gości w postaci progenitury. I mam nadzieję na jakieś babeczki.

A, i kilka dni temu skończyłam „czekoladowy” obrazek i muszę wam pokazać:

Wieczorem: i już po urodzinach i bardzo się cieszę. Nie ma to jak samotne oglądanie „Mad Men”. Napaliłam nawet w kominku. Trochę mi smutno, ale nie z braku towarzystwa, tylko dlatego, że nigdy jeszcze nie miałam takich urodzin (takiego sylwestra, takiego prezentu, takiego ślubu itd), o jakich marzę. A ponieważ mam mgliste pojęcie o szczegółach wymarzonych imprez, więc powinnam się zamknąć. Co niniejszym czynię i wręczam sobie cupcake, który odpowiada w pełni mojemu nastrojowi:

cupcake for my birthday