Nasza rzeka w Krainie Deszczowców

16 grudnia 2018

Nasza rzeka płynie kilkaset metrów od domu. Chroni nas przed nia wysoki wał i szerokie łąki, gdzie nasza rzeka będzie mogła się wylać, gdyby zachciało jej się uciec z koryta. Nasza rzeka ma 153 kilometry długości i niedaleko od naszego domu wpływa do potężnej Elby, która zaraz potem wpływa do Morza Północnego. Rzeka nazywa się Oste i jest grzeczną rzeką, po której można pływać żaglówkami, łodziami i małymi barkami. Wije się malowniczo wśród łąk, pastwisk i niewielkich lasów. Mieszkają nad nią tysiące ptaków różnej wiekości, a cały ten nadrzeczny obszar jest wielkim rezerwatem

Tak wygląda obok naszego domu – jest pogłębiana, stąd te stosy żwiru. Po drugiej stronie jest małe miasteczko.

Oste river

Często w rzece płynie słona woda. Zdarza się to wtedy, kiedy wieje silny wiatr z północnego-zachodu.

Oste river

A to jest most zwodzony nad naszą rzeką, około 4 kilometry od naszego domu. Można dojechać rowerem, a potem stać tam i gapić się na przepływającą pod mostem wodę i stateczki i łódeczki i kaczuszki.  Takie małe porty jak ten poniżej można znaleźć po obu stronach rzeki.

Drawnbridge and Oste river
Oste river

Widok na Oste z mostu. Niedaleko za zakrętem mieszkamy my, na lewym brzegu. A na prawym jest rezerwat ptaków, rezerwat wiatraków i zaraz potem wielka Elba.

Oste river from the bridge

Nad rzeką są malownicze wioski, takie jak ta poniżej. A ta droga za 3 metry skończy się w rzece. 

Hamlet by the river Oste

Jedna myśl na temat “Nasza rzeka w Krainie Deszczowców

  1. emma_b
    2018/12/03 22:51:37
    niezwykle urokliwy zakątek:)
    e.urlik
    2018/12/04 13:37:05
    Emmo, tam prawie wszędzie są urokliwe zakątki. A co najważniejsze – nie ma tam śmieci!!! Pozdrawiam serdecznie.
    tessa37
    2018/12/04 15:29:04
    Zawsze uwazalam sie za 100% mieszczucha, plakalam, jak sie wyprowadzalam z Frankfurtu do miasteczka pod nim, mimo, ze do jego centrum mialam niecale 20 min., tyle samo, co osoby mieszkajace w niektorychch dzielnicach FFM. No ale ja zawsze mieszkalam w najlepszych i bardzo centralnych dzielnicach i praktycznie wszedze moglam dojsc na nogach. Pol roku sie przyzwyczajalam, po roku nie moglam wyobrazic sobie przeprowadzki w druga strone;) A teraz coraz bardziej lapie sie na tym, ze ciagnie mnie do takich „pol zielonych”;) No ale na razie po kilku dniach mi przechodzi i zachciewa sie na nowo cywilizacji, ale kto wie, moze na emeryturze;) Ale kierunke zdecydowanie bardziej polnocny…no chyba, ze doczekamy sie juz wtedy takich zmian klimatycznych, ze jednak zostaniemy sasiadkami na starosc;)
    e.urlik
    2018/12/04 18:59:24
    Tesso, chyba mamy bardzo podobne doświadczenia. Montreal ma 2 miliony mieszkańców, ale zawsze mieszkałam w „willowych” dzilnicach i nie docierał do mnie zgiełk metropolii, ale wszystko co związane z wielkim miastem miałam w zasięgu 2 stacji metra 🙂 Bardzo tęsknię (do tej pory, po 20 latach) za moim ulubionym miejscem na świecie. Ale kusiły mnie też takie malutke, przytulne wioseczki, no i mam! Co masz na myśli pisząc „kierunek zdecydowanie bardziej północny”? Fajnie by było mieć taką sąsiadkę! Nie martw się, Hamburg jest tylko 100 km stąd! Całuski
    irsila
    2018/12/04 23:20:26
    Za każdy komentarz, rewizytą się odwdzięczam,
    ja to i w tym przypadku.
    tessa37
    2018/12/04 23:57:22
    Aaa, miałam południowy na myśli, czyżby „Freudscher Vrrsprecher”;)
    To może faktycznie zatocze koło i wroce tam, dokąd przyjechałam;)
    kokoszanel
    2018/12/05 00:10:24
    No to po wielu probach, moge wreszcie dodac komentarz 🙂
    W moich wedrowkach po odchlaniach sieci, gdzies tam spotkalam twoj blog.
    Polubilam twoje dekupaze i Pana PSA (pozdrawiam).
    Przeczytalam wszystko od konca do poczatku, bo tak lubie i podoba mi sie w twojej krainie 🙂
    Moja kraina jest niedaleko, okolo 300 km, i ja tez do Germanii przybylam z Czewy 🙂
    Pozdrawiam, Basia
    tessa37
    2018/12/05 00:27:40
    O, nastepna Cze-wianka, mieszkająca tutaj:)
    ervisha
    2018/12/05 08:15:01
    I właśnie byłam na wyciecze nie wychodząc z mieszkania 😉
    bognna
    2018/12/05 09:00:36
    Po tej wielkiej Elbie, kilka lat temu, plywalismy sobie statkiem z naszymi niemieckimi przyjaciolmi. Piekne przezycie:)
    e.urlik
    2018/12/05 13:15:26
    Irsilo, dzięki za rewizytę 🙂 Może wpadniesz jeszcze z wizytą (niekoniecznie re-)? :-))) pozdrawiam
    e.urlik
    2018/12/05 13:20:25
    Tesso, tak myślałam, że to twoja podświadomość zadziałała 🙂 A południe to gdzie? Cote d’Azur, czy Bawaria? Ja też kiedyś myślałam o „południowszej” lokalizacji, ale upał mnie zabija. Niedersachsen jest w sam raz, choć na lato mogłabym się przenosić na Lofoty, hihihi. Całuski wielkie.
    e.urlik
    2018/12/05 13:41:31
    Basiu, jak się cieszę, że jesteś. Jak udało ci się wszystko przeczytać? Ja u ciebie jestem dopiero w 2013 roku. Wiem, że mieszkasz w North Rhine i robisz śliczne rzeczy :-))) Bardzo się cieszę, że się znalazłyśmy gdzieś w świecie, choć byłyśmy tak niedaleko siebie. Teraz też nie jest strasznie daleko, ale jednak… dalej. Pana Psa pozdrowiłam, walił przez chwilę ogonem o podłogę (bo on zwykle leży, jest wielki przez to pewnie ma chore serce, więc dużo odpoczywa, bo szybko się męczy), co znaczy że się ucieszył. Uściski wielkie!
    e.urlik
    2018/12/05 13:46:47
    Tesso, Częstochowianki są porozrzucane po świecie jak dzieła sztuki! Oprócz ciebie i Basi spotkałam dwie w Anglii, jedną w San Francisco, jedną w Toskanii, jedną (baaaardzo starą) w Montrealu. Chyba wszystkie uciekły… Nasze miasto rodzinne nie jest najfajniejsze na świecie 😦
    e.urlik
    2018/12/05 14:04:23
    Ervisha, uwielbiam podróżować i robiłam to całe życie. A teraz jedynie wirtualnie zwiedzam świat, bo chodzenie sprawia mi trudność. Mam nadzieję, że ty jeździsz, zwiedzasz, podziwiasz i chłoniesz wszystko również na żywo 🙂 Gdybyś chciała zwiedzić to, co za kołem podbiegunowym, to polecam mój drugi blog: dalekirejs.blox.pl . Pozdrawiam bardzo.
    e.urlik
    2018/12/05 14:07:40
    Bognna, Elba jest cudowna, prawda? Jak pływaliście? Wielkim statkiem, czy promem? Tak czy inaczej żegluga po każdej rzece jest wielkim przeżyciem, kiedyś płynęłam tratwą w delcie Dunaju… Niesamowite przeżycie. Całuski
    ervisha
    2018/12/05 14:11:43
    Niestety nie mam takiej możliwosći, chociaż bardzo bym chciała 😦 Kocham góry i chciałabym wrócić w Pieniny, gdzie byłam tylko raz ale zobaczyć również Kraków i inne piękne miasta. Na razie to marzenie…. A Tobie zyczę dużo, dużo zdrowa. Na drugi blog zajrzę 😉
    tessa37
    2018/12/05 14:48:44
    Ja upaly (na razie;) znosze doskolane…pod warunkiem, ze mam urlop i jestem nad jakas wielka woda, do ktorej moge w kazdej chwili wskoczyc;)
    Plan jest taki, zeby sobie na emeryturze wynajmac domki/apartamenty w miejscach, ktore chcemy zwiedzic i w nich pozyc, na pol roku, rok, w zaleznosci od kraju i miejsca:)
    A do Cz-wy mam wielki sentyment, nadal wielu przyjaciol tam, ktorzy robia fajne rzeczy, jezdze z checia i zawsze mi za krotko;)
    bognna
    2018/12/05 15:04:19
    Tak. To cudowna, wielka rzeka.
    Plynelismy chyba promem. Z cala pewnoscia nie byl to wielki statek. Oni zarezerwowali i oplacili wszystko:)
    Dopisala takze pogoda, nasze humory i piwo(!).
    annazadroza
    2018/12/05 18:03:30
    Wprost nie do uwierzenia, że są miejsca, w których nie ma śmieci! U nas po obu stronach rzeki walałyby się butelki i puszki po piwie oraz mocniejszych trunkach (wcale nie przednich), stosy butelek plastikowych i takich samych worków, pojemników po zakąskach w rodzaju „śledzik na raz” czy chińszczyźnie w styropianie; papier jawi się jako najmniej szkodliwy, bo się rozłoży. Do pełnego obrazu dołożyłabym kawałek blachy z samochodu, jakieś opony i kilka wypełnionych różnymi odpadkami worków rzuconych chyłkiem w nocy. I śpiącego wśród tego towaru bezdomnego, który nie pójdzie do noclegowni, bo tam się nie pije. Oto Polska właśnie.
    Matko jedyna, ja tak nie chcę! Chcę, żeby było jak nad Twoją rzeką!!!
    Ervisha!!! Pieniny są cudowne, moje ukochane miejsce na ziemi!!!
    e.urlik
    2018/12/06 11:57:18
    Ervisha, skarbie tak mi przykro, że nie możesz podróżować. Jeśli to możliwe, to zdradź powód, może się coś zaradzi. Pieniny są piękne, ale moje strony to Sudety, od Gór Stołowych po Złote Góry, wiesz, kraj lat dziecinnych… No i kilka innych gór (Schwarzwald, Apallachy, Wogezy), ale wszystkie niskie :-))) Całuski.
    e.urlik
    2018/12/06 12:13:41
    Tess, nie uwierzysz, ale my z Panem i Władcą mieliśmy taki sam pomysł! Kilka miesięcy zimowych na południu, kilka miesięcy letnich na pónocy… Może się uda, byleby mieć na to kasę, marzę o tym szczerze mówiąc (lista: „Rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią”). Tylko że mamy 2 domy… A propos Cz-wy. Urodziłam się w Cz-wie, ale dzieciństwo i młodość spędziłam na tzw. „Ziemiach Odzyskanych”, gdzie ludzie byli cudowni i mówili piękną polszczyzną, a miasta były urzekające i starannie zaplanowane. W Cz-wie zamieszkałam w 1982 i już dwa lata później uciekłam do Francji, daleko od komunizmu i Rodzinki. Potem była Kanada. Wróciłam w 1994, bo…. dużo by opowiadać. Ale większość złych rzeczy zdarzyła się właśnie w Czwie i w porównaniu z innymi miejscami na świecie, to miasto zdawało mi się beznadziejne. Potem były kolejne próby ucieczki stąd, aż w końcu zdarzyła mi się moja wioska… Uff, ale cię zanudziłam. W każdym razie, kiedy będziesz w Czwie, daj znać, może pogaduchy jakieś? Uściski :-)))
    e.urlik
    2018/12/06 12:16:48
    Bognna, super wszpomnienia! No i to piwo! Gdybyś kiedyś była w tych stronach, to stawiam!
    tessa37
    2018/12/06 12:24:44
    No to sie najezdzilas:)
    I teraz tez-tak na dwa domy. Pewnie, ze tak, chetnie:) Na razie planujemy w przyszlym roku dwa wyjazdy do Polski w czerwcu i w grudniu:)
    e.urlik
    2018/12/06 12:25:26
    Aniu, zawsze kiedy przyjeżdżam do „dużego domu” nie mogę się nacieszyć ilością nowych śmieci! Wszystko jak u ciebie, plus lodówka, kanapy i fotele, mnóstwo kondomów, papy, gruzu, no i potłuczone szkła. Jaka radość mnie wtedy ogarnia, że znowu w ojczyźnie jestem, że ludzie znowu tak ślicznie las zasypali plastikiem i innymi rzeczami, które NAPRAWDĘ łatwo wrzucić do odpowiednich pojemników. I wprost nie mogę się doczekać, kiedy Pan Pies wlezie w jakiś kawał szkła i znowu skaleczy sobie łapę (ostatnio goiło się miesiąc). Naprawdę, pełnia szczęścia, wręcz radosna ekstaza. I w tej ekstazie mam ochotę dorwać tych #%$@* i wsadzić im te śmieci w dupę. (Excusez le mot). Wiem dokładnie co czujesz. I wiem, że potrzebna jest edukacja i drakońskie kary. I wiem, że to niemożliwe. No tak, ciśnienie mi skoczyło… Przytulam.
    babciabezmohera
    2018/12/07 15:56:35
    Buntuję się! W Polsce tak bywa, co nie znaczy że tak jest wszędzie. Moje miasteczko jest czyste! Ooo! 😉
    e.urlik
    2018/12/07 18:50:56
    BBM, zazdroszczę bardzo. Nie masz pojęcia jak chciałabym móc wyjść z domu i nie myśleć o strasznych rzeczach, które spotkałyby śmiecących z moich rąk, gdybym dorwała… A czemu twoje miasteczko jest czyste? Zdradź sekret…
    babciabezmohera
    2018/12/08 10:13:42
    Po pierwsze- bo władze dbają o porządek, po drugie- bo chyba ludzie zrozumieli i docenili, że przyjemniej mieszkać w czystej miejscowości. Tak myślę. 😉
    e.urlik
    2018/12/08 12:39:56
    BBM, czemu u ciebie są tacy ludzie, a w moich stronach nie? Tym bardziej, że to bogaci wyrzucają śmieci do lasu i na pola, a nie biedaki (sądząc po samochodach). Może łatwiej zarządzać małym miastem i dbać tam o porządek, a może to kwestia mentalności i dobrego wychowania? W każdym razie gratuluję życia w czystym środowisku :-))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s