Magia…

20 grudnia 2018

Zgadzam się ze wszystkimi, którzy twierdzą, że święta nie mają już tej magii co kiedyś. Powody są różne, ale i tak wszystko sprowadza się do stwierdzenia, że to nie to co kiedyś. Wiem , mam takie samo odczucie już od wielu lat i nie przychodzi mi do głowy żadne wyjaśnienie, jak tylko takie, że taki mamy klimat. Cokolwiek to znaczy.

Ale trochę magii możemy jeszcze gdzieś uszczknąć, podkraść, podpatrzeć, wyśnić… Ja znajduję magię w tym:

Thomas Kinkade
Thomas Kinkade
Thomas Kinkade
Thomas Kinkade

Jedna myśl na temat “Magia…

  1. veanka
    2018/12/18 20:31:14
    Magię świąt moim zdaniem potrafią poczuć tylko dzieci.
    Bo magia świąt, to uczucie bardzo piękne, czyste, eteryczne, wdzięczne, czarodziejskie – aby to poczuć trzeba mieć duszę dziecka – czystą i niewinną, pełną wiary.
    My dorośli, też możemy poczuć tę magię, wracając wspomnieniami do dzieciństwa.
    Czyż te Twoje pocztówki nie są takim powrotem do tamtych, pięknych i beztroskich czasów?:).
    e.urlik
    2018/12/18 20:56:04
    Veanko, to właściwie wyobrażenie beztroskich czasów, kiedy ludzie byli mili i była prawdziwa zima i wszystko było mniej skomplikowane… Co do dziecięcych uczuć to pewnie masz rację, nie wiem dokładnie, bo jako dziecko też się wszystkim martwiłam 🙂 Myślę, że wiele z nas utraciło świąteczną magię, bo nie jest tak, jak byśmy chciały i jak sobie wymarzyłyśmy? Skarbie, wesołych świąt dla ciebie i twoich bliskich.
    emma_b
    2018/12/18 22:37:57
    chyba byłam jakimś zaburzonym dzieckiem, bo żadnej magii sobie nie przypominam. pamiętam radość z ferii, śniegu, sanek i łyżew. w chałupie najbardziej mnie kręciły pomarańcze i mandarynki:)
    e.urlik
    2018/12/19 09:05:46
    Emmo, właśnie mi uświadomiłaś, że… ja też byłam zaburzonym dzieckiem (i tak mi zostało, hihihi). Ale magia była w książkach, które wszyscy dostawali w prezencie. A teraz tyko skarpetki… hohoho. Wesołych Świąt dla ciebie i rodziny.
    tessa37
    2018/12/19 09:22:53
    A ja magie czulam jako dziecko i odczuwam ja nadal:) Na pewno w inny sposob, niz odoby wierzace, jako ateistka (a jako dziecko-agnostyk;) Ale ta atmosfera byla w moim dziecinstwie wyjatkowa i nadal taka bywa…Bo oczywiscie nie co roku sie to udaje, wszystko zalezy od tego, jaki dany rok byl i jak i z kim te swieta spedzam…
    ervisha
    2018/12/19 10:29:08
    Tak na prawdę to od nas zależy czy poczujemy magię Świąt i dla każdego tę magię będzie tworzyć co innego… warto te małe elementy pielęgnować, wygrzebać z zakamarków serc i pamięci…. odciąć się od komercji aby dostrzec to tak na prawdę w Święta jest ważne i poczuć to 😉
    e.urlik
    2018/12/19 12:06:41
    Tess, jak miło, że jesteś ateistką, tak niewiele nas i tylko nieliczni się przyznają. Ze świętami właśnie tak jest – okoliczności wywołują albo szczęśliwość, albo rozczarowanie. W moim przypadku najczęściej to drugie, ale to pewnie brak jakiegoś genu 😉 Póki co, jak co roku czekam, żeby mieć to za sobą. Życzenia najpiękniejszych świat dla ciebie i rodziny, wliczając koty.
    e.urlik
    2018/12/19 12:14:44
    Ervisha, dla mnie najpiękniejsze święta to spokój, cisza, korytko z żarciem, książki, sofa i kocyk. W tle może być choinka i świadomość, że wszyscy których lubię nie są głodni i że nic ich nie boli. Takie święta miałam tylko raz w życiu i to dla mnie jest magia i za tym tęsknię. Cała reszta to kłopot, frustracja i niezadowolenie. Wiem, że mogłabym mieć takie święta, ale wyrzuty sumienia by mnie żarły, więc nawet nie próbuję. Tak mamy, niektóre baby głupie…
    emma_b
    2018/12/19 12:30:58
    Ewo, mnie oczywiście też zostało, no bo kto przy zdrowych zmysłach zamieszkałby na stare lata w malutkiej osadzie na skraju klifu? masz rację, niesłusznie pominęłam w mojej wyliczance książki. tyle że książki dostawało się przez cały rok, a cytrusy dopływały wówczas do naszych portów jedynie w drugiej połowie grudnia:)
    e.urlik
    2018/12/19 12:51:10
    Emmo, też zamieszkałabym na skraju klifu, gdybym go znalazła. Szukamy tej magii przez całe życie, w czym się da, choć takie jesteśmy racjonalne, dobrze ułożone i przewidywalne. Czasem się udaje, tak jak tobie i mnie (malutka osada w obcym kraju) i zapewne wielu innym. Często niestety przegapiamy tę czarodziejskość i wtedy wspominamy coś ze smutkiem i płaczemy nad przeszłością. Tak sobie myślę, że gdybyśmy miały to wszystko, co miały dzieci w normalnych krajach (ojej, ty naprawdę jesteś z moich czasów :-))) to nie cieszyłyby nas te pomarańcze tak bardzo (mandarynek nie pamiętam, pomarańcze były z Kuby, kwaśne i suche). Ja marzyłam o ananasie, to był dla mnie najwspanialszy owoc, jadłam dopiero z wieku 14 lat, więc pozostał magiczny do dziś. Dzieciństwo determinuje odczuwanie magii w dorosłym życiu, to pewne. Dlatego teraz zadowalają mnie śliczne skarpetki 🙂
    ervisha
    2018/12/19 15:29:20
    No tak… spokój – tego chyba wielu brakuje. Człowiek gna do przodu, chce przygotować wszystko jak najlepiej, dużo, nawet za dużo…. bo co ludzie powiedza, jak wypadnie rodzina….. a przecież to Rodzina jest ważna. Magia dla niektórych też tkwi w Pasterce, kolędach śpiewanych pod choinką, choince, białym opłatku…. można tam odnaleźć magię. Mam nadzieję, że w tym roku mimo „całej reszty” Twoje Święta jednak będą magiczne ❤
    babciabezmohera
    2018/12/19 16:14:19
    Uwielbiam takie kartki!!! To na nich przetrwała magia świąt. Na nich i we wspomnieniach z dzieciństwa, bo tylko wtedy z nosem przy szybie szukało się na niebie pierwszej gwiazdy… Tylko kiedy to było?… Tak strasznie dawno! ;(
    tessa37
    2018/12/19 16:42:23
    Tutaj przyznaje sie wiecej;)
    Ja pod koniec roku jestem z reguly strasznie zmeczona, bo mamy mase projektow w pracy, ktore musza zostac zamkniete w starym roku, czyli praktycznie-do Wigilii i z reguly nawarstwia sie masa rzeczy tez prywatnie. Dla mnie magiczne jest to, ze mam duzo wolnego czasu (nasza Firma jest praktycznie zamknieta miedzy siwtami a Nowym Rokiem), dwa tygodnie, albo wiecej i dysponuje tym czasem wg.stopnia zmeczenia i zachciewajek, albo wyjazd, albo lenienie sie w domu.
    Wydaje mi sie, ze bardzo duzo osob ulega presji (nie wiem czego, rodziny? spoleczenstwa? sasiadow? ksiundza?;) i robi w te swieta nie to, co by chcieli. I to jest najwiekszy problem. Zmuszac sie do jakiegos szalenstwa-wbrew sobie, padac na pysk, znosic humorki osob, ktorych sie na codzien nie trawi i nie ma z nimi kontaktu…ja tego kompletnie nie rozumiem! I mam wrazenie, ze to pokutuje glownie w Polsce, tu ludzie nie maja az takich problemow z robiemniem tego czego sie chce. Oczywiscie dlatego "zgnily zachod" jest tak krytykowany, bo kobiety nie tak chetnie i latwo robia z siebie meczennice i poswiecaja swoj wolny czas w imie bogwiczego;) Duzo ludzi po prostu wyjezdza i nikt nie ma o to pretensji, ani rodzice, ani dorosle dzieci, a zdanie sasiada i ksiundza ma sie z reguly w glebokim powazaniu:)
    Oczywiscie inna sprawa jest, jesli swieta sa smutne, bo odszedl ktos bliski, bo choroba, strata pracy i problemy materialne, to zupelnie inna kwestia. tez takie swieta miewalam, bo rok byl do dupy (jesli nie caly, to czesciowo, albo wlasnie choroba, smierc kogos bliskiego), dlatego napisalam, ze to bywa, jak slusznie zauwazylas-w zaleznosci od caloksztaltu roku i mojego samopoczucia.
    Ale do glowy by mi nie przyszlo katowac sie swietami takimi, na jakie nie mam ochoty…moze dlatego czesto udaje mi sie czuc te magie;)
    emma_b
    2018/12/19 18:53:51
    Ewo, pięknie o tym poszukiwaniu magii napisałaś. mnie się wydaje, że najwięcej można jej znaleźć w przyrodzie.
    a co do pomarańczy: i tu Cię mam, dziecko drogie – zdziczałe na komunistycznej Kubie – jak piszesz, kwaśne i suche – pojawiły się w Polsce dość późno. może w latach 80-tych? wcześniej były wyłącznie "prawdziwe". ananasy można było w pewexie kupić. w puszkach zawsze, a czasem nawet świeże. też miałam do nich wielką słabość, a teraz kupuję od wielkiego dzwonu, bo mi się nie chce ich obierać i kroić:)
    e.urlik
    2018/12/19 20:50:44
    Ervisho, dla każdego zaczarowane święta oznaczają coś innego. Moja rodzina na szczęście jest malutka i nie sprawia kłopotu (przyjdą na chwilę, zjedzą i idą sobie), zresztą wiedzą jaka ze mnie dziwaczka. Zdanie innych mnie zupełnie nie interesuje. O, nie uwierzysz, ale właśnie w tej chwili okazało się, że będzie o 2 osoby mniej na Wigilii, ale radość!! Stres zelżał o 28 %! Może masz rację, magia coraz bliżej :-)))
    e.urlik
    2018/12/19 21:02:06
    BBM kochana, właśnie TAKIE obrazki na mnie działają i przywołują mojego Ducha Świąt. Malował je król ślicznego kiczu Thomas Kinkade. Bez jego widoczków nie miałabym pojęcia jak sobie wyobrażam święta 🙂 A dzieciństwa zawsze szkoda, nawet jeśli nie było idealne 😦
    e.urlik
    2018/12/19 21:21:00
    Tess, już pisałam, że podziwiam, popieram i zazdroszczę ci takiego podejścia do wielu spraw. U mnie święta to kwestia presji wywieranej na mnie przez mnie samą. Uniknęłam wszelkiego zmuszania się dla kogokolwiek, oprócz mojej malutkiej rodziny (max. 6 osób), bo skoro już tu jestem to spotkajmy się raz w roku, dobra, poświęcę się jeszcze w tym roku, może w następnym, Panu i Władcy byłoby przykro itd. I tak to leci rok po roku. Jestem to winna zwłaszcza Mamie, na którą spadły wszystkie możliwe nieszczęścia w ciągu ostatnich 10-ciu lat. W planach mam idealne święta, ale kiedy, biorąc pod uwagę okoliczności? Och Tesso, life sucks sometimes. Ale działasz na mnie inspirująco.
    e.urlik
    2018/12/19 21:31:29
    Emmo, kubańskie były odkąd pamiętam, czaaaaasem zdarzały się inne. W mojej mieścinie wtedy pewexu nie było, a nawet gdyby był, to i tak nie byłoby za co w nim kupować. I ty dziecko drogie! (kto się przezywa sam się tak nazywa)
    ps. co do magii w przyrodzie to absolutnie masz rację! Jakoś nie myślałam o tym w ten sposób, bo mam to na co dzień, przynajmniej na razie 🙂 Oooo, no jasne że tak – pasące się sarny mam czasem tuż koło okien, zajączki przychodzą, bażant Ziutek z haremem. Serio! Niestety w przyszłym roku bedą budować szeregowce i magię szlag trafi.
    tessa37
    2018/12/19 21:34:28
    Ale ja z rodziną spotykam się bardzo chetnie-w każdym razie zza lubiana czescia;) bardzo lubię ten galimatias:) U nas jest bez napinki, na luzie i każdy robi jakąś część. Jest maaaasa anegnot z tych rodzinnych spotkań. W przyszłym roku się wybieramy, bo po kilku świętach we 2 (ewentualnie z tutejszym znajomymi-na luzie), zaczelam za tym wesolym chaosem tesknic;) Teściowa też zawsze na jeden dzień świąt zapraszamy j to nie z przymusu. Ale gdybyśmy mieli ochotę wyjechać, nikt by nie protestował:) Mam raczej na myśli te rodzinne spedy, gdzie ludzie się nie trawia i zmuszają do robienia rzeczy, na które nie mają najmniejszej ochoty.
    annazadroza
    2018/12/19 21:36:46
    Czyli jednak magia jest skoro o niej mówimy. Nie mówi się tyle o czymś, czego nie ma. Nawet tylko we wspomnieniach albo w gdzieś głęboko ukryte to "coś" musi być. A pisałam, że w tym roku jej nie czuję;) I proszę, kilka koleżanek trochę jej podesłało i jest:))) W tych ślicznych kartkach, na tych obrazkach jest to właśnie "coś" za czym tęsknię, od razu mam przed oczami kolędników z kolorową obracającą się gwiazdą w zimową noc, przed domkiem prababci. Mam 3 albo 4 latka. To była prawdziwa magia.
    A teraz, masz rację Ewuś, zamiast gwiazdy – skarpetki;)))
    emma_b
    2018/12/20 12:56:14
    sarny i zajączki za oknem? bardzo Ci zazdroszczę! sarny dość często spotykam w lesie, ale zajączka to już parę lat nie widziałam.
    ps. dowiaduję się z "obcego" bloga, że piszesz książki. natychmiast o stosowne linki poproszę:)
    kokoszanel
    2018/12/20 16:09:45
    O! Moge napisac komentarz! Ale tylko z tableta, blee….. Jak chcialam z lapka, to mnie wyrzucal, mowiac zem robot… (ka) :)))
    A teraz nie pamietam co pisalam :((
    No to wesolych swiat zycze, tak banalnie, Ale serdecznie! Skarpety to wielkie dobro!!!
    e.urlik
    2018/12/20 18:12:55
    Tess, rodzina ci się udała, więc nic dziwnego, że nawet teściowa jest mile widziana. Zapewne tak jak ja wyeliminowałaś niechcianą część i teraz możesz mieć takie święta, jakie ci się podobają. Wiem doskonale co masz na myśli pisząc o rodzinnych spędach, bo ja cierpiałam z ich powodu przez dwadzieścia kilka lat i dopiero jak tupnęłam nóżką, to już nie musiałam w nich uczestniczyć, a później wyjechałam i było super. Teraz jestem czarną owcą i ta rola to moje życiowe osiągnięcie :-))
    e.urlik
    2018/12/20 18:21:57
    Ania, fajnie że znalazłaś czas i mnie odwiedziłaś. A jeszcze fajniej, że znalazłaś trochę magiczności w tym roku. Myślę, że mamy jakieś wyobrażenia np. na temat świąt, które przechowujemy bardziej lub mnie świadomie, często od wczesnego dzieciństwa. To takie nasze idee, do których dopasowujemy bieżące doświadczenia i im bliżej wyobrażeń układa się rzeczywistość, tym mniej jesteśmy rozczarowane. To nie dotyczy tylko świąt, ale też ślubu, randki, balu z wymarzonym facetem, wymarzonego faceta, seksu i podróży. Te obrazki to moje wyobrażenie świąt, ale okazało się, że nie tylko moje… Całuski
    e.urlik
    2018/12/20 19:01:33
    Emmo kochana, jeszcze mieszkamy na odludziu, a zwierzęta przychodzą bo nie muszą się nas bać. Kiedyś piałam o tym, ale opowiem ci jeszcze raz: kiedyś byłam w ogrodzie i nagle zobaczyłam tuż koło płotu płowe zwierzątko w jasne plamki, które stało na trzęsących się, chudych nóżkach i gapiło się na mnie. Zaraz potem wyszła z zarośli jego śliczna mama – sarna, która (jak sądzę) chciała pokazać swojemu dziecku człowieka. Postały jeszcze chwilkę i poszły sobie spokojnie z powrotem w nasze sosny. Jeśli masz chwilę, to zajrzyj do wpisu z 26 września 2013, zobaczysz "nasze" sarny widoczne z okna :-)))
    ps. o rany, co ty za blogi czytasz co takie informacje lansują ? ;-))) Dziękuję bardzo, że zwróciłaś uwagę, jesteś słodka! Info możesz znaleźć tu: mycastle.blox.pl/2017/12/Moja-ksiazka-nareszcie.html , kupiś można we wszystkich księgarniach internetowych, wersję papierową lub e-book, ale może jest też w twojej bibliotece, żebyś nie musiała kupować, bo jeśli ci się nie spodoba… :-((
    e.urlik
    2018/12/20 19:10:51
    Basiu kochana, mnie też twój blog pyta, czy jestem robotem, mówię, że nie, a komentarz i tak się nie pojawia! Próbowałam już tyle razy, proszę daj znać, czy któryś się pojawił.
    Pozwól, że złożę ci życzenia tutaj, a nie u ciebie. Więc tak: zdrowia i radości ze wszystkiego, nawet z bzdurek! I ślicznej choinki i cieplutkich skarpetek ;-)))
    emma_b
    2018/12/20 19:54:09
    chyba tylko ja mam chwilę 20 grudnia po południu:) to znaczy, im bardziej nie mam, tym bardziej mam. widziałam, podziwiam i odnoszę wrażenie, że możemy być od tej samej małpy, chociaż pewna jeszcze nie jestem. o książce przeczytałam na blogu Marypodróżniczki.
    e.urlik
    2018/12/20 21:02:00
    Hej, Emmo, ja też mam chwilę 20 grudnia, bo olałam robotę, zresztą zostawiłam gdzieś ścierkę do kurzu i nie mogę jej znaleźć, zupełnie jak ty ładowarki. Z lekka przysypiając układam plan na jutro, plan iście szatański, który w ogólnym zarysie polegać będzie na prokrastynacji, o której przeczytałam u ciebie i choć samo zjawisko było mi DOBRZE znane, to jego określenie już nie 🙂 Co do innych zagadnień, to pochodzenie od tej samej małpy to dla mnie zaszczyt 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s