Tea box, czyli jak ukoić nerwy

3 stycznia 2014

W noc przedsylwestrową okradli nas. Przyszli około 20-stej i nas okradli z płotu. Był płot i nie ma. Są puste przestrzenie między słupkami. Widać wszystko wyraźniej, to prawda, ale nie było takich planów, że pewnej nocy kilku facetów zapragnie denaturatu bardziej niż wszystkiego innego na świecie i wybiorą się w długą podróż przez pola i chaszcze, żeby wyciąć 10 przęseł z naszego płotu. Przy takiej determinacji i pracowitości, mogliby zarobić uczciwie o wiele więcej niż na naszym płocie. Cóż, mam nadzieję, że marskość wątroby rychle zakończy ich karierę.

W każdym razie Sylwestra spędziliśmy w towarzystwie pań i panów policjantów oraz ślicznego, długowłosego i czterołapego stworzenia, które też pracuje w policji i jako jedyne z towarzystwa miało z tego radochę.

A potem już z wiadomych względów, nie miałam siły i ochoty życzyć ludzkości „Happy New Year”, bo mnie owa ludzkość w swoim niewielkim fragmencie zniesmaczyła. 

Żeby nie było tak pesymistycznie i w dodatku bez obrazka, to chociaż pokażę pudełko na herbaty różne, w którym trzymam różne herbaty:

Tea box

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s