Dodaj tytuł

Pan i Władca miał mieć w poniedziałek operację biodra. Odwołano. Jeszcze chodzi, ale ledwo. Moja mama jest w ZOL i nie mogę się z nią dogadać, bo ma demencję i niczego wiążącego przez telefon nie mogę się od niej dowiedzieć, a już na pewno nie mogę się dowiedzieć, co mam z nią zrobić od 12 stycznia, kiedy ją wypiszą z ZOL, a ja znowu będę mieć biegunkę ze stresu.

Mnie od wielu tygodni boli nerka, boli bardziej i bardziej i właśnie zakończyłam noc zwijania się z bólu. Nie mam się do kogo zwrócić, chyba że za pieniądze, których nie mam na ten cel, więc kupuję sobie leki rozkurczowe, które tylko trochę pomagają.

Moje dziecko pracuje w szpitalu, prywatnym wprawdzie, ale jednak. Nie widziałam jej od dwóch miesięcy i już odwołałyśmy wspólne święta. Muszę zdobyć pracę = kasę, bo nie mam żadnych dochodów, a oszczędności się kończą po wielomiesięcznych opłatach za opiekę nad mamą, która naprawdę już nie czai i ma debet na koncie w wysokości 1500 zł, ale to pewnie jest niewiele w porównaniu z tym, czego doświadczają inni, bo ja przynajmniej mam co jeść i jest mi ciepło w dupę i mogę iść z psem do veta na szczepienia. A artyści, którzy nikogo nie (z)bawią dostają setki tysięcy i to jest piękne i sprawiedliwe, bo jacyż są potrzebni i wspaniali. Pracy nie dostanę, bo nic nie umiem i ogólnie nie ma rekrutacji, oprócz ratowników medycznych i lekarzy. Jestem świetnym lekarzem, ale nikt o tym nie wie, więc z pracy nici.

Wprawdzie nie mam siły rano wstać, bo chyba zaczynam mieć depresję (punkty za składnię) i boli mnie codziennie już nie tylko noga, ale jeszcze i nerka, choć noga jakby mniej, bo nerka teraz rządzi, ale jednak wstaję i przytulam psa i całuję Pana i Władcę i nawet próbuję żartować, ale najchętniej leżałabym i myślała o końcu tych wszystkich okropnych rzeczy, które się dzieją i kiedy mówię o końcu, to myślę o końcu takim, który kończy wszystkie okropne rzeczy i pozwala odpocząć. Już nawet wyjechać mi się nie chce, bo nie mam siły i nie mam co zrobić z moją matką, która kiedyś była miła i fajna, a teraz niszczy mi życie (wyrazy potępienia i niechęci do mnie proszę zamieszczać poniżej w godzinach od 7 – 22, bo potem idę spać).

Cieszę się, że niektórzy z was (nas) mają jeszcze dość poczucia humoru, woli walki, fizycznej siły i dobrego spojrzenia na rzeczywistość i że mogę was odwiedzać zdalnie (co to za słowo do diabła?) i myśleć sobie, że jeszcze jest jakieś normalne życie. Pozdrawiam.

Pod Spodem: Ku pokrzepieniu serc – reklama, ale nie namawiam do zakupu

26 myśli na temat “Dodaj tytuł

  1. Bardzo mocno wspieram dobrymi myślami! Prócz siebie i Progenitury, nie mam komu wysyłać, ale wspaniałym Ludziom Blogowym, jak najbardziej mogę i chcę! Trzymaj się Kochana! Zawsze kiedyś będzie jakieś JUTRO!
    Serdeczności moc!

    Polubione przez 1 osoba

  2. No cholera nie zazdroszcze. Sytuacja jest naprawde ciezka. Czy Ty kiedys pracowalas? (piszesz, ze nic nie umiesz w co jakos nie bardzo wierze).
    A propos nerki: poczytaj prosze co pisze na ten temat Tessa u mnie.

    Przesylam moje motto zyciowe: Panie Boze pomoz mi zaakceptowac to, czego nie moge zmienic.

    Trzymam kciuki za wyzdowienie i ogolne polepszenie sytuacji. Cokolwiek to dla Ciebie oznacza.
    Tytul malo oryginalny: Jeszcze bedzie przepieknie!!!!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bognna, tytuł wspaniały!
      Umiem robić setki rzeczy, pracowałam w wielu „pracach” w czterech krajach, mam niezłe dyplomy z różnych uczelni itd, ale nikt mnie nie chce, bo po co komu stara, kulawa i przemądrzała baba? Dzięki za wsparcie i uprzejmie donoszę, że nerka trochę lepiej, bo już przesypiam noc. Luv ya.

      Polubienie

      1. Bognna, przeczytałam. I gdybym mogła, to piłabym piwo, nawet dwa, tak jak kiedyś. Ale po tym OZT (ostre zapalenie trzustki) nie mogę pić alkoholu, przynajmniej na razie. A bezalkoholowe jest bleeeeeeee… A za piwen tęsknię i pewnie z tej tęsknoty nerka mnie boli, choć już trochę mniej. Całuski.

        Polubienie

  3. Ewuniu, za dużo złego jak na jedną głowę i w dodatku w czasach pandemii. Trudno cokolwiek doradzić, bo i co tu mądrego można powiedzieć. Bardzo Ci współczuję i mam nadzieję, że powoli sprawy zaczną się prostować. Biodro wiadomo musi poczekać, Ty wspomagasz się lekami, ale chociaż badanie moczu zrób. Masz blisko dwa miesiące żeby samej wyzdrowieć. Przytulam 🙂 Pisz częściej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Moja kochana Mary Podróżniczko, dziękuję ci bardzo za otuchę. Ciągle liczę na to, że los sam znajdzie za mnie rozwiązanie, czesto tak się dzieje. Najgorsze jest to, że zawsze chodzi o kasę, to jest okropne. Przytulam bardzo i mocno.

      Polubienie

  4. Na nerki juz u Bogny Ci poradzilam piwo i tego sie bede trzymac. Tylko dobre, a nie chemie z konzernow;)
    A co do reszty, to nie mam pojecia, jak pomoc, czy poradzic, moze da sie przedluzyc pobyt mamy?
    Na temat oczu zielonych w majteczkach w kropeczki nie bede sie wypowiadac, bo duzo osob zrobilo to byrdzo trafnie za mnie. Moze posluchamy starego Kultu, to takie niszowe…;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tess, nareszcie znalazł się twój komentarz, był w spamie, nie wiem dlaczego. Podobają mi się oczy w majteczkach, a oprócz „Kultu” polecam równieź obejrzenie „V for Vendetta”, jako komentarz do wydarzeń i ewentualną metodę rozwiązania problemu. Przytulaski wielkie, pozdrowienia dla H. i Rudych

      Polubienie

  5. Współczuje Ci bardzo, bo co innego można powiedzieć w takiej sytuacji i mam nadzieję, że jednak jest jakieś światełko w tunelu… a ja myślałam, że moja migrena to tragedia, teraz mi wstyd, szczerze i gdy czytam o twoich problemach to czuje bezradność.
    Chociaż więc tylko wirtualnie, ale posyłam dobrą energię, może się przyda?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jotka, Skarbie, po pierwsze migrena jest tragedią, wiem, bo miewam od ponad trzydziestu lat, na szczęście teraz rzadziej, więc może ty też kiedyś będziesz miała spokój. Po drugie dobra energia się zawsze przydaje, jeśli nie dzisiaj, to jutro. Światełka na razie nie widzę, zresztą to zawsze mogą być światła pędzącego pociągu. Myślę, że bezradność jest teraz wspólnym uczuciem dla większości ludzi 😦 Jotko, przytulam i dziękuję

      Polubienie

  6. Siła złego na jednego! Nie możesz nawrzeszczeć na Los, żeby się od Ciebie/od Was odczepił??!Nie wiem, jak można Ci pomóc. Masz się do kogo wygadać, wyżalić? To pomaga. Pisz często- to też pomaga, przynajmniej przekierować myśli. A w ogóle to przestań się , Matyldo , wymądrzać, bo tylko ją denerwujesz!!
    Ewuniu! Wszystkie zapasy CiP-ów fruną do Ciebie. Jeśli masz jakiś pomysł, jak można Ci ulżyć, wesprzeć- daj znać! Zrobię, co będę mogła. Przytulasy!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam się do kogo wygadać i wyżalić Matyldo kochana, a tym kimś jesteście wy, wspaniali i wspaniałe członkowie/członkinie towarzystwa wzajemnej adoracji. I wcale mnie nie denerwujesz, choćby nie wiem co, ja denerwuję samą siebie, bo jestem taka żałosna z moimi problemami, kiedy ludzie umierają. Biorę wszystkie CiP-y i przesyłam własne. Przytulasy z całych sił!

      Polubienie

  7. Chciałoby się móc powiedzieć, koń by się uśmiał (jak na reklamie), ale to taki byłby śmiech przez łzy bo aż straszny, gdy się te wszystkie ciężkie sprawy u Ciebie razem złoży. Chciałoby się też pomóc jakoś, a tu jedynie przytulasem na odległość można i dobrym słowem wesprzeć. Najważniejsze, żeby te bóle przeszły, bo wierzę że mogą całe siły odebrać. Posłuchaj Ani naszej, działaj jak tylko można w tych czasach. Fitolizynę i ja brałam na oczyszczenie nerek, w tabletkach była. Może po jakąś teleporadę zadzwoń, ratuj się Ewuś i pomocy szukaj, żeby też nie wszystko było na Twojej głowie. Ściskam delikatnie, coby bardziej nie bolało i buziaki przesyłam!

    Polubienie

    1. Trochę lepiej dzisiaj, dopiero jedną tabletkę wzięłam. I za dobre słowa dziękuję bardzo, bardzo, fito biorę, choć mi na brzuszek nie za fajnie działa, ale przecież tu o nerę chodzi. Jesteś kochana i nie wiem jak ci dziękować za wsparcie, które mi dajesz nie pierwszy i nawet nie drugi raz. Ja też cię ściskam i całuję, MK szczególnie. Ech ty Myszko moja…

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ku pokrzepieniu dodaję, że właśnie zamówiłam sobie u mego osobistego Mikołaja Twoją książkę pod choinkę! Jakże się jednak zdziwiłam, że jest e-book dostępny! :)) Trzeba było mówić (pisać), bo ja ostatnio głównie na czytniku siedzę (jakkolwiek to brzmi). Buziam i niech Twój Mikołaj przyniesie Ci równie radosny prezent (i zdrowie oczywiście w ilości hurtowej)!

        Polubienie

      2. Myszko, to dla mnie zaszczyt, że zechciałaś mieć moją książkę, w jakiejkolwiek postaci 🙂 Oby ci się spodobała, bo jak nie, to będę się wstydzić okropnie…
        Do mnie Mikołaj nie przychodzi, bo jestem od lat niegrzeczna i dlatego wiecej prezentów będzie dla was, a przede wszystkim dla MK! Przytulaski

        Polubienie

      3. Czyli rozumiem powinniśmy Ci za tę niegrzeczność podziękować 😉 Mam nadzieję, że mimo wszystko Mikołaj Cię odwiedzi, a Twoją książkę chciałam mieć od dawna! Wreszcie się doczekam i tylko minus, że na czytniku nie ma opcji zostawić autografu. Ale kto wie, może i to się kiedyś spełni 🙂

        Polubienie

  8. Ewuniu, normalne życie to może kiedyś będzie, ale nie wiem kiedy. Na razie mamy to co mamy i w tym musimy się jakoś ogarniać. Z odłożonymi zabiegami, operacjami, wizytami to jest tragedia. W mojej przychodni został 1 lekarz (nie mój) i on obrabia wszystkie recepty i wizyty (zdalnie). Modlę się, żeby nie było konieczności spotkać się bezpośrednio. Więc drżę, gdy Moje Szczęście źle się czuje, łapie się za serce albo kaszle bardziej niż zwykle. Kiedy mnie się robi słabo to nikomu nie mówię, radzę sobie, żeby nikt nie zauważył. Teściowa wycina numer za numerem, a ja tylko patrzę czy już się połamała czy jeszcze nie… itp., itd. O innych problemach już nie będę jęczeć, i tych wystarczy. Takie to u większości z nas teraz życie. Na nerki brałam obrzydliwie niedobrą pastę – Fitolizyna się nazywała. Może spróbuj. Jeszcze zioła jakieś z apteki? Może Ci w aptece coś poradzą skoro do lekarza nie ma jak się dostać. Może jeszcze Dziecko coś zaradzi chociaż zdalnie? Już nie wiem co więcej wymyślić. Przytulam najmocniej i CiP duuużo posyłam 🙂 🙂 🙂 oraz uśmieszki, żeby Ci trochę lepiej było 🙂 🙂 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Aniu, jasne, że tak. Ale trzeba przetrwać, a niektórzy są już osłabieni i mało odporni na kłopoty. Wszyscy się martwimy o siebie i bliskich, o sytuację w kraju, o kupę pierdół, których w normalnych czasach nawet nie zauważamy. Fito biorę codziennie 3x, do mdłości, ale trochę chyba pomaga. Dziś pół dnia bez przeciwbólowych – wielki sukces. A dziecko to by najchętniej wszystko operacyjnie załatwiało, hihihi. Nie martw się. CiP-y przyjmuję i też wysyłam i całuski i głaski dla psiapsiół i innych zwierzaków 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s