Sierpień w Krainie Deszczowców

11 września 2018

Było gorąco. Pewnego dnia spojrzałam na termometr: było 41 stopni w cieniu. To najwyższa temperatura jaką przeżyłam (ledwo) i rekord 40 stopni w tunelu świętego Bernarda został pobity. Poza tym straszna susza wygoniła krowy z pastwisk, wróciły do swoich obór, nie mając co jeść na zwykle zielonych łąkach. Znajdowaliśmy zabite przez upał ptaki, a w ogrodach suche liście opadały z drzew. Po kilku dniach zaczęło padać, a po następnych kilku krowy wróciły na znowu zielone trawy.

Pewnego dnia przyjechała nasza ekipa remontowa, pracowali strasznie ciężko przez 11 dni, a kiedy pojechali mogłam się wreszcie wykąpać i to była piękna chwila. Mogłam też zacząć sprzątać koszmarny bałagan. Sprzątałam przez 10 dni, od rana do wieczora, ścierając każdy pyłek ze wszystkiego i to wielokrotnie, bo kurz wracał jak bumerang, na szczęście w coraz mniejszej ilości. Każda rzecz była zakurzona, każdy fragment domu, każdy przedmiot i bibelot, wszystko tonęło w kurzu. Najbiedniejszy był Pan Pies, który musiał mieszkać w kurzu, nie miał się gdzie podziać i często był „przekładany” na inne miejsce, bo zwykle kładł się w najbardziej uczęszczanym miejscu i oczywiście w największym bałaganie. Dzięki temu wymyśliłam nowe Prawo Murphy’ego: „Pies w czasie remontu zawsze kładzie się tam, gdzie najbardziej przeszkadza”.

Pan i Władca przyjechał, kiedy już było po wszystkim. A ja nie mogę chodzić do dziś, bo nawaliły mi kolana i nie mogę się schylać, nie wiem dlaczego, hihihi…

Na koniec kawałek domku, który niczego nie wyjaśnia:

Black cat under the thatched roof

2 myśli na temat “Sierpień w Krainie Deszczowców

  1. Dopiero teraz zobaczyłam, że masz w Krainie Deszczowców własnego Kota! Możesz pod nim doniczkę z kwiatami np. powiesić, o karmie nie musisz myśleć, Quattro nie będzie go gonił bo siedzi na ścianie;) Podoba mi się.

    Polubienie

  2. babciabezmohera
    2018/09/13 13:31:18
    Współczuję ciężkiej harówy, ale gdy już całkowicie będzie po… już widzę Twoje szczęście! 🙂
    e.urlik
    2018/09/13 16:50:07
    Uroczy mały domek, gdzie zimą będzie cieplutko i przytulnie. Firanki w oknach, pies śpi na dywanie, światło lampy o zmierzchu… Całe życie na to czekałam. Na moje miejsce na ziemi. Teraz mam i nie wiem co dalej…
    Uściski dla ciebie.
    babciabezmohera
    2018/09/15 12:58:36
    A dalej? Korzystaj z życia- całe jest Twoje! 🙂 Ściskam też.
    e.urlik
    2018/09/15 22:01:58
    Chyba wreszcie pójdę na kurs pt. „Jak korzystać z życia” hihihi. Jakaś rada na początek
    : -)))
    annazadroza
    2018/09/20 15:37:05
    Jak to co dalej? Samo szczęście i radość! Możesz sobie wymyślać receptę na dalszą część życia, marzyć, czytać, pisać, kopać w ogrodzie, sadzić kwiatki, spacerować… Jeszcze mam wymieniać? Chyba bez tego wiesz co robić, tak tylko sobie z nas żarty stroisz;) Buziaki:)))
    e.urlik
    2018/09/20 22:00:33
    Żadnych żartów! Taki miałam kiepski moment, bo kiedy marzysz o czymś przez pół wieku, a potem ci się spełnia, to musisz chwile pomyśleć co potem :-))) Całuski
    annazadroza
    2018/09/26 09:15:51
    Urządzania, przestawiania, upiększania tyle będziesz miała, że na następne 100 lat wystarczy;))) Buziaki:)))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s