Magiczne zwierzęta i jak je znaleźć w Krainie Deszczowców

10 listopada 2018

Zacznę od magicznego zwierzęcia, którego znaleźć się nie da, ale za to słychać je dobrze, zwłaszcza w nocy. Stukot pazurków po drewnianych deskach, które dla nas są sufitem (deski, nie pazurki), a dla zwierzęcia podłogą. Cichutkie skrobanie tuż nad naszymi głowami, które zaczyna się przed północą i trwa… Chroboty i stukanie za ścianą naszej nowo powstałej łazieneczki na górze… Tak, to nasza kuna, która zrobiła wielką dziurę w dachu. Dziura została załatana przez pana Wojciecha, którego w czarodziejski sposób znaleźliśmy niedaleko naszej wsi. Boimy się, że magiczne zwierzę będzie chciało mieć nową dziurę, my będziemy chcieli mieć dom bez deszczu w środku i tak to będzie trwało. Na szczęście we wsi obok mieszka Łowca, który obiecał zastawić na zwierzę pułapkę, a potem wywieźć je daleko, daleko… Cóż, gdybym miała się założyć, to stawiam na kunę.

Inna historia: Pewnego poranka, jak każdego poranka poszliśmy z Panem Psem na spacer. Kiedy krowy pasą się daleko, idziemy w stronę rzeki, omijając kałuże i krowie placki. Dygresja: Pan Pies pięknie omija zarówno jedno, jak i drugie. Więc idziemy sobie krowią ścieżką na wał, pod górę, a potem w dół, wzdłuż rzeki, gdzie mieszka tysiące ptaków i innych stworzeń. Dobra, więc idziemy sobie i nagle widzę jakieś dwa zwierzaki pluskające się w błotnistej wodzie. „Szczury” – myślę z przerażeniem, bo tyle się nasłuchałam o wielkich osobnikach pływających w rowach melioracyjnych. Pan Pies też zauważył i pociągnął gwałtownie. „Szczury?” – pomyślałam, kiedy podeszliśmy bliżej. Widzę szerokie głowy, siwe wąsy i małe łapki złożone razem jak do modlitwy. No i dużo większe niż szczury! Nie widzę za dobrze, bo taka jestem młoda, ale przysięgłabym, że te mokre pyszczki się UŚMIECHAJĄ. Zdębiałam z lekka, ale wtedy Pan Pies zaczął szczekać. Trudno mu się dziwić, on też nie widział nikogo podobnego. Zobaczyłam tylko jak stworzonka płyną w kierunku trzcin i znikają.

Poniżej: Pan Pies obserwuje miejsce, w którym kąpały się wąsate pyszczki:

Nie widzieliśmy tych stworzeń nigdy więcej. Pan Pies jednak zawsze. kiedy idziemy w stronę rzeki, siada i patrzy z nadzieją w mętną wodę. Nigdy nie rozmawiamy o tym spotkaniu z tajemniczymi zwierzętami, ale oboje myślimy, że to były… wydry. Prawdziwe.

Jedna myśl na temat “Magiczne zwierzęta i jak je znaleźć w Krainie Deszczowców

  1. annazadroza
    2018/11/10 22:03:14
    Nie widziałam wydry w naturze, fajne miałaś spotkanie. Widać jak Pan Pies z tęsknotą patrzy w stronę wody. Mniej więcej jak Szilka na kopiec kreta czy nornicy, albo czegoś takiego, i z nadzieją, że to coś dopadnie:)
    kobietawbarwachjesieni
    2018/11/10 22:25:06
    Ja także z wydrą nigdy się nie spotkałam. Nawet nie wiem, jak wygląda. Serdecznie Cię pozdrawiam.
    merypodrozniczka17
    2018/11/11 13:41:43
    No to mieliście ciekawe spotkanie. 🙂
    e.urlik
    2018/11/11 15:11:44
    Aniu, dokładnie tak patrzy! Czy Szilka rozkopuje kopce, albo korytarze nornic? Pan Pies nigdy nie ustawał w poszukiwaniach, choć był zasypany ziemią od nosa do końca ogona. Kiedyś wykopał kreta, biedak (kret) piszczał przeraźliwie w wielkiej paszczy Pana Psa, wypuścił, kiedy mu kazałam. Krecik przeżył, ale pewnie do dziś leczy się u (psy)chiatry…
    e.urlik
    2018/11/11 15:15:27
    Kobieto w barwach, koniecznie zobacz jak wyglada wydra! Są śliczne, bardzo inteligentne i potrafią się bawić jak dzieci. Szkoda, że prawie wyginęły. Ale w końcu mieszkam obok miejscowości Otterndorf, czyli Wioski Wydr, więc muszą być blisko! Całuski.
    e.urlik
    2018/11/11 15:19:59
    Merypodróżniczko, uwielbiam takie niespodzianki w przydrożnych rowach i nadrzecznych kałużach. Dobrze, że nie ma krokodyli ;-))) Pozdrawiam cię bardzo.
    babciabezmohera
    2018/11/12 10:50:57
    Też od razu pomyślałam o wydrach.
    U nas co prawda wydry się nie pojawiają, ale bobry położyły kilka całkiem okazałych drzew…
    e.urlik
    2018/11/12 11:56:02
    BBM, fajnie byłoby mieć i bobry w pobliżu. Ciekawe, czy twoje bobry są „widzialne”, tzn czy czasem można je zobaczyć? Uściski
    babciabezmohera
    2018/11/14 10:55:14
    Tylko baardzo czasem! Są dość płochliwe. Kiedyś zauważyłam plaśnięcie w wodę i spory cień, ale samego bobra nie widziałam. Dowodem na ich bytowanie są tylko drzewa opiłowane w charakterystyczny sposób.
    tessa37
    2018/11/14 11:51:22
    Pieknie tam:)
    Pan Pies bardzo magicznymi zwierzetami zainteresowany;)
    e.urlik
    2018/11/15 14:23:31
    BBM, mam nadzieję, że nikt ich nie przegoni. Dopóki są, to znaczy że macie czyste środowisko. Pozdrawiam bardzo
    e.urlik
    2018/11/15 14:29:02
    Tessa, Pan Pies chyba czuje się osamotniony i znudzony. Żadnego szczekania na samochody, żadnych ludzi, którzy chcą głaskać, dzikie gęsi odleciały, jeża nie pozwalamy zaczepiać… eh, vita da cani. A, i machałam ci co sił, kiedy przejeżdżaliśmy koło Frankfurtu :-))) Widziałaś mam nadzieję.
    annazadroza
    2018/11/15 17:58:50
    Nie rozkopuje, bo jej nie pozwalam. Tłumaczę, że to takie samo zwierzątko jak ona i nie wolno mu robić krzywdy. A żarełko to ma teraz w domu, polować nie musi jak wtedy, kiedy domku nie miała i była głodna, i zamoknięta, i zmarznięta, i sama. No! A teraz ma nie tylko dom ale i nadwagę!
    e.urlik
    2018/11/16 13:08:45
    Aniu, bardzo to pedagogiczne, co Szilce prawisz. Ja mojemu też tłumaczę różne rzeczy, ale wiesz, jednym uchem wleci, pod ogonkiem wyleci… A nadwaga? To okropne, ale jak się oprzeć, kiedy tyle dobrych rzeczy na świecie? Pan Pies za to ma linię jak psi Mister Universe.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s