Zegar mój niebieski…

15 lipca 2014

Kilkanaście lat temu trafiła mi się decha w czerwone, wielkie kwiaty. Dechę od Rosjan nabyła drogą kupna Babcia, która kupowała wtedy prawie wszystko, co jej wpadło w kochane ręce, bo był to czas kiedy na skutek przemian ustrojowych na bazarach zaczęły się pojawiać towary, których przez co najmniej 30 lat nie było. Dechy akurat były, więc nie wiem co natchnęło Babcię do zakupu, bo decha była paskudna z racji wzoru. W każdym razie jak większość rzeczy, które wówczas Babcia nabyła, paskudztwo trafiło do mnie, stało gdzieś w kuchni i udawało, że jest przydatne. Potem zniknęło mi z oczu w sposób naturalny, bo się wyprowadziłam, ale los czuwał – moja progenitura postanowiła pozbyć się wszystkiego, co uznała za niepotrzebne, a ja nie mogłam już znieść brzydoty tego przedmiotu. I pewnego dnia zeskrobałam stary lakier, pomalowałam po swojemu, zrobiłam spękania i … takie wyszło:

Blue roses clock decoupage

Inny fragment:

Blue roses clock decoupage - detail

A tak wygląda w całości, gotów do pełnienia zegarowej służby:

Blue roses clock - decoupage

Butelczynka

29 czerwca 2014

Właściwie takie nic – butelka po jakimś alkoholu, a tyle frajdy – można okleić całą, nawet nie przejmując się specjalnie malowaniem. Tę pomazałam jakimiś różowymi i filoletowymi resztkami, a gdzie zabrakło, dodałam białą farbę. Potem wzór, który mi do niczego za bardzo nie pasował. Okleiłam jak leciało, także drugą warstwą serwetki (wygląda to całkiem ładnie), wysuszyłam, pociągnęłam lakierem, zawiązałam kokardkę. Łatwizna.

bottle with roses

Zajęło mi to trzy miesiące. Nie mówiłam, że łatwizna?

Wszystkie skarby duże i małe

29 kwietnia 2014

Zawsze wiedziałam, że czegoś mi brakuje. Oczywiście brakuje mi stu dwunastu rzeczy, ale wśród nich brakowało mi czegoś, gdzie mogłabym przechować moje skarby. W dzieciństwie bawiliśmy się w zakopywanie skarbów: znajdowało się gdzieś kawałek szkła, wykopywało się dołek w ziemi (najlepiej pod ścianą domu, albo jakimś murkiem), do dołka wkładało się kolorowe papierki, przykrywało szybką i przysypywało ziemią. Potem, czasem kilkanaście razy dziennie trzeba było odnaleźć swój skarb, odsypać ziemię ze szkiełka i wtedy… spróbujcie kiedyś.

Moje dzisiejsze skarby mają wartość niewiele większą niż te kolorowe papiereczki, ale nie miałam na nie nawet dołka w ziemi, tylko plastikowy woreczek. W końcu zrobiłam sobie skrzyneczkę na wszystkie poniewierające się w różnych miejscach: srebrny pierścionek z delfinem, kolczyki nie do pary w ilości czterech, kolczyki do pary kompletów trzy, łańcuszki srebrne z zepsutymi zapięciami – 3, łańcuszki srebrne zerwane – 2, łańcuszki srebrne bez wad nabytych – 1, flaga kanadyjska na szpilce, którą dostałam przy nadaniu mi obywatelstwa – 1, karteczka z kodem pin do konta, którego już nie ma, 3 skarabeusze, które odpadły od egipskiej bransoletki… i tyle. Zrobiłam wiele takich szkatułek/skrzyneczek, każda dla innej dziewczyny. Zgadnijcie, która jest moja:

Spring box
rosen box
romantic roses
blue box
little roses box

I ślubuję ci…

19 marca 2014

Lubię robić obrączki na serwetki. Są malutkie, łatwo je pomalować, nie wymagają wysiłku intelektualnego, bo są powtarzalne co najmniej cztery, albo sześć razy, a czasem i dwanaście… nie, dwanaście to nuda.

Rosen rings

I jeszcze są przewidywalne, bo wiadomo jaka będzie następna. I pasują do białych, płóciennych serwetek i do granatowych, papierowych i do talerzy w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie to talerz bez wzorków.

Rosen rings

Tak więc można spokojnie ślubować, że będzie ładnie na stole w wiosenne śniadanko.

Annual Christmas Panic Week – beginning

16 grudnia 2013

Popełniłam różowe róże, choć twarda ze mnie baba, a różowe róże brzmią „miętko” jak mamałyga. Ale zadziwiająco wkomponowały się w pudełko do chusteczek. I dobrze, że się wkomponowały, bo w tym tygodniu raczej niczego mądrego już nie wymyślę, ponieważ u mnie zaczyna się Coroczny Tydzień Bożonarodzeniowego Panikowania – Annual Christmas Panic Week. Ho-ho-ho.

Różowe róże póki co – ktoś cierpliwie czekał na to pudełko od października. 

rosen tissue box decoupage

I ujęcie z drugiego boczku. Szkoda, że nie widać wyraźnie tych przepięknych, pionowych, różowych paseczków. A przy okazji hint dla wszystkich skąpców: nie trzeba kupować kolorowych farb akrylowych, jeśli chce się uzyskać pastelowe kolory. Wystarczy zmieszać z białą akrylową farbą (podstawa) z farbką plakatową. Jeśli kolory mają być wyraźniejsze, można użyć plakatówek zmieszanych z lakierem akrylowym, oczywiście bezbarwnym.

Decoupage - rosen tissue box

True blue

11.12.2013

Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale kiedy do białego tła doda się niebieskie kwiaty, a na to wszystko spękania, to z tego prymitywnego połączenia kleju, cienkiego papieru i jakiejś mazi wyłania się… porcelana. Nie porcelana – porcelana, ale coś delikatnego i ślicznego. Wydaje się krucha, jasnobłękitna i przy właściwym świetle świeci własnym blaskiem.

blue roses like porcelain
blue roses: decoupage like porcelain

Najlepiej wychodzą zimą – lato nie pasuje do zimnych kolorów i powierzchni, która wydaje się być skuta lodem.

dcoupage - blue roses tray
blue jar, decoupage

Zrobiłam kiedyś komplecik dla córeczki niewdzięcznej. Składał się z pudełka na herbatki różne, słoiczka na kawę albo coś i gipsowego serduszka. Zniknęły wraz z rustykalną kuchnią, ale to inna historia.  

I jeszcze szkatułeczka dla Królowej Śniegu:

decoupage: blue box

Starość puka puk, puk…, czyli urodziny

Happy birthday Ewa / Bon anniversaire Ewa /  Alles gute zum geburstag / Buon compleanno, Ewa / La multi ani / Feliz cumpleanos / Vseho najlepsi k narozeninam / Gelukkige verjaardag / Gratulerer med dagen / La manuia lou Aso Fanau / Otanjobi omedeto gozaimasu / 

Wczoraj pomalowałam pazury na kolor usteczek Barbie, choć zwykle nie wygłupiam się z takimi kolorami, ale co tam… jestem sama w domu, jak zwykle w urodziny i jestem bardzo z tego zadowolona, jak zwykle kiedy jestem sama w domu. Z. jak zwykle przed moimi urodzinami zmył się na jakieś Bardzo Ważne Targi, co jest wspaniałym zrządzeniem losu, ale i tak podsycam tlące się w nim i zapewne dymiące wyrzuty sumienia. Więc pomalowałam te pazury i uwaliłam się pod kocykiem z zamiarem uchlania się Minervoise, rocznik 2007. Zasnęłam nie dokończywszy pierwszej półszklaneczki. Niestety, w moim wieku nawet zostanie samotną alkoholiczką jest trudne.

Dzisiaj z okazji urodzin umyłam 2 okna, wyplewiłam kawał trawnika, nażarłam się kaszy gryczanej i skutecznie zniszczyłam sobie nieudolny manicure. Nie chciało mi się wychodzić do sklepu po coś słodkiego (najbliższy sklep jest 2 km stąd, bo mieszkam na końcu świata), więc czekam na gości w postaci progenitury. I mam nadzieję na jakieś babeczki.

A, i kilka dni temu skończyłam „czekoladowy” obrazek i muszę wam pokazać:

Wieczorem: i już po urodzinach i bardzo się cieszę. Nie ma to jak samotne oglądanie „Mad Men”. Napaliłam nawet w kominku. Trochę mi smutno, ale nie z braku towarzystwa, tylko dlatego, że nigdy jeszcze nie miałam takich urodzin (takiego sylwestra, takiego prezentu, takiego ślubu itd), o jakich marzę. A ponieważ mam mgliste pojęcie o szczegółach wymarzonych imprez, więc powinnam się zamknąć. Co niniejszym czynię i wręczam sobie cupcake, który odpowiada w pełni mojemu nastrojowi:

cupcake for my birthday