W oczekiwaniu

Ciągle czekam, żeby wyjechać do Krainy Deszczowców tak solidnie, na stałe, albo chociaż na długo. Wreszcie się tam zadomowić, zacząć pielęgnować ogródek, kupić zapas mąki, majonezu i dżemu, a nie przywozić jakieś resztki, które mają wystarczyć na dwa tygodnie. Tęsknię za rzeką, za nieskończoną przestrzenią pól, które zmieniają się wraz z porami roku, widokiem potężnych wiatraków na horyzoncie i za spokojem z dala od pisu, kleru i szalonych pomysłów D. Zmiany.

Los robi wszystko, żebym nie mogła tak po prostu tam jechać i zostać i przekonać się, po latach wędrówki po świecie, czy to jest wreszcie moje miejsce na ziemi. Bo Pan i Władca musi najpierw przejść na emeryturę. Bo złamana noga i fakt, że do tej pory nie chodzę bez bólu. Bo moja Mama i wszystko co się z nią stało i dzieje do tej pory. Bo epidemia i jej wszelkie konsekwencje. I tak od lat.

A przecież właściwie jestem spakowana, a większość moich ciuchów i nawet kalosze są już tam. Bo w czasie krótkich pobytów sadziłam kwiaty i plewiłam niebotyczne zielsko, a teraz po kwiatach nie ma już śladu, choć może lawenda przetrwała. Bo nawet zapisałam się na kurs niemieckiego i uczyłam się pilnie przez pół roku, ale teraz, po dwóch latach już nic nie pamiętam. Bo wszystkim dawno powiedziałam, że się wyprowadzam, a teraz kiedy spotykam znajomych, oni dziwią się, że wciąż tu jestem.

Jeśli nic się nie wydarzy (sardoniczne hihihi), to jedziemy w sierpniu, być może na miesiąc. Postanowiłam niedawno, że znowu zacznę się uczyć języka, ale dziś przypomniałam sobie anegdotkę dotyczącą Jana Himilsbacha, który kiedyś dostał propozycję zagrania w amerykańskim filmie. Warunkiem było nauczenie się języka. Pan Jan przemyślał i powiedział: Amerykanie się rozmyślą, a ja zostanę z angielskim jak ch..

Właśnie.

35 myśli na temat “W oczekiwaniu

    1. Sady Sana, dziękuję, dziękuję, po pierwsze za życzenia, po drugie za pocieszenie. Nadzieja umiera ostatnia i mam nadzieję, że nie umrę przed nią 🙂 Tak bardzo chciałabym poooożyć, nareszcie 🙂 Śliczne stworzenia robisz, cudne.

      Polubienie

  1. Są w naszym życiu wydarzenia, na które nie mamy wpływu. Stajemy przed niełatwymi wyborami. Jednak musimy zdecydować. Ty Ewuniu znalazłaś się w takiej sytuacji. Musisz posłuchać serca. A ja życzę abyś mogła zrealizować marzenie i zamieszkać w pięknym domku w Krainie Deszczowców. Języka możesz się uczyć, zawsze się przyda 😉 Nie wiem jak daleko od Krainy masz Mamę, można ją częściej odwiedzać, załatwić opiekę itp. Nie znam dokładnie Twojej sytuacji więc nie chcę doradzać. Myślę, że podejmiesz optymalną decyzję. Tego Ci życzę i ściskając serdecznie pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kochana Mery, gdyby tak się dało podjąć optymalną decyzję i już. Większość Bab tak ma, że najpierw obowiązek i cała reszta, a kiedyś tam ona sama i jej sprawy. Do KD mam ponad tysiąc kilometrów, dla mnie to dwa dni… Skarbie, dziękuję za życzenia, kieeeedyś mam nadzieję bedą spełnione, ale zawsze się boję, że będzie za późno, żeby się tym cieszyć. Ja ciebie ściskam i przytulam 🙂

      Polubienie

  2. Też lubię mieć wszystko zaplanowane, wiedzieć co, kiedy i gdzie.
    Ale życie, Moja Droga, nauczyło mnie, ze to ono za nas planuje.
    Ty masz swoją Krainę Deszczowców, masz swój bajkowy domek – nadejdzie taki czas, ze tam pojedziesz i zostaniesz na dłużej, przegonisz zielsko, posadzisz wtedy nowe kwiatki…
    ps. Jan Himilsbach miał bardzo oryginalny i ciekawy punkt widzenia na naukę języka obcego (podoba mi się;).
    Poszukaj, może coś ciekawego powiedział o cierpliwości czekania na spełnienie marzeń;)))
    Ściskam serdecznie:).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wilmo, masz rację, życie często wybiera, choć uważam, że to zawsze jest przypadek, bo podejrzewać zrządzenia losu o celowo złośliwe działanie, to byłoby nadużycie, hihihi. Twoje wizja mojego powrotu do KD bardzo mi się podoba i proszę, tupnij nóżką, żeby się spełniło:) Pan Himilsbach miał wiele ciekawych poglądów na wiele spraw, ale żadną z nich nie była cierpliwość. Przytulaski

      Polubienie

      1. Wiem dobrze jak ci trudno i współczuję. Miałam nadzieję, że się odezwiesz via WhatsApp i trochę poopowiadasz. Wiem, że jesteś bardzo zajęty, więc nawet nie śmiem prosić. Trzymaj się jakoś, nigdy nie jest tak źle, żeby nie moglo być gorzej (mój wrodzony optymizm podsuwa mi te hasła, hihihi). Przytulaski

        Polubienie

      2. Ma jak Ty…trzymam się wierząc, że jutro będzie lepie, pojutrze jeszcze lepiej. Wszystko da się zrobić, załatwić przy współpracy zainteresowanych…wtedy nawet jest łatwiej…ta współpraca mnie wbija w ziemie najbardziej…to tymczasowe, jestem bardzo bliski finału….jeszcze parę dni.
        Dzięki za ciepłe słowa….aby do …. Ekwadoru..
        Ściskam upalnie…to gorąco tez mnie dobija.

        Polubienie

  3. Język nie zając, jak już wreszcie do Krainy dotrzecie wtedy i mobilizacja do nauki będzie. Zwłaszcza gdy się czas po tym pieleniu znajdzie. Marzenia też spełniają się znienacka, swoje już odczekaliście, więc Wam się teraz ten sierpień należy 🙂 Uściski i bądź dobrej myśli, na przekór wszystkiemu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Och Myszko, gdyby to tak działało jak kolejka do operacji biodra, że swoje już odczekaliśmy… Szczerze mówiąc liczę na to „znienacka”, bo na razie tylko ciemność widzę, ale ponieważ znam siłę optymistycznego myślenia, więc przyjmuję twoje pocieszanie i już mi lepiej. Dla ciebie uściski długotrwałe :)))

      Polubione przez 1 osoba

  4. Jak to napisać – nie mam domku w Krainie Deszczowców, ale znam to uczucie bardzo dobrze. To trochę jak czekać na życie, a ono sobie mija, lata lecą, a my wciąż w tym pociagu i tylko z okien widzimy zmieniające się pory roku. Nie jest mi tez obcy ‚ból językowy’, bo mam wrażenie, że wszystko co umiałam kiedys, poszło w niepamięć, a nawet jesli rozumiem słowo pisane, to mówionego juz nie, ogłuchłam na znany mi język obcy; staram sie ostatnio oglądac filmy w wersji oryginalnej, ale często gdyby nie napisy w j. polskim, niewiele bym rozumiała, okropne wrażenie.
    Ale nie narzekajmy, bądźmy dobrej mysli, nawet jesli to niełatwe, lato idzie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ikropko droga, przepraszam ze nie odpisałam wcześniej. Twój przykład pociągu dokładnie oddaje to, co myślę na temat przemijania i bezsensownego czekania na dopełnienie naszych dążeń. „Ból językowy”, świetne, Myślę, że gdybyś znalazła się w miejscu, w którym mówią zapomnianym przez ciebie językiem, zajęło by ci jedynie kilka dni, żeby sobie przypomnieć. Mam tak z francuskim. Staram się nie narzekać, naprawdę, przysięgam, ale czasem strach mnie ogarnia, że nie zdażę, że będzie za późno.
      Lato jest przereklamowane, ale i tak przytulaski wysyłam liczne 🙂

      Polubienie

  5. Ewuś, ważne, że masz ten swój Domek i on na Ciebie czeka. My nie byliśmy w Szczawnicy kilka lat, tak się złożyło. I nie wiemy kiedy nam się uda znowu pojechać, bo …. tysiąc różnych powodów. Ale kiedyś przyjdzie moment, że bez obciążeń żadnych spokojnie sobie pojedziemy i będziemy tak długo aż nam się zachce wrócić do domu, a potem znowu…. bo mój Domek pokochałam i też w nim lubię być 🙂 Oj tam, człowiek to taka istota, która wiecznie chce czego innego niż ma… Przytulam Cię mooocno i niech będzie dobrze ❤

    Polubione przez 1 osoba

    1. Aniusiu, obiecujesz że kiedyś? Wiem dobrze, że jesteś w podobnej sytuacji i wiem dobrze, ze to też twoja ziemia obiecana. Zawsze się boję, że nie zdążę, że będę już za stara i zbyt niezdolna do cieszenia się osiągnięciem celu. Ale tak, mam nadzieję i życzę ci bardzo tego, czego i sobie w tym czekaniu – oby się niedługo skończyło. Przytulam jak zwykle mocno i serdecznie

      Polubienie

      1. Ewcia cieszyć się można zawsze, nawet jak się ma 150 lat 😍 Będzie dobrze, nie może być inaczej
        🌷🌷🌷
        ps. nauczyłam się wreszcie dodawać emotki i mam radochę. Przytulam 💗

        Polubione przez 1 osoba

      2. Ikroopka kazała jednocześnie kliknąć w ??? taki znak komputera ??? na dole klawiatury obok „alt” po lewej stronie i na kropkę. Równocześnie. I one wtedy wyskakują w tabelce 🌻🌻🌻

        Polubione przez 1 osoba

  6. No to masz zagwozdkę językową! Kiedy ja jechałam do Niemiec, znałam jedynie 20 słów. Jak po siedmiu latach wracałam, szprechalam już całkiem nieźle, chociaż nie robiłam żadnych kursów, bo wystarczyło mi słuchać i pamiętać! Teraz, po powrocie, nie używając języka od kolejnych siedmiu lat – nic nie pamiętam! Ktoś mądry kiedyś powiedział, że język nieużywany umiera! Tak że ten….
    Uściski serdeczne i ciepły uśmiech posyłam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Fuscilko kochana, myślę że przypomniałabyś sobie szybciutko, gdybyś musiała znów mówić po niemiecku. Nie używałam francuskiego przez wiele lat, ale kiedy znalazłam się we Francji, zajęło mi kilka minut, żeby odzyskać pamięć 🙂 Ale teraz jestem już stara i nic mi do łeba nie wchodzi, a jak wchodzi, to zaraz wylatuje. Mój czas na naukę minął bezpowrotnie. Ale tym się przejmuję tylko troszeczkę 🙂 Przytulam i dziękuję 🙂

      Polubienie

  7. Słoneczko! Co Ci powiedzieć, żeby choć trochę optymistycznie Cię nastroić?… Złóż zamówienie a ja będę myślała, jak je zrealizować… Buziaki! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na tessa Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s