Pamiętacie tę japońską wiśnię, która obsypana kwieciem była ozdobą przedniej części naszego domu? Była przez niecałe dwa tygodne, a potem kwiecie się obsypało… Pięknie się obsypywało, tańcząc w podmuszkach wiaterku i okrywając brzydkie, zalane deszczem płyty chodnikowe najpierw nieśmiałą, różową warstwą:

Potem grubą warstwą:

Aż w końcu wszystko to wyschło, zbrązowiało i zrobiło się paskudne, tym bardziej, że Pan Pies przynosił do domu na łapach i podwoziu tysiące płatków dziennie. Problem ten nie dotyczył kwiatów starej jabłoni, które pachniały jak raj o poranku, „zagłuszając” nieraz bardzo intensywny zapach „prawdziwej wsi”.

Z tyłu ogrodu, schowana za nie-wiem-jakim-drzewem rośnie pigwa, która również jest drzewem. Pigwa jest pospolita, a przynajmniej tak się nazywa, ale moim zdaniem wcale pospolita nie jest, bo mój ogród w Krainie D. był pierwszym miejscem, w którym ją zobaczyłam i nie miałam pojęcia co to za gatunek. Dopiero kiedy jesienią zobaczyłam owoce, domyśliłam się co to za ziółko. Ma przepiękne owoce, które dopiero po dłuuuugim gotowaniu nadają się do jedzenia, a ich smak jest jedyny w swoim rodzaju:

Poza tym okazało się, że kiedy obetnie się wiele, wiele krzaków róż (brrr), to wyłoni się wiele cudnych, kwitnących i nie kolczastych krzewów, które dotąd tłumione przez okupanta, odżywają jak więźniowie, których wreszcie wypuszczono na słońce. Są to głównie rododendrony, które kwitną obficie, a ich wielkie kwiaty mają kolory, o których mi się nie śniło. A inne rododendrony, które były za duże, by okrył je różany mrok oświetlają w pogodne dni moją ciemną, ponurą kuchnię, do której nigdy nie zaglada słońce:

Teraz to ja pozdrawiam z Krainy Deszczowcow (leje od rana), jak tam znosicie te upaly?
Zeby to sie dalo tak wyposrodkowac jakos;)
PolubieniePolubienie
Tess, zazdroszczę bardzo tego deszczu, tu sucho piekielnie, a upał mnie zabija i to dość szybko. Pan Pies ledwo żywy, prawie nie wychodzi z domu. Może ten cudowny deszcz przywieje i do nas? Pozdrówki baaaardzo gorące.
PolubieniePolubienie
Firaneczka przednia 🙂 Tez lubie takie minimalne! Rozowe platki kiedys mne tez zachwycily, sfotografowalam rozowy dywan na spacerze: https://basia-kolorowyblog.blogspot.com/2010/05/fotomigawki-na-spacerze.html
Jakos przeoczylam twoj post, mialam zeszly tydzien goscia, musialam wczesniej posprzatac, i nie otwieralam laptoka 🙂 A na tablecie to meka, wiec teraz nadrabiam!!!
Moje piwonie znowu nie zakwitly, musze je przesadzic, ale nie mam gdzie,,,
A co do kuchni – moja jest tez ciemna, male okono, wysoko, i mala kuchnia, musze palic swiatlo, bo garow nie widze 🙂
A jemy tez przy swietle, nawet teraz, bo jadalnia ma tylko drzwi (co prawda podwojne), ale wychodzace na ogrod zimowy, nad ktorym rozciagamy w lecie markize, zeby sie nie ugotowac :)))) I zuzycie pradu rosnie… (ale malo i szybko jemy, zeby prad oszczedzac!!!)
Moje rododendrony intensywnie podlewam, bo przy tej suszy moglyby umrzec, a mam je duuuze i piekne…
hortensje tez musze podlewac, laze wieczorami dwie godziny z wezem i leje, leje, leje…
W tym roku nie mam tylu pomidorow (tylko 6 krzaczkow), wiec chociaz tu oszczedzam czas 🙂
Pozdrawiam was i Pana Psa, trzymajcie sie cieplo :)))))
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Basiu, kuchnie u nas, okazuje się podobne, a piwonie wprawdzie zakwitły, ale zaraz (po 3 dniach) były już bez kwiatów. Świetnie z tym oszczędzaniem prądu, a pomyśl też, że oszczędzasz czas, jedząc szybko, hihihi. Co do ciepła, to dziękuję w cieniu jest 32, zmarszczki się od tego robią i omdlewam. Pan Pies też ledwo żywy 😦
Całuski Basiu.
PolubieniePolubienie
Kwiaty pięknie ubarwiają codzienność- chyba nawet jak pada deszcz… A wiesz, że piwonie brzydko się wypięły na porę roku i niemal natychmiast przekwitły?!… Wstręciuchy! ;(
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Matyldo kochana, u mnie też! Wielkie głowy były strasznie ciężkie i obwisły do ziemi i zaraz zrzuciły płatki. Ale przez chwilę były takie piękne, że im wybaczam 🙂
PolubieniePolubienie
Slicznie i romantycznie:) (Ach ta poezja).
U nas firanek w zasadzie brak. Posiadamy tylko dwie (w sypialniach).
PolubieniePolubienie
Bognna, wiem, widziałam. To ta protestancka prostota i skromność 😉 W chacie są okna na poziomie 0,5 m od gruntu i firaneczki dają wrażenie intymności, choć prawie nikt tam nie chodzi 🙂 Pozdrowienia dla Hektora, który mam nadzieję już umie posługiwać się schodami, hihihi.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Wcale się nie dziwię, z tym uczuciem, że ktoś zza okna Cię obserwuje. W sypialni mam krótszą część firanki, na noc opuszczam zewnętrzną żaluzję, ale nie do końca, bo nie znoszę spać w ciemnym pokoju.Postawiłam więc na parapecie dość wysokie kwiaty doniczkowe. Pozdrawiam.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To świetny pomysł z roślinami, ale kiedy je poustawiam na parapecie, to kuchnia będzie jeszcze ciemniejsza
Może na noc poustawiam poduszki? Muszę przemyśleć :-). Uściski.
PolubieniePolubienie
Rajska wiśnia… u Was jak w raju ❤
PolubieniePolubienie
E tam rajska. Oprócz kwiatów i cienia nie ma z niej pożytku, nie ma żadnych owoców, nie pachnie, zasłania widok… Całuski
PolubieniePolubienie
Oj tam… . pięknie tam u Was ❤ 😀
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ja mam krzew pigwowca, ale dopiero trzyletni. Na nalewkę jednak jeszcze za mało owoców daję. Ale fakt, próbowałam u sąsiadki i jest przepyszna. Nalewka of course!
Gdybym miała takie cuda za oknem, nie miałabym firanek! ;-))))))
PolubieniePolubione przez 1 osoba
O tak, pigwowa nalewka to jeden z moich ulubionych trunków, a im słodsza, tym lepsza, mniam. Z takiej drzewiastej też można nalewkować? Bo te biedne owoce się marnują u mnie, z kilku robię takie coś do ciasta, a reszta służy jako dekoracja, aż się zepsuje (ta dekoracja). A firanki… w nocy panuje nieprzenikniona ciemność. Kiedy w nocy zapalam światło wydaje mi się, że zza okna ktoś mnie obserwuje i wpadam w lekką panikę. Jakoś z firankami czuję się bezpieczniej. Głupie, prawda?
PolubieniePolubienie
Oj tam, zaraz głupie. Każdy urządza jak mu pasuje. Ja akurat nie mam w ogóle firan w żadnym oknie i tylko to czasem przeszkadza w małym kuchennym właśnie, gdy sąsiedzi latem dom wynajmują!
Ale w małych oknach mam roletki noc-dzień, a na dużych tylko rolety zewnętrzne.
PolubieniePolubienie
Ale te firanke w kuchni, to masz przepiekna!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Oooo, dziękuję że doceniłaś. Szukałam takich przez kilka tygodni, są kremowe a nie białe. Takie drobiazgi cieszą, prawda?
PolubieniePolubienie
O tak, ja mam oko na takie wlasnie drobiazgi 🙂 bo lubie takie.
PolubieniePolubienie
Ja też… niestety.
PolubieniePolubienie
Ewciu, pigwa dobra jest na zdrowe nalewki. Teściowa pyszne robiła zanim jeszcze demencja ją dopadła. Ostatnio kupiłam i w Dzień Dziecka się raczyliśmy 🙂
Okienko od kuchni urocze jest. Biorąc pod uwagę, że kuchnia służy do przygotowywania posiłków a więc m.in. do gotowania, dobrze, że za bardzo słonko nie przygrzewa bo byś oszalała. Tym bardziej, że ciepła nie lubisz.
Rododendrony to różaneczniki?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Nalewki uwielbiam, ale robić nie umiem. Może to i dobrze, bo zaczęłabym codziennie próbować, hihihi, a nie wiem czy na odwyku jest internet. Kuchnia, jak wiesz, to nie jest moje ulubione miejsce, ale jadamy tam posiłki zawsze przy zapalonym świetle, co czasem jest miłe, a czasem nie. Różanecznik to rododendron (w skrócie rodendron 🙂 i dopiero w tym ogrodzie zobaczyłam jakie są wspaniałe, pełne ogromnych kwiatów. Pewnie potrzebują dużo wody i dlatego w Krainie D. są takie okazałe. Przytulaski
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Prześliczne są te krzako-kwiaty. Nie przypuszczałam, że aż tak. W okolicy są różnobarwne i się zachwyciłam. A nalewki robią się same, bez wysiłku 🙂
PolubieniePolubienie
Pan Pies i opadnięte kwiecie to mieszanka iście.. jakby to ładnie ująć, dowalająca roboty 😉 Ale w tej kuchni faktycznie, jakby się światełka za oknem świeciły 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Myszko, ujęłaś w słowa to, o czym ja myślałam 🙂 Może gdybym nie była taką fundamentalistką w sprzątaniu, to byłoby łatwiej przez to przejść, hihihi. A światełka sa tylko przez 3 tygodnie w roku, a potem już tylko półmrok…
PolubieniePolubienie
O ile na zewnątrz wiatr mógłby to zmieść o tyle płatki w domu to raczej na okoliczność romantycznego wieczoru 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Myszko, romantyczny wieczór to dla mnie leżenie na kanapie pod kocykiem z książeczką, lub serialem. Bo te płatki-sratki to potem kto musi sprzątać?? Ha?? 🙂
PolubieniePolubienie