Różowo w Krainie Deszczowców

Pamiętacie tę japońską wiśnię, która obsypana kwieciem była ozdobą przedniej części naszego domu? Była przez niecałe dwa tygodne, a potem kwiecie się obsypało… Pięknie się obsypywało, tańcząc w podmuszkach wiaterku i okrywając brzydkie, zalane deszczem płyty chodnikowe najpierw nieśmiałą, różową warstwą:

Potem grubą warstwą:

Aż w końcu wszystko to wyschło, zbrązowiało i zrobiło się paskudne, tym bardziej, że Pan Pies przynosił do domu na łapach i podwoziu tysiące płatków dziennie. Problem ten nie dotyczył kwiatów starej jabłoni, które pachniały jak raj o poranku, „zagłuszając” nieraz bardzo intensywny zapach „prawdziwej wsi”.

Z tyłu ogrodu, schowana za nie-wiem-jakim-drzewem rośnie pigwa, która również jest drzewem. Pigwa jest pospolita, a przynajmniej tak się nazywa, ale moim zdaniem wcale pospolita nie jest, bo mój ogród w Krainie D. był pierwszym miejscem, w którym ją zobaczyłam i nie miałam pojęcia co to za gatunek. Dopiero kiedy jesienią zobaczyłam owoce, domyśliłam się co to za ziółko. Ma przepiękne owoce, które dopiero po dłuuuugim gotowaniu nadają się do jedzenia, a ich smak jest jedyny w swoim rodzaju:

Poza tym okazało się, że kiedy obetnie się wiele, wiele krzaków róż (brrr), to wyłoni się wiele cudnych, kwitnących i nie kolczastych krzewów, które dotąd tłumione przez okupanta, odżywają jak więźniowie, których wreszcie wypuszczono na słońce. Są to głównie rododendrony, które kwitną obficie, a ich wielkie kwiaty mają kolory, o których mi się nie śniło. A inne rododendrony, które były za duże, by okrył je różany mrok oświetlają w pogodne dni moją ciemną, ponurą kuchnię, do której nigdy nie zaglada słońce:

27 myśli na temat “Różowo w Krainie Deszczowców

    1. Tess, zazdroszczę bardzo tego deszczu, tu sucho piekielnie, a upał mnie zabija i to dość szybko. Pan Pies ledwo żywy, prawie nie wychodzi z domu. Może ten cudowny deszcz przywieje i do nas? Pozdrówki baaaardzo gorące.

      Polubienie

  1. Firaneczka przednia 🙂 Tez lubie takie minimalne! Rozowe platki kiedys mne tez zachwycily, sfotografowalam rozowy dywan na spacerze: https://basia-kolorowyblog.blogspot.com/2010/05/fotomigawki-na-spacerze.html
    Jakos przeoczylam twoj post, mialam zeszly tydzien goscia, musialam wczesniej posprzatac, i nie otwieralam laptoka 🙂 A na tablecie to meka, wiec teraz nadrabiam!!!
    Moje piwonie znowu nie zakwitly, musze je przesadzic, ale nie mam gdzie,,,
    A co do kuchni – moja jest tez ciemna, male okono, wysoko, i mala kuchnia, musze palic swiatlo, bo garow nie widze 🙂
    A jemy tez przy swietle, nawet teraz, bo jadalnia ma tylko drzwi (co prawda podwojne), ale wychodzace na ogrod zimowy, nad ktorym rozciagamy w lecie markize, zeby sie nie ugotowac :)))) I zuzycie pradu rosnie… (ale malo i szybko jemy, zeby prad oszczedzac!!!)
    Moje rododendrony intensywnie podlewam, bo przy tej suszy moglyby umrzec, a mam je duuuze i piekne…
    hortensje tez musze podlewac, laze wieczorami dwie godziny z wezem i leje, leje, leje…
    W tym roku nie mam tylu pomidorow (tylko 6 krzaczkow), wiec chociaz tu oszczedzam czas 🙂
    Pozdrawiam was i Pana Psa, trzymajcie sie cieplo :)))))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Basiu, kuchnie u nas, okazuje się podobne, a piwonie wprawdzie zakwitły, ale zaraz (po 3 dniach) były już bez kwiatów. Świetnie z tym oszczędzaniem prądu, a pomyśl też, że oszczędzasz czas, jedząc szybko, hihihi. Co do ciepła, to dziękuję w cieniu jest 32, zmarszczki się od tego robią i omdlewam. Pan Pies też ledwo żywy 😦
      Całuski Basiu.

      Polubienie

  2. Kwiaty pięknie ubarwiają codzienność- chyba nawet jak pada deszcz… A wiesz, że piwonie brzydko się wypięły na porę roku i niemal natychmiast przekwitły?!… Wstręciuchy! ;(

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bognna, wiem, widziałam. To ta protestancka prostota i skromność 😉 W chacie są okna na poziomie 0,5 m od gruntu i firaneczki dają wrażenie intymności, choć prawie nikt tam nie chodzi 🙂 Pozdrowienia dla Hektora, który mam nadzieję już umie posługiwać się schodami, hihihi.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Wcale się nie dziwię, z tym uczuciem, że ktoś zza okna Cię obserwuje. W sypialni mam krótszą część firanki, na noc opuszczam zewnętrzną żaluzję, ale nie do końca, bo nie znoszę spać w ciemnym pokoju.Postawiłam więc na parapecie dość wysokie kwiaty doniczkowe. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ja mam krzew pigwowca, ale dopiero trzyletni. Na nalewkę jednak jeszcze za mało owoców daję. Ale fakt, próbowałam u sąsiadki i jest przepyszna. Nalewka of course!
    Gdybym miała takie cuda za oknem, nie miałabym firanek! ;-))))))

    Polubione przez 1 osoba

    1. O tak, pigwowa nalewka to jeden z moich ulubionych trunków, a im słodsza, tym lepsza, mniam. Z takiej drzewiastej też można nalewkować? Bo te biedne owoce się marnują u mnie, z kilku robię takie coś do ciasta, a reszta służy jako dekoracja, aż się zepsuje (ta dekoracja). A firanki… w nocy panuje nieprzenikniona ciemność. Kiedy w nocy zapalam światło wydaje mi się, że zza okna ktoś mnie obserwuje i wpadam w lekką panikę. Jakoś z firankami czuję się bezpieczniej. Głupie, prawda?

      Polubienie

      1. Oj tam, zaraz głupie. Każdy urządza jak mu pasuje. Ja akurat nie mam w ogóle firan w żadnym oknie i tylko to czasem przeszkadza w małym kuchennym właśnie, gdy sąsiedzi latem dom wynajmują!
        Ale w małych oknach mam roletki noc-dzień, a na dużych tylko rolety zewnętrzne.

        Polubienie

  5. Ewciu, pigwa dobra jest na zdrowe nalewki. Teściowa pyszne robiła zanim jeszcze demencja ją dopadła. Ostatnio kupiłam i w Dzień Dziecka się raczyliśmy 🙂
    Okienko od kuchni urocze jest. Biorąc pod uwagę, że kuchnia służy do przygotowywania posiłków a więc m.in. do gotowania, dobrze, że za bardzo słonko nie przygrzewa bo byś oszalała. Tym bardziej, że ciepła nie lubisz.
    Rododendrony to różaneczniki?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nalewki uwielbiam, ale robić nie umiem. Może to i dobrze, bo zaczęłabym codziennie próbować, hihihi, a nie wiem czy na odwyku jest internet. Kuchnia, jak wiesz, to nie jest moje ulubione miejsce, ale jadamy tam posiłki zawsze przy zapalonym świetle, co czasem jest miłe, a czasem nie. Różanecznik to rododendron (w skrócie rodendron 🙂 i dopiero w tym ogrodzie zobaczyłam jakie są wspaniałe, pełne ogromnych kwiatów. Pewnie potrzebują dużo wody i dlatego w Krainie D. są takie okazałe. Przytulaski

      Polubione przez 1 osoba

      1. Prześliczne są te krzako-kwiaty. Nie przypuszczałam, że aż tak. W okolicy są różnobarwne i się zachwyciłam. A nalewki robią się same, bez wysiłku 🙂

        Polubienie

    1. Myszko, ujęłaś w słowa to, o czym ja myślałam 🙂 Może gdybym nie była taką fundamentalistką w sprzątaniu, to byłoby łatwiej przez to przejść, hihihi. A światełka sa tylko przez 3 tygodnie w roku, a potem już tylko półmrok…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s