Domek na klucze

18 sierpnia 2017

A właściwie to wiata. Malowanie daszku zajęło mi mnóstwo czasu, choć nie jest to strasznie trudne generalnie, a dla mnie jest. Moje okulary przestały spełniać swoje funkcje, a może to oczy przestały, kto to wie. Ale starość ma swoją cenę, jak choćby malowanie odrobinkę krzywych paseczków. Ma też swoje przyjemności, starość znaczy, choć dziś bardzo trudno mi je dostrzec. 

Po pierwsze znowu jest &*%$# gorąco, co mnie zabija, ale o tym wiedzą wszyscy, łącznie z panią w piekarni, facetem z telemarketingu, który nieopatrznie zadzwonił i moim psem, który też nie wystawia ogona z domu, chyba że wcześnie rano.

Po drugie, moje dzieci wracają dziś z pogranicza afrykańskiego (kto jeździ tam latem?!!), wracają samolotem, a mój stosunek do samolotów jest przesycony paniką, ale wszystko będzie dobrze.

Po trzecie pesymizm mnie dopadł, choć to rzadkość, ale tym trudniej się przystosować. Pesymizm jest na tle upału, samolotów, robienia obiadów (łłłłłłłłeeeee), faktu, że nie ma już na Allegro sofy, którą zamierzałam kupić i teraz nie wiem co dalej oraz bezsensu ozdabiania drewienek.

Dobra, wyżaliłam się, ale mi nie lepiej, a gorzej, bo nazywając rzeczy po imieniu, dostrzegłam wreszcie rozmiar klęski. Ale skoro już zrobiłam, to pokażę:

Key board with little bird / decoupage

Zdjęć to ja robić nie umiem, co nie rokuje dobrze na przyszłość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s