Kuchennie w Krainie Deszczowców

Znów się będę chwalić. Tym razem kuchnią, nad którą pracowałam długo po wielkim remoncie w zeszłym roku. Wcześniej wygladała jak składnica wszystkiego – wazoników, figurek kotów, kuchennych utensyliów, starych puszek po Ovomaltinie i płatkach kukurydzianych, starych przypraw i durszlaków. A pod dywanem był wielki właz do podziemi? Schronu? Innego wymiaru? W każdym razie budził moją grozę, tym bardziej, że był zalany wodą, w której mogły się czaić wodne potwory…

Old kitchen

Potem pojawiła się nowa podłoga, a pod nią ogrzewanie. Właz do alternatywnego świata został częściowo zamurowany i nie potrzebujemy już dywanu. Przywieźliśmy górne szafki w jasnym kolorze, a ja pracowicie malowałam dolne na kolor zbliżony do tych na górze. Odnowiłam stary, brudny stół (o tym później), a wszystkie kubki, i inne bałaganiarskie przedmioty znalazły się poza zasięgiem wzroku. No i te czyste, białe ściany… Pająki je uwielbiają.

New kitchen

Nowy wygląd nie oznacza, że bardziej lubię gotować, czy coś. Ale przynajmniej miło tu być.

48 myśli na temat “Kuchennie w Krainie Deszczowców

  1. Aniu kochana, ja też za wami strasznie tęsknię, kiedy jestem bez was. I dziękuję za milutkie słowa. Nie wyjeżdżam na strasznie długo, za miesiąc wracam, co w sierpniu zaczynam szkołę! Muszę sobie kupić tornister i zeszyty 🙂 A net będziemy mieć dopiero, jak dostanę pracę. Na zasadzie: są czipsy, jest impreza – jest praca, jest internet 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Wcporaj byl straszny upał, na szczęście zakończony porządną burza i dziś jest przyjemnie, 25 stopni ma być najcieplej, jutro też, ale od soboty znów fala upałów, straszą, że nawet do 40 stopni w przyszłym tygodniu. Ale to u nas, u Was na północy bedzie dużo przyjemniej i chłodniej, tak 18-20 stopni, tylko raz czy dwa ok. 25
        Ja wczoraj padłam, maraton w pracy, zakupy po, ogarnięcie mieszkania i przygotowanie do imprezy, do gości rezydentów doszli tacy tylko na wieczór, na szczęście burza w międzyczasie dała ulgę i moglismy odpoczac na tarasie oddychające pełna piersia:)

        Polubione przez 1 osoba

    1. Tess, dzięki za prognozę, właśnie na ten chłodek się cieszę i właśnie swetery spakowałam, hihihi. Mam nadzieję, że goście są grzeczni i nie roszczeniowi. Ale 40 +? To przesada, jeszcze się czerwiec nie skończył. Tak wygląda koniec świata, który znamy 😦 Prześlę trochę chłodku z Krainy D.

      Polubienie

  2. Takie coś , do czego w ciemną czeluść wchodziło się po drabinie, pamiętam u Dziadków! Baliśmy się tego okropnie!
    Podziwiam zacięcie do malowania i przeróbek czegoś ładnego na jeszcze ładniejsze!
    :-))))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Fuscilko, mam nadzieję, że ciebie piwniczna trauma nie dotknęła za bardzo. Mnie często się śnią labirynty piwnicznych korytarzy, którymi uciekam przed potworem bez twarzy… Dziękuję ci bardzo za pochwały, puchnę z dumy, ale ty śliczniejsze rzeczy robisz. Malować szafki każdy może… No dobra, nie każdy 🙂

      Polubienie

    1. Aniu, kredens jest prawdopodobnie z IKEA, został bardzo niestarannie i nieprofesjonalnie pomalowany przez poprzednią właścicielkę, Eveline, do tego niewłaściwą farbą. Ale rzeczywiście jest z niego kawał kredensu 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś do mnie zawitasz 🙂

      Polubienie

  3. Przypomniałaś mi o piwniczce sprzed lat- też właz był w kuchni. Odsuwało się klapę i schodziło po po takiej schodko-drabinie, Rodzice trzymali tam głównie kartofle i warzywa. Bardzo się bałam, żeby nie wpaść, choć specjalnie głęboko nie było… Ot, takie wspominki z dzieciństwa… 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. myślałam że uda się wkleić miniaturkę fotki, ale jak (nie) widać – niekoniecznie.
        Podziewam się, chroniąc zamknietymi okiennicami, w It. Nienawidzę upałów !!! aaaaaaaaaaaa !!!!

        Polubione przez 1 osoba

    1. Myszko droga, dywan miał oddzielać nas, w tym Quattro, od złych duchów mieszkających w czarnej wodzie, czytaj: od zimna i wilgoci ciągnącej od podłogi, teraz już nie jest potrzebny, bo podoga podgrzewana. A ponieważ to ręcznie tkany dywan z Azji, więc po praniu trafił na salony, gdzie służy jako łapacz kurzu. I dzięki za uznanie, fajnie jest wiedzieć, że ktoś docenia…

      Polubienie

      1. Od strony praktycznej może faktycznie, ale jakoś do kuchni mi nie pasował. Na saloonach na pewno prezentuje się lepiej 🙂 Efekt końcowy super, dużo pracy w to włożyłaś to nic tylko doceniać! 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      1. Ja tam bym wyrzuciła. Albo oddała,czy sprzedała, jeśli komuś by się spodobał.. Uczę się pozbywania czegoś co mi nie pasuje, bo to tylko krew psuje i złą energię kumuluje. Za to etniczny przyniósłby tę dobrą energię wraz z radością dla oka 🙂 Życie ma się jedno, w jakim celu spędzać je wśród niezbyt pięknie prezentującego się dywanu? 😉 No chyba że nie ma kasy a przeważają względy praktyczne, ewentualnie sentymentalne..

        Polubienie

    2. Właśnie, nie ma kasy. Ale obiecuję, że jak kiedyś będzie, to kupię etniczny I mądrze robisz pozbywając się niechcianych rzeczy. Ja mam z tym problem, ale powoli dojrzewam, bo to już czas najwyższy zacząć trochę porządkować 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Cudnie masz! I tak jasno! Tez bym tak chciala, ale to jest bardzo trudne… I sama szafki pomalowalas! Podziwiam!!! Slusznie sie chwalisz 🙂
    Jest ach i och!!!!
    Pozdrawiam z upalnej krainy, 30 w cieniu, leze w domku i zipie… Uf jak goraco!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Basiu kochana, dziekuję bardzo, ale jak już pisałam (i ty też) kuchnie mamy ciemne, nie wiem skąd ten blask za oknem. Może się jakieś bóstwo objawiło 😉 Meble różne często sama odnawiam, uwielbiam to robić. Basiu, jak to 30 stopni??? Ja tam zaraz jadę, miało być chłodno i deszczowo! Jesteś trochę bardziej na południe, ale 30??? Bardzo ci współczuję, dla mnie też więcej niż 20 to klęska 😦

      Polubienie

  5. Na drugim zdjęciu nie ma okna! Zamurowałaś? Kocham piękne, wygodne kuchnie i dużą bym chciała… Sama malowałaś dolne szafki? Nic dziwnego, że Cię pogięło, to była opóźniona reakcja 😉

    Polubienie

    1. Skarbie, pewnie, że zamurowałam, żeby nie musieć myć 😉 Duże kuchnie są fajne, zwłaszcza z wyspą, przy której można pić herbatę i przeglądać net. Pewnie, że sama malowałam, bo przecież nie PiW ani Q. I nie od tego mnie pogięło moja miła, bo to była farba e k o l o g i c z n a !

      Polubione przez 1 osoba

    2. Aniu, uroczyście ci oświadczam, że malowanie nie polega na machaniu. Siada się wygodnie i delikatnie NAKŁADA się cienką warstwę, poruszając pędzlem w górę i w dół, w górę i w dół. A potem się czeka aż wyschnie, pijąc piwo i słuchając muzyki z lat 60-tych 😀

      Polubione przez 1 osoba

  6. Tez bym lubiala tam przebywać 😎 niezly kawal roboty odwalilas. A nie idkrylas, po co byl faktycznie ten wlaz? Piwnice w nadmorskich rejobach sa raczej niepopularne bowiem.

    Polubienie

    1. Lucy, to zapraszam. A właz? Nie mam pojęcia, ale nie była to piwniczka na wino. Może chowali tam jakąś Wunderwaffe? Nie cierpię podziemnych pomieszczeń, od dzieciństwa się ich panicznie boję, a teraz nawet jeszcze bardziej. A z drugiej strony, może tam jakiś skarb zatopiony? Jasne ;-D

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s