Moje Wróżki

28 stycznia 2019

Mam wielkie szczęście, bo mój blog odwiedzają wspaniałe dziewczyny, na które mogę liczyć w kwestiach wielu: pocieszenia, dołączenia do moich utyskiwań, albo odcięcia się od moich utyskiwań, stawiania mnie do pionu, kiedy upadam, albo walnięcia w łeb, kiedy się zapomnę, zrozumienia moich idei, obrony zwierząt, pozostawania po tej samej stronie barykady, kiedy trzeba rzucić kamień we wraże siły polityczne, współodczuwania, czyli empatii, pozostawania w proletariackiej czujności, kiedy dzieje się coś paskudnego oraz porad wszelakich, na czele z kulinarnymi, co w mojej sytuacji jest bardzo pożądane. Mój mózg nie wykształcił części odpowiedzialnej za gotowanie, więc nie potrafię nic ciekawego upichcić bez łopatologii. Wiem co mówię, bo wczorajsza lasagne… Cóż.

Myślę, że ludzkości, która ma jeszcze tylko dwie minuty do końca świata jaki znamy, nie zaszkodziłaby książka kucharska dla debili kulinarnych (takich jak ja) i może świat byłby bardziej oddalony od zagłady. Póki co, pełna pokory, prezentuję obrazek dnia („Mam kuchnię tylko dlatego, że była razem z domem”) i dziękuję Ani. 

I Matyldzie. I Magdzie. I Tess. I Basi. I Emmie. I Ervishy. I Kobiecie w Barwach Jesieni. I Pani z Belgii. I Kolewoczy. I Mary. I I wszystkim innym, których nie zdołałam wymienić.

Jedna myśl na temat “Moje Wróżki

  1. tessa37
    2019/01/28 14:54:03
    oje, wzruszylam sie:) Dziekuje nawzajem:)
    A kulinarnie, to chcialam dorzucic pod poprzednim wpisem moj przepis na zawsze-wychodzace-muffinki, ktore mozna jesc na slodko i na wytrawnie;) I moge dac kilka latwych i pewnych (i szybkich;) przepisow, ale dopiero w weekend bo mam urwanie glowy w pracy i nie tylko i mi sie sluzbowe wyjazdy nawarstwily, ogolnie-mlyn;)
    e.urlik
    2019/01/28 15:01:37
    Tess, bardzo chętnie przyswoję nowe przepisy, choć dla mnie pojęcie „zawsze-wychodzące” to raczej kwestia umowna 😉 Nie daj się obowiązkom, trzymam kciuki za powrót do normalności. I nie ma za co dziękować, między innymi dzięki tobie chce mi się pisać cokolwiek.
    bognna
    2019/01/28 16:53:32
    Czy ta Pani z Belgii to ja?????

    Tutaj sa ksiazki np. o obsludze komputera „For Dummies”, a wiec z pewnoscia istnieja o kucharzeniu takze:)
    e.urlik
    2019/01/28 17:42:34
    Bognna, jasne że to ty! Sama widzisz, jak potrzebne są takie wróżki, które natychmiast wyczuja istotę problemu i znajdą (potencjalnie) rozwiązanie! A gdyby nie było książki dla takich dummies jak ja, to może napisać? Taką wiesz, z tłumaczeniem co to jest mąka, zanim się powie jak upiec ciasto 😀
    kobietawbarwachjesieni
    2019/01/28 19:05:14
    To ja się cieszę, że jesteś taka , jaka jesteś i że ja mogę z Tobą korespondować. Ściskam Cie mocno.
    e.urlik
    2019/01/28 19:55:07
    Kobieto kochana, ja ciebie ściskam i całuski i muszę powiedzieć, że mnie ubogacasz 🙂
    emma_b
    2019/01/28 21:29:26
    oj Ewo, Ewo, ale Ty nas (mnie) nieustająco rozpuszczasz…to ja Ci bardzo dziękuję za całokształt i ogromnie się cieszę, że nasze wirtualne drogi się pewnego dnia przecięły. a poza tym masz tyle talentów przeróżnych, że gotowanie możesz sobie spokojnie odpuścić. są takie panie, które realizują się wyłącznie przy garach, dla Ciebie los był znacznie bardziej łaskawy.
    kokoszanel
    2019/01/28 21:55:34
    O kochana! Ten obrazek powinien wisiec u mnie!
    Chyba sobie gdzies zamowie :)))
    kokoszanel
    2019/01/28 22:02:58
    A czy jest taka ksiazka kucharska, ktora powie mi, jak ugotowac obiad, kolacje, nie majac nic w lodowce ani w spizarce, ani w piwnicy?

    Chorzysmy oboje, jade na oparach jedzenia…. dzisiaj na kolacje byl budyn z papierka z resztka dzemu…. popijalismy winem…. slodkim, bo kompot to moglabym ugotowac tylko z trawy z ogrodu :))))
    Zastanawiam sie, czy w nocy nie pogrzebac w pojemniku na bioodpady u sasiadow, bo w moim juz nic nie ma :)))))))))))))))))))))))))
    merypodrozniczka17
    2019/01/28 22:12:37
    Tabliczka super!
    Ja zawsze lubiłam pichcić, teraz już nie mam za bardzo dla kogo. Lubię jednak nadal to miejsce w moim mieszkaniu.
    bognna
    2019/01/29 09:24:31
    e.urlik – pomysl z napisaniem ksiazki jest swietny, ale ja sie do tego nie nadaje:( Za gotowaniem nie przepadam, ale (troche nieskromnie) gotuje calkiem dobrze, zdrowo i staram sie w sposob urozmaicony. Wlozylam do tego naprawde sporo pracy i sporo czytania Internetu. Jednak moja pasja kucharzenie nie jest.
    e.urlik
    2019/01/29 14:36:50
    Oooo, Emma, jak to? To gotowanie nie jest powinnością każdej kobiety, choćby miała przy tym osiwieć, zgłupieć (do reszty) i zejść na złą drogę (czyli NIE UGOTOWAĆ)? I wcale cię nie rozpuszczam, tylko tak nieudolnie próbuję podziękować. A swoją drogą, kiedy czytam twój blog, to prawie przy każdym wpisie mogłabym mówić „ja też”, „mam tak samo”, „też tak robię”… No ale przecież ci o tym nie powiem, bo może by to jakoś dziwnie brzmiało…? W każdym razie całuski.
    e.urlik
    2019/01/29 14:47:15
    Basiu, myślałam, że tylko ja zasługuję na taką tabliczkę, hihihi. Co do jedzenia, to mój Dziadek mawiał, że jak jest mąka i woda, to się z głodu nie umrze, ale on był oficerem artylerii, więc pewnie miał bombowy światopogląd. Może sąsiedzi? Zaszantażować ich, że stracą swoje bioodpady i niech przy okazji choć fasolę w puszkach kupią (też artyleryjskie danie :-))) Rety, bo wy mi się tam zmarnujecie w tej Nadrenii Północnej Westfalii! A wina chociaż wam wystarczy? Bo alkoholizm łatwiej wyleczyć niż anemię z niedożywienia. Biedactwa. Szkoda, że nie jestem bliżej…
    e.urlik
    2019/01/29 14:49:40
    Mery, jak to nie masz dla kogo? A ty? Zresztą, jak chcesz to wal do mnie! A tabliczka, okazuje się, mogłaby wisieć w wielu kuchniach świata 😉
    e.urlik
    2019/01/29 14:56:06
    Bognna, czyli masz wrodzony talent! Gdybym ja miała taki dar, to otworzyłabym budkę ze zdrowym żarciem i jadałabym tylko u siebie, w tej budce i wreszcie by mi smakowało. A na razie to codziennie marzę, żeby jadać hm… gdzie indziej, a nie u siebie 😦
    merypodrozniczka17
    2019/01/29 15:06:42
    Ewo, oczywiście dla mnie i dla dzieci, które przyjeżdżają w gości, jak najbardziej. Chociaż, dla mnie nie wysilam się zbytnio.
    tessa37
    2019/01/29 15:16:40
    Dla mnie bylaby odpowiednia taka tabliczka (widzialam gdzies mem i go b. polubilam;): „Miejsce kobiety jest w kuchni…gdzie siedzi wygodnie, popija czerwone wino i przyglada sie, jak mezczyzna dla niej gotuje”;)
    Ja to uwielbiam, moze dlatego, ze moj maz gotuje (przynajmniej niektore dania) lepiej niz ja;) To dla nas fajny czas we dwoje, gadamy wtedy o wszystkim, zartujemy, smiejemy sie. Tyle, ze nie w kuchni siedze, a przy stole jadalnianym, bo mamy kuchnie polotwarta;) I czasem jest to biale wino, bo tego tu w regionie nasci;)
    Ale zeby nie bylo, czasem siedzi on, a ja robie jego ulubione placuszki z jablkami;)
    babciabezmohera
    2019/01/29 16:40:41
    Gdy spotykam kogoś, dla kogo gotowanie zdecydowanie nie jest życiową pasją, lżej mi się robi na sercu, no bo w końcu nie można być ideałem w każdej dziedzinie, nie uważasz? ;))) Nie żyje się po to, żeby jeść, tylko je się, aby żyć- i o tym też warto pamiętać. A przynajmniej ja się tak pocieszam. ;)))
    annazadroza
    2019/01/29 18:20:16
    A ja lubię gotować! Uwielbiam kiedy mi bulgoce w garnkach na wszystkich palnikach i jeszcze jak to widać przez szklane pokrywki:) Nie znoszę kiedy mi się ktoś po kuchni plącze i przeszkadza:) Co nie znaczy, że nie mogę przy tym popijać dobrego wina, wtedy jeszcze milej się robi i świat pięknieje. I widzicie – jak dobrze, że jesteśmy różne. Gdybyśmy tak wspólnie otworzyły knajpę na ten przykład, to każda znalazłaby zajęcie. Pieczenie, gotowanie, ozdabianie pomieszczeń, zabawianie gości rozmową i… sprzątanie, czego osobiście nie lubię. Wolę drzewo rąbać, kopać ziemię itd. Robię co muszę ale z niechęcią;))) O, ogród mogłabym urządzać poza gotowaniem:)))
    e.urlik
    2019/01/29 18:33:39
    Mery, wiedziałam, że ukrywasz jakąś rodzinę dla której gotujesz! Moja córka jest weganką, więc zawsze mam dla niej jabłka, które ewentualnie mogę ugotować 😉 Taki ma ze mnie pożytek.
    tessa37
    2019/01/29 18:38:55
    Annazadroza, ja tez lubie, pod warunkiem, że nie musze:) Na szczęście to, żebym musiała mi się nie zdarza, może dlatego lubie;)
    Platania po kuchni też nie lubię, ale jak ktoś siedzi w bezpiecznej odległości i mnie zabawia rozmowa dolewając winko-już nie;) Sama też nie wsciubiam nosa, jk ktos gotuje, bo mam tendencje do dawania wskazówek i robienia po swojemu, więc wolę się nie patrzeć i dac się zaskoczyć efektem:) Czasem lubię też gotować sama, wtedy włączam na full muzykę, i śpiewam i tańczę przy tych garnkach, ale to tylko, jak nikogo nie ma w domu, tylko koty mogą to widziec (i slyszec;)
    e.urlik
    2019/01/29 18:42:01
    Tess, no i to jest właśnie to! Już dawno ci zazdrościłam faceta, który umie gotować. Byłabym królową kuchni, gdyby mi się taki trafił! Na winach się znam, więc zawsze wybierałabym najlepsze z możliwych i mogłabym nawet rozprawiać o inwestycjach giełdowych, choć to nudne i ponure. Na szczęście mój czasem zaprasza do chińskiej
    😀
    annazadroza
    2019/01/29 18:46:42
    Tess:-) Podstawa to „chcę” a nie „muszę”, masz rację:))) Nie lubię musieć;)
    Siedzenie w bezpiecznej odległości i dolewanie winka też mi pasuje:))) Ale, kurczę, śpiewać i tańczyć nie mogę, bo nie wiem kiedy pojawi się znienacka teściowa, czyli babcia D. Ona się przemyka niczym duch i patrzy dziwnym wzrokiem… Cóż, chora jest. Ma swoje prawa.
    e.urlik
    2019/01/29 18:57:43
    Matyldo, bycie ideałem jest jak bycie aniołem – nuda i zdarza się dopiero po śmierci. Wstyd się przyznać, ale im jestem starsza, tym bardziej żyję, żeby jeść. I może mój antykulinarny talent to zrządzenie losu – byłabym jak szafa trzydrzwiowa, gdybym sobie dogadzała. Więc nie ma się co pocieszać, tylko robić co się lubi, bo zaraz może nam nawalić woreczek żółciowy! :-)))
    e.urlik
    2019/01/29 19:09:24
    Ania, to świetny pomysł, taka knajpa „wielokulturowa”. Ja się zgłaszam do sprzątania, bo jak nie ja, to kto? Mogę też prasować obrusy i palić w kominku. Mogę też zaśpiewać, ale dopiero po odpowiedniej ilości martini i obiecuję, że nie będę się plątać po kuchni! A ty powinnaś tańczyć, kiedy ci tylko przyjdzie na to ochota, choćby pod dziwnym wzrokiem teściowej. Kiedy będziesz tańczyć? Odkąd moje kolano lepiej, to nawet z merengue zasuwam wzdłuż stołu 😀
    tessa37
    2019/01/29 19:27:37
    Ewa,ponad 42 lata czasu sobie dałam, toż trzeba być wynagrodzonym;)
    MUSIMY się tego wina kiedyś razem napic:)
    Anna,”przemyka niczym duch i patrzy dziwnym okiem”??? To z to dokładnie, jak moje koty, można się przyzwyczaic;) Wolę, żeby tym wzrokiem paczaly na mnie niz w pustą ścianę, dostaję wtedy gęsiej skórki;)
    kokoszanel
    2019/01/30 12:29:14
    Przezylismy przymusowy post (w biopojemnikach sasiadow nic nie znalazlam, pewnie sa oszczedni), wczoraj pojechalam na zakupy i lodowka jest obrzydliwie pelna! Nie lubie tak, bo ciagle cos wyciagam…
    Dzisiaj juz, juz przemysliwalam o spacerku, ale pogoda za oknem zmienila sie na siapiaca, wiec nici z tego 😦 Pozdrawiam z NRW
    tessa37
    2019/01/30 12:57:02
    kokoszanel, bede w najblizszym czasie trzykrotnie w Twoim regionie, w przyszlym tygodniu mam meeting w D´dorfie;)
    veanka
    2019/01/30 23:15:59
    Ewo, skoro do tej pory żyjesz Ty i Twój mąż, to znaczy, ze gotujesz dobrze, a przynajmniej zdrowo;))).
    Mnie gotowanie wychodzi dość dobrze, ale gotować nie lubię.
    Po prostu na początku trzeba było dzieci (a przy okazji męża;) nakarmić, więc gotowałam.
    Teraz dzieci nie ma już w dom, ale jakoś tak, siłą rozpędu dalej gotuję.
    Ale coraz częściej robię to na skróty, tzn. gotuję na dwa dni to samo;(
    e.urlik
    2019/01/31 11:03:30
    Tess, jestem za wspólnym piciem wina, choćbym miała odcierpieć kacem (bo łeb mam słaby, ale wesoły). W końcu znamy się już jakiś czas, prawda? :-)))
    e.urlik
    2019/01/31 11:07:53
    Kochana Basiu z NRW, musisz pouczyć sąsiadów, żeby jednak bardziej się starali. A wiesz, że ja też nie lubię, kiedy mam za dużo jedzenia? Wtedy się martwię, że nie zdążę czegoś zjeść, że coś się zepsuje i będę musiała wyrzucić, albo dawać niezdrowe rzeczy Panu Psu (psowi). Pamiętaj o fasoli w puszkach! (tak na wszelki wypadek). No i zapasach wina :-)))
    e.urlik
    2019/01/31 11:18:20
    Veanko, fajnie cię widzieć. Fajnie napisałaś: dzieci nakarmić, a przy okazji męża 🙂 Wiem jak to jest, kiedy coś jest obowiązkiem i robisz to bez przekonania, ale robisz, a potem wchodzi ci to w nawyk i już nawet nie myślisz, że tego nie lubisz. Nie wyobrażam sobie gotowania tylko na jeden dzień, jak ugotuję gar zupy, to ma wystarczyć na tydzień, hihihi. Pan i Władca nie narzeka, bo gdyby zaczął, to musiałby jadać w McDo. A ja się często zadowalam wykwintnym i wspaniałym daniem – makaronem z serem, na słodko oczywiście 🙂
    ervisha
    2019/01/31 14:06:57
    I dla mnie znalazło się miejsce? Nie wiem co powiedzieć…. Dziekuję ❤ Nawet nie wiesz jak mi miło… Wzruszyłam się ❤
    Śliczna tabliczka 🙂
    annazadroza
    2019/01/31 16:58:16
    Ewciu, zamieściłam u mnie przepis na ciasteczka. Uprzejmie Ci o tym donoszę, bo Bognna kazała:)
    Tess, koty mogą się paczać (gdyby nie Mężowa alergia) do woli, psy tez – to mi wcale nie przeszkadza, ale babcia D. -…uff, taka karma widać. A one, znaczy koty Twoje naprawdę wpatrują się w pustą ścianę? Coś widzą z pewnością, są od nas o całe niebo lepsze pod każdym względem. No i są kochane jako i psy również.
    e.urlik
    2019/01/31 17:51:01
    Ervisha, no pewnie że ty też. A co, chciałaś się wymigać? 😉
    e.urlik
    2019/01/31 17:54:30
    Aniu, byłam już u ciebie i widziałam i zanotowałam. Co do zwierzaków i ich metafizycznych zachowań, to moja kochana bokserka potrafiła długo wpatrywać się w pusty, ciemny przedpokój… zwłaszcza wieczorem… ale w tamtym, poprzednim domu straszyło, więc się nie dziwię…
    ervisha
    2019/02/01 11:18:43
    Myślałam, że ktoś mnie wymiga xD
    tessa37
    2019/02/01 12:26:18
    Oj potrafią! A ja sobie wmawiam, że to na pewno jakiś mikroskopijny robaczek, czy inna mucha tam lezie;)
    emma_b
    2019/02/01 18:45:23
    Ewo, proszę, pisz zawsze ja też, oczywiście gdy masz podobnie, będzie to brzmiało fantastycznie. a z tym gotowaniem, to Magda Umer kiedyś na koncercie fajną historyjkę zasłyszaną w tramwaju opowiedziała. już dokładnie nie pamiętam, ale jedna pani skarżyła się drugiej pani, że jest bardzo zmęczona ciągłym myśleniem. i wtedy ta druga powiedziała: a ja to wcale nie myślę, tylko robię mielone na trzy dni i niech sobie odgrzewają.
    kolewoczy
    2019/02/02 21:33:02
    A daj sobie spokój z tą kuchnią! To znaczy z kucharzneiem i aspiracjami, że musisz robić coś do zjedzenia, znaczy zjadliwego, eee… znaczy jadalnego 🙂 Moja rodzina twierdzi, że ja nie mam talentu do kucharzenia ni w ząb, ale jeszcze żyję, znaczy nie zatrułam się, czyli oni nie mają racji 😉
    e.urlik
    2019/02/05 12:58:02
    Tess, a nie lepiej wyobrażać sobie, że to jakiś fajny duch, który cię lubi? Przykłady: Bittlejuice, Ghost…
    e.urlik
    2019/02/05 13:01:53
    Emmo, toż to ja chyba byłam, bo jak już jakąś breję wyczaruję (jak to stara wiedźma), to musi wystarczyć co najmniej na 2 dni. A zupy, które są nawet zjadliwe, to hm… gdybym miała większy garnek 😉
    e.urlik
    2019/02/05 13:08:54
    Kolewoczy, jasne, teraz to już się nie ma co stresować, nie jestem przecież jakąś żoną ze Stepford. Ale Pan i Władca jest taki wdzięczny, kiedy coś mi się uda, że dla niego chciałabym wspiąć się choć o szczebelek wyżej. I stąd te wszystkie starania i wysiłki. Ty masz fajnie, bo rodzina usankcjonowała twoje nie-umiejętności, a u mnie nikt nie chce przyznać, że gotuję paskudztwa, oportuniści i tyle. Nawet pies udaje zadowolonego, hihihi. I dzięki za pocieszenie!
    tessa37
    2019/02/05 13:39:36
    wiesz….zawsze by mi to latwiej przyszlo, gdyby nie ten koci natezony wzrok, najezona siersc i grzbiet w palak;)
    e.urlik
    2019/02/05 14:04:16
    Tess, wydaje mi się, że koty zawsze mają coś na sumieniu i lepiej z nimi nie dyskutować na tematy metafizyczne. Jeśli to twój prywatny, miły duch, to jasne, że koty go nie lubią. Ale jaki nastrój ci robią! Och wiem, niektórzy czują się niepewnie, kiedy dzieje się coś dziwnego. Mieszkałam w nawiedzonym domu (długo!) i czasem działy się rzeczy, których nigdy nie udało się wyjaśnić, choć jestem totalną racjonalistką i nie przyjmuję do wiadomości irracjonalnych zjawisk. Póki co, przyjmij, że to dobre siły u ciebie mieszkają 🙂
    tessa37
    2019/02/05 14:08:47
    Ewa, mojego domu jeszcze nie mial kto nawiedzic, chyba, ze nieciumaci robotnicy, bo ma troche ponad rok;) Ale kto wie, co tu bylo za czasow starogermanskich;)
    Z kotami w ogole, na jakikolwiek temat bym nie gadala, to i tak przegram, zawsze postawia na swoim, a pyskate sie zrobily bardziej ode mnie, co nie jest latwe;)
    A w dobre wibracje wierze, jak najbardziej:)
    emma_b
    2019/02/05 19:24:29
    Ewo, chyba nieudolnie zacytowałam panią Magdę. chodziło o to, że pierwsza pani myśli – tak w ogóle – i jest już tym procederem zmęczona. a ta druga jej nie rozumie, bo jej myślenie ogranicza się do spraw kuchennych i myśli, że ta pierwsza jest zmęczona wymyślaniem potraw:)
    emma_b
    2019/02/05 19:25:22
    aha, gar co najmniej na dwa dni musi być:)
    tessa37
    2019/02/05 19:55:29
    Siedzę, pije biale winko, a mąż robi tagiatelle że świeżym szpinakiem i gorgonzola:) mogę dac przepis, bo tego akurat nauczył się ode mnie:) Do tego będzie ruccola (to chyba roszpunka?) z pomidorkami curry i parmazanem:) czyli po włosku dziś u nas;)
    e.urlik
    2019/02/14 17:07:10
    Emmo, tak też to zrozumiałam, ale zawsze muszę coś dodać i potem wychodzi coś innego, och, dobra, gotowanie ogólnie męczy, a co dopiero myślenie o gotowaniu hihihi.
    e.urlik
    2019/02/14 17:08:25
    Tess, z tego wszystkiego to najbardziej mi to białe wino… odpowiada. No i facet czarujący w kuchni 🙂
    annazadroza
    2019/02/18 14:03:22
    Przeczytałam raz jeszcze od początku do końca całą rozmowę ze wszystkimi Wróżkami… Ubawiłam się jak nie wiem co, aż mnie kaszel złapał, bom jeszcze nie do końca wydobrzała. Cudne jesteście wszystkie:)))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s