Pamiętnik Quattro

2 kwietnia 2014

Tak, przestałem się już bać wychodzenia do ogrodu, oooo, już daaaawno temu. W ogrodzie jest fajnie, choć trochę nudno. Mieszkamy na odludziu i odpsiudziu, więc nawet nie ma na kogo poszczekać zza płotu. Czasem jakieś Białe Tyłki przejdą, ale one są dziwne. Raz się mnie nie boją, a innym razem uciekają jak szalone. Więc sami widzicie – nie ma co robić. Czasem pogonię za samochodem Zbiga, kiedy wyjeżdża do pracy, a poza tym leżę sobie na trawie, potarzam się trochę, poobgryzam patyk, przysnę w cieniu… takie tam. Moi ludzie teraz częściej wychodzą, więc jakieś towarzystwo mam.

Quattro in the garden

Rano dalej chodzimy na spacery po lesie (ale innym niż kiedyś) i ciągle przyczepiają się do mnie kleszcze, wiecie, takie paskudztwa. Ale niedługo będę miał nową obrożę i skończy się to żerowanie na mnie. A poza tym u mnie w porządku. No prawie… Jest pewien problem, ale trochę mi głupio o tym pisać. Może następnym razem. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s